10 najlepszych piosenek Faith No More część II

Faith No More fot. Archiwum Zespołu/NajlepszePiosenki.pl

Faith No More wracają do Polski, co cieszy nas niesłychanie. Tak bardzo, że musimy raz jeszcze przygotować listę najlepszych piosenek zespołu.

Jedną już popełniliśmy (przeczytajcie 10 najlepszych piosenek Faith No More), ale nie sprawiło nam najmniejszego problemu wybranie kolejnych 10.

Poza tym, będziemy mieć dla Was niespodziankę. W związku z koncertem, który odbędzie się 8 czerwca w Tauron Arena Kraków, dzięki uprzejmości Metal Mind Productions (you rock!) będziemy mieć konkurs, w którym wygrać będzie można 2 (słownie: dwa!) pojedyncze bilety.

„Epic”

Rap, rock, funk, metal i kupa innych rzeczy naładowanych energią. Chaos, który ma sens. Burczący bas i dojechane klawisze. Kwintesencja Faith No More.

Muzykę do kawałka napisano, nim Mike Patton dołączył do zespołu. – Numer powstał bardzo naturalnie, od riffu – wspominał basista, Billy Gould. – W studiu byliśmy ja, Roddy (Bottum, klawisze) i Mike Bordin (perkusja).

Patton dopisał słowa mniej więcej tydzień po dołączeniu do kapeli. Jak wyjaśniał w rozmowie z magazynem „Circus” to piosenka o seksualnej frustracji. – O seksie i braku seksu – tłumaczył.

Klip zainspirowany został obrazami Salvadora Dali. Umierająca rybka w finale, należała podobno kiedyś do Björk. Islandka miała przekazać ją muzykom podczas imprezy w domu Bottuma, w Berkeley. Gitarzysta Jim Martin ma w teledysku koszulkę z napisem „A Tribute to Cliff Burton”. Muzyk był przyjacielem basisty Metalliki, który zginął w wypadku samochodowym w 1986 roku.

Wytwórnia, Slash, miała już zrezygnować ze współpracy z zespołem, i jako ostatnią deskę ratunku wydała na singlu „Epic”. Piosenka stała się przebojem, Faith No More gwiazdą, a Mike Patton idolem.



„From Out Of Nowhere”

Pierwszy singel z Mikiem Pattonem na wokalu (przypomnijmy, wcześniej frontmanem był Chuck Mosley, a o pozycję następcy starała się m.in. Courtney Love).

Realizując teledysk, muzycy chcieli nieco ponabijać z klipów metalowych bandów, a podobno nie bardzo wiedzieli co robią. W sumie, patrząc na taneczne popisy Mike’a, superobcisłe spodenki i włosy niemal jak Iana Astbury z The Cult bądź Sebastiana Bacha ze Skid Row, nietrudno w to uwierzyć.

Dość zgrabna, raczej lżejsza piosenka, z lekko szalejącymi klawiszami. Za to bardzo dynamiczna.

„A Small Victory”

Ojciec Mike’a Pattona był nauczycielem wychowania fizycznego w Eurece w Kalifornii i uczył swojego syna zwyciężania od najmłodszych lat. Piosenka jest o tym, że w pewnym momencie artysta zrozumiał, iż nie może wygrywać za każdym razem.

Kompozycja została wybrana na drugi singel z albumu „Angel Dust”, bo była najbardziej nadająca się do radia.

Teledysk zrealizował Marcus Nispel, który później wyreżyserował kilka horrorów (m.in. nową wersję „Teksańskiej masakry piłą mechaniczną”). Klip był nawet nominowany do nagrody MTV, ale Faith No More przegrali z Madonną.

„Star A.D.”

Czemu rockowe zespoły tak się bały/boją dęciaków? No pięknie brzmi ta lekko striptizowa aranżacja.

Numer, trzeba przyznać, nawet jak na Faith No More dość nietypowy i wewnętrznie eklektyczny. Trochę jazzu, swingu, Sinatry, rocka. Przyjemnie dziwaczny, zadziwiająco melodyjny.

Krążyły plotki, że piosenka jest o Kurcie Cobainie, Patton jednak temu zaprzeczył.

„Land of Sunshine”

Mike Patton napisał tekst tej piosenki podczas eksperymentu polegającego na tym, że długo odmawiał sobie snu ( w tym samym czasie powstał tekst do „Caffeine”). Ewidentnie brak snu nie wpływa zbyt dobrze na twórcę, bo musiał się wspomagać chińskimi ciasteczkami szczęścia – to wprost z nich (Mike Patton je kolekcjonował) pochodzą wersy:

„Life to you is a dashing bold adventure”
„Sing and rejoice, fortune is smiling upon you”
„You have a winning way, so keep it”
„You are an angel heading for a land of sunshine”
„Pat yourself on the back and give yourself a handshake”.

Jakby tego było mało wokalista wykorzystał też test psychologiczny Kościoła Scjentologicznego o nazwie Oxford Capacity Analysis (test nie ma nic wspólnego z Oxfordem). Oto pytania, które trafiły do tekstu „Land of Sunshine”:

„Do others push you around?”
„Do you often sing or whistle just for the fun of it?”
„Do you feel sometimes that age is against you?”
„Does emotional music have quite an effect on you?”.

Piosenka otwiera album „Angel Dust” z 1992 roku.

