10 najlepszych piosenek AC/DC

AC/DC fot. Archiwum Zespołu/Najlepsze Piosenki

Na chłopski rozum czy kobiecą logikę (tak, wiem, ze to oksymoron) to nie powinno się udać. Skrzekliwy wokal, piskliwa gitara, ewolucyjna wstrzemięźliwość i rozbrajająca prostota. A jednak. AC/DC od 40 lat wciąż gra i wciąż ma tłumy fanów.

Z obozu kapeli docierają słodko-gorzkie nowiny. Wiadomość o nowej płycie i trasie oczywiście cieszy fanów, smutno natomiast, że Malcolm Young jest poważnie chory i nie tylko nie będzie uczestniczył w koncertach, ale i nie był w stanie zgrać na albumie „Rock or Bust” (premiera: 2 grudnia). Jego miejsce zajął Stevie Young, bratanek Malcolma i Angusa Younga. W hołdzie dla Malcolma i w oczekiwaniu na nowy longplay przedstawiamy listę 10 najlepszych piosnek AC/DC.

„Thunderstruck”

AaaAAAaaaAAAaaaaAAA-THUN-DER! Proste, nie? A jednak nikt tego wcześniej nie wymyślił. Dodajmy do tego „pajęczakową” gitarę na wstępie, równiusieńki rytm perkusji i mamy hit.



– Zaczęło się od pewnej sztuczki na gitarze – opowiada Angus Young o przeboju z 1990 roku. – Zagrałem to Malcolmowi, a on zaraz powiedział, że ma do tego rytm. Z tego zrobiliśmy całą piosenkę. Bawiliśmy się z nią około miesiąca zanim wszystko było na swoim miejscu. Jeśli chodzi o tekst, po prostu szukaliśmy dobrego tytułu. Thunder fajnie pasowało do nas, bo AC/DC to przecież prąd.

Klip zrealizowano 17 sierpnia 1990 roku w londyńskiej Brixton Academy.

„The Jack”

Można powiedzieć, że AC/DC to kapela o zacięciu… społecznym. W końcu w tekście „The Jack” poruszany jest jakże ważki i niezbyt popularny w muzyce rozrywkowej problem… chorób wenerycznych (jack = rzeżączka).

Co ciekawe słowa piosenki zainspirowane zostały prawdziwymi wydarzeniami. Bon Scott napisał utwór po tym, jak Malcolm podczas trasy otrzymał list od pewnej kobiety z Malbourne, która sugerowała, iż gitarzysta zaraził ją chorobą weneryczną. Sam zainteresowany twierdzi, iż przebadał się i był zdrowy. Pierwsza wersja tekstu była bardziej bezpośrednia, ale by numer miał szansę zaistnieć w radiu, nieco go stonowano i pozwolono sobie na metafory i niedomówienia.

„Whole Lotta Rosie”

W dzisiejszych czasach, kiedy obowiązują nieco inne kanony piękna, Rosie pewnie nie zrobiłaby już furory, ale zdaniem Bona Scott „miała wszystko, jak trzeba”. Podmiot liryczny to mocno krągła kobieta z Tasmanii, z którą wokalista przeżył jedną upojną noc w Freeway Gardens Motel w Melbourne. Na tyle upojną, że poświęcił jej piosenkę, opowiadając w niej nie tylko o jej rubensowskich kształtach (zgodnie z tekstem, niewiasta ważyła skromne 120 kg), ale i biegłości w sztuce miłości.

Komu brakuje wyobraźni, wystarczy, że sprawdzi koncertowe wykonanie „Whole Lotta Rosie”, gdzie na scenie pojawia się wielka, dmuchana… Rosie.

„You Shook Me All Night Long”

Nie ma co ukrywać, Bon Scott kochał kobiety, które najwyraźniej bardzo go inspirowały. „You Shook Me All Night Long” to kolejna piosenka poświęcona płci pięknej. I tym razem wokalista skupia się na nocnych igraszkach.

Dla odważnych: Celine Dion i Anastacia wykonały piosenkę podczas koncertu VH1 Divas w 2002 roku.

„Back in Black”

„Back in Black” – zarówno utwór, ale przede wszystkim cała płyta – to dowód na to, że zaangażowanie Briana Johnsona po śmierci Bona Scotta było strzałem w dziesiątkę. Krążek z 1980 roku sprzedał się w nakładzie około 50 milionów egzemplarzy, co plasuje obecnie AC/DC na 4. pozycji albumowych bestsellerów wszech czasów, za „Thrillerem” Michaela Jacksona, „The Dark Side of the Moon” Pink Floyd i „Their Greatest Hits (1971-1975)” Eagles.

Jeśli chodzi o sam utwór, mamy mocarny, wyrazisty riff i pięknie wtórującą mu perkusję. Numer stanowi hołd dla Scotta.