„Surprise! You’re Dead!”

Jedna z bardziej thrashowych piosenek Faith No More (posłuchajcie tego, co jest pod śpiewaniem). Motoryczna, skondensowana, w warstwie muzycznej to w zasadzie czysty galopujący metal, zamieszanie robi tak naprawdę Mike ze swoim nietuzinkowym krzyko-śpiewaniem.

Numer skomponował Jim Martin jeszcze w latach 70., gdy był gitarzystą Agents of Misfortune, zespołu, w którego składzie był też Cliff Burton.

Nagranie, bez wokalu, zarejestrowano nim jeszcze Patton dołączył do składu. Mike później dopisał słowa i zaśpiewał.

Do piosenki powstał teledysk, który wyreżyserował basista, Billy Gould. Wideo, zrealizowane w Chile podczas południowoamerykańskiej trasy bandu w 1991 roku, zostało jednak wydane tylko na VHS-ie „Video Croissant”.

„Digging The Grave”

Piosenka sprzed 20 lat. Wtedy brzmiała naprawdę ostro. Słuchając jej zupełnie spokojnie można było powiedzieć, że Faith No More to metalowa kapela. Przy dzisiejszych metalowych kapelach utwór ten jednak brzmi jak dziecięca igraszka. Są ostre gitary, wrzaski, a nawet temat delikatnie satanistyczny, ale tak naprawdę jest to piękna popowo- punkowa piosenka.

„Digging The Grave” to pierwszy singel z płyty „King for a Day… Fool for a Lifetime”. W Ameryce nie udało mu się załapać na listę przebojów za to w Anglii kompozycja dotarła nawet do 16 pozycji.

„Collision”

Tak właśnie powinny zaczynać się rockowe płyty. Cios, w mordę i na łopatki. OK, po mocnym uderzeniu, zaczyna się klimatyczna zwrotka, ale wściekłość wraca ze wzmożoną siłą.

Zwróćcie uwagę na perkusje – fantastyczne, przestrzenne, bardzo plastyczne granie. Brawo panie Bordin!

„Superhero”

„Superhero” to świeżynka i już o tym utworze pisaliśmy (przeczytajcie „13 najlepszych piosenek marca 2015”), ale nie mamy najmniejszych wątpliwości, że zasługuje na miejsce w zestawieniu najlepszych piosenek Faith No More.

Numer otrzymał tytuł „Superhero”, ponieważ bębny brzmiał tak potężnie, iż skojarzyły się z superbohaterem. My mieliśmy teorię spiskową na temat podprogowego działania Marvela i… trochę mieliśmy rację. Utwór doczekał się premiery na stronie… (werble)… Marvel.com. A z wywiadu z basistą i producentem nowej płyty, Billem Gouldem, opublikowanym na tej właśnie witrynie można się dowiedzieć, że muzyk dorastał, czytając komiksy… a jakże, Marvela.

BTW, koniecznie zajrzyjcie na naszą stronę za jakiś tydzień, żeby przeczytać recenzję „Sol Invictus”.

„Midlife Crisis”

I po co było się awanturować, oburzać w komentarzach na Facebooku? W końcu znaleźliśmy miejsce i dla „Midlife Crisis”;) Oczywiście, nie zamierzamy się tu z nikim kłócić – to absolutnie jedna z najlepszych piosenek Faith No More. Klasyczne, doskonałe Faith No More.

Patton przekonywał, że to numer „jakby o Madonnie”. – Piosenka wywodzi się z obserwacji i spekulacji – tłumaczył wokalista, który przynajmniej wówczas nie wiedział z autopsji, czym jest kryzys wieku średniego. – W pewnym sensie to jakby numer o Madonnie. Był czas, kiedy MTV i inne media bombardowały mnie jej osobą. Pomyślałem, że ma jakiś problem, że wydaje się coraz bardziej zdesperowana.

(Patrząc na obecnie poczynania Madonny, aż się prosi, by Mike napisał „Midelife Crisis 2”).

Kawałek roboczo nosił właśnie tytuł Madonna.

Teledysk wyreżyserował Kevin Kerslake, z którym zespół pracował też przy „Everything’s Ruined”. Fragment wideo wywołał kontrowersję – mowa o scenie, w której mężczyzna rozciągany/rozrywany jest przez 4 konie. Powstała więc ocenzurowana wersja filmiku z chłopcami z chóru.

Singel zaczynający się od słów „go on and wring my neck” (dalej, skręć mi kark) – to se ne vrati!

Faith No More

Miejsce: Kraków, Tauron Arena Kraków
Data: 08 czerwca 2015
Początek: 20:00
Brama: 18:30
Organizator: Metal Mind Productions

Komentarze

Anka Szymla

Mimo młodego wieku Anka Szymla napisała już 7895 recenzji, które ukazywały się m.in. w Onecie i WirtualnejPolsce. Za swoim ulubionym zespołem potrafi pojechać nawet do... Berlina. Nie proście jej o przysługę podczas Australian Open bo jest wtedy mocno niewyspana. Kocha Dave'a Grohla, Roba Zombie, Trenta Reznora i Josha Homme'a. Zapomina o nich szybko gdy Polsat puszcza pierwszą "Szklaną pułapkę", bo najbardziej kocha Bruce'a Willisa z czasów gdy miał jeszcze odrobinę włosów.