Znak naszych czasów, dzwonek z motywem „Back in Black” uzyskał w 2007 roku status podwójnej platyny.

Zespół Beastie Boys wykorzystał bez pozwolenia „Back in Black” w utworze „Rock Hard”, kiedy jednak chcieli zamieścić piosenkę na kompilacji z 1999 roku, AC/DC nie dało pozwolenia. – Nie mamy nic przeciwko wam, po prostu nie popieramy samplowania – miał powiedzieć Malcolm Young.

„Highway to Hell”

AC/DC jak większość starych rockowych kapel czerpała z bluesa, co pięknie słychać właśnie w „Highway to Hell”. Nie jest to klasyczny bluesowy kawałek, ale to umiarkowane tempo mówi za siebie.

Jak wyjaśniał Angus Young, tytuł odnosi się to uciążliwych tras koncertowych, które kapela odbywała.

Uwaga: W klipie Scott ma przerażająco obcisłe spodnie. Ten sam krój, który swego czasu lubił także Robert Plant.

„Hells Bells”

Jakoś tak to jest, że kościelne dzwony pięknie komponują się z rockową/metalową muzyką (patrz: Black Sabbath, Metallica), nie inaczej jest w przypadku „Hells Bells”. Majestatyczne dźwięki genialnie wprowadzają w rockową klasykę. Numer niby spokojny, niepozorny, a jednak drzemie w nim moc.

W nagraniu wykorzystano dzwon z brązu wykonany przez firmę Johna Taylora z Loughborough.

„Big Gun”

Trochę mniej znana, ale superfajna piosenka AC/DC. Z niezrozumiałych dla mnie powodów, AC/DC nie dostarcza co sezon nowych utworów do hollywoodzkich filmów akcji. A przecież aż się prosi, by te wszystkie pościgi, wybuchy i strzelaniny okrasić soczystymi dźwiękami australijskiej kapeli. Owszem, ostatnio twórcy „Iron Mana” sięgnęli po muzykę formacji, ale zespół powinien regularnie pisać piosenki na zamówienie. Takie jak „Big Gun”, które powstało na potrzeby dość kiepskiej sensacji „Bohater ostatniej akcji” („Last Action Hero”) z Arnoldem Schwarzeneggerem. Warto jednak zaznaczyć, że soundtrack całkiem zacny, poza AC/DC znalazły się na tam numery Megadeth, Alice in Chains, Cypress Hill czy Anthrax.

„Big Gun” chyba jednak nie należy do ulubionych utworów członków AC/DC, bowiem tylko raz wykonali ten numer na żywo i to podczas próby w 1996 roku.

W klipie, jak podaje Wikipedia, pojawia się młody Shavo Odadjian, którego metalowa gawiedź poznała później jako basistę System of a Down. To podobno koleś w czapce z daszkiem stojący w tłumie obok Arnolda.

„Stiff Upper Lip”

Nie będę nikomu wmawiać, że nowsze numery AC/DC są równie uwielbiane przez fanów co klasyki, ale dwie płyty kapeli z XXI wieku naprawdę się bronią i znajdziemy na nich kilka perełek. Przykładem „Stiff Upper Lip”. Solidne, rockowe granie. Ładny riff, znajomy rytm, świetna produkcja. Absolutnie niczego tej piosence nie brakuje.

„For Those About to Rock (We Salute You)”

Na końcu zestawienia mogła pojawić się tylko jedna piosenka. Hymn wszystkich ludzi choć trochę lubiących rockowe granie. Jest w tym utworze coś lirycznego, niemal romantycznego, co sprawia, że strzały z armat trafiają prosto w serce. To jest po prostu stadionowy utwór, łączący zgromadzonych we wspólnym uniesieniu, niczym „You Never Walk Alone” kibiców Liverpoolu. W kategoriach AC/DC to ponadto dość ciekawa, nieszablonowa, rozbudowana kompozycja.

Tytuł i słowa piosenki zaczerpnięte zostały podobno z okrzyku gladiatorów, których czekała śmierć w Colosseum – „Ave, Caesar, morituri te salutant” („Witaj Cezarze, idący na śmierć cię pozdrawiają”). Angus w późniejszych wywiadach, twierdził jednak, iż inspiracja była zupełnie inna.

Komentarze

Anka Szymla

Mimo młodego wieku Anka Szymla napisała już 7895 recenzji, które ukazywały się m.in. w Onecie i WirtualnejPolsce. Za swoim ulubionym zespołem potrafi pojechać nawet do… Berlina. Nie proście jej o przysługę podczas Australian Open bo jest wtedy mocno niewyspana. Kocha Dave’a Grohla, Roba Zombie, Trenta Reznora i Josha Homme’a. Zapomina o nich szybko gdy Polsat puszcza pierwszą „Szklaną pułapkę”, bo najbardziej kocha Bruce’a Willisa z czasów gdy miał jeszcze odrobinę włosów.