10 najlepszych piosenek Republiki

Z okazji urodzin Grzegorza Ciechowskiego wspominamy Republikę.

29 sierpnia 1957 roku w Tczewie urodził się Grzegorz Ciechowski. Charyzmatyczny wokalista, producent, muzyk, autor tekstów, kompozytor, flecista, pianista i przede wszystkim lider zespołu Republika. Kilka dni przed rocznicą urodzin artysty do sklepów trafiła książka „My lunatycy. Rzecz o Republice”, której autorami są Anna Sztuczka i Krzysztof Janiszewski. Z okazji premiery wydawnictwa i urodzin Ciechowskiego przypominamy najlepsze piosenki zespołu Republika. Będziemy też mieć konkurs z książkowymi nagrodami, więc regularnie sprawdzajcie naszą stronę i profil Facebook. Szczegóły niebawem.

„Kombinat”

Pierwszy singel zespołu Republika. Na stronie B krążka wydanego przez Tonpress znalazł się utwór „Gadające głowy”.

Po prostu był to kawałek z pomysłem – mówił Grzegorz Ciechowski. – Tekst powstawał równo z kompozycją i narzucał pewne rozwiązania muzyczne.

Pomysłu nie można odmówić, głęboki bas, surowe lekko wodewilowe klawisze, gniewny wokal i nagle, nie wiadomo skąd, jak, gdzie i po co pojawia się… flet (instrument jak się miało okazać charakterystyczny dla zespołu Republika).

Kawałek w ciągu dwóch tygodni znalazł się na czele listy przebojów Trójki.



„Nieustanne tango”

Też jest tu nieco z wodewilu, kabaretu. Charakterystyczny rytm i niezła dramaturgia. Coraz więcej dźwięków i emocji.

W przypadku tej piosenki, pojawiły się sugestie, że zespół inspirował się The Stranglers.

Jeśli zaś chodzi o „Tango”, między nami a Stranglersami nie ma powiązania – mam tu na myśli jakiś bliski związek, bo dalekie fascynacje są – można było przeczytać w „Magazynie muzycznym”, w rozmowie wokalisty Republiki z Jerzym Rzewuskim. – Powiem ci szczerze: ja również bardzo lubię utwór „It Only Takes Two to Tango”, lecz w żaden sposób nie wpłynął on na mnie tak, że kiedy go usłyszałem i ja też postanowiłem napisać tango. „Nieustanne tango” jest całkowicie moim utworem.

„Siódma pieczęć”

Jazzujący, a wręcz funkujący kawałek o progresywnym odchyleniu za sprawą Hammondów i gitarowego popisu. Jak dodamy flet i harmonijkę mamy rzecz co najmniej intrygującą.

Utwór inspirowany był filmem Ingmara Bergmana.

„Zapytaj mnie, czy Cię kocham”

Delikatna, balladowa kompozycja. Niemal eteryczna, na swój sposób organiczna. Uwagę zwraca pustynna, klimatyczna, rezonująca gitara. Brzmieniowo kwintesencja połowy lat 90.

Na tekst piosenki składają się jedynie słowa: „Zapytaj mnie, czy cię kocham. Kocham cię. Zapytaj mnie, czy cię pragnę. Pragnę cię”.

Utwór dotarł do 4. miejsca listy przebojów Trójki.

„Telefony”

Gdy Grzegorz Ciechowski pisał tę piosenkę nie było na świecie komórek, a i telefony stacjonarne działały cokolwiek podejrzanie. Przykładowo dodzwonienie się z Krakowa do Warszawy graniczyło z cudem. Sytuacja na rynku telekomunikacji zmieniła się drastycznie, ale jakoś dziwnym trafem „Telefony” nic nie straciły na aktualności.

Pamiętam, że gdy Republika stała się popularna mówiło się, że grupa czerpie z twórczości nowofalowych grup brytyjskich. Jako inspirację wymieniano m.in. Talking Heads. Gdy dziś słucha się tych piosenek słychać wyraźnie jak bardzo Grzegorz Ciechowski z kumplami byli oryginalni.

„Obcy astronom”

Jedna z najpiękniejszych piosenek o miłości i o… podglądaniu 🙂 Grzegorz Ciechowski lubił erotyki i popełnił ich co najmniej kilka, ale ten z pewnością wybija się na plan pierwszy. Absolutnie genialna kompozycja.

„Mamona”

Pełna ironii (autoironii) piosenka. Muzycznie raczej rockowa, zdominowana przez gitary, choć główny riff jest fortepianowy. Tym numerem Republika wracała do klasycznego, undergroundowego brzmienia.

Ta piosenka może być dwuznacznie odebrana – tłumaczył Grzegorz Ciechowski na łamach „Tylko Rocka”. – I ja wręcz tego chcę. Mamona idzie pierwsza do emisji. Nie czujesz w ujęciu tego tematu lekkości? Nie należy przyjmować tego tekstu w tabletce refrenowej. Zauważ, że tam jest przeprowadzony cały wywód. Facet się ucieszył, że napisał piosenkę, ale chce zrobić tak, żeby to było wyłącznie dla pieniędzy. Nie chce używać tych wszystkich rzeczy, których się zazwyczaj używa, aby pozakrywać te wstydliwe części ciała. Wtedy zazwyczaj pisze się o miłości, o podłości polityków, innych takich sprawach. A ja po prostu odrywam te treści. Tyle razy słyszałem jak ludzie śpiewali o miłości, a nie wierzyłem im, bo wiem, że robią to tylko dla pieniędzy. To wywód zmyślnie przeprowadzony, a jeśli ktoś tego nie rozumie niech przepada (śmiech).

Pierwszym singlem i zarazem tekstem organizacyjnym tej płyty jest „Mamona” – dodawał w magazynie „XL”. – Ironiczny tekst, bo chcąc nie chcąc, też myślę o tym, że fajnie jest zachować autentyczność i niezależność, ale 200 tysięcy sprzedanych płyt też by się przydało, prawda? Widzę mnóstwo zamaskowanych prób uzyskania pieniędzy. Ta piosenka jest o tyle uczciwa, że nie posługuje się żadnymi innymi historiami. Nie udaje miłości, nie udaje niewinności, nie udaje polityki, nie opowiada o niczym innym. Wydaje mi się, że takie stawianie sprawy, przynajmniej raz na płycie jest uczciwe. Rynek domaga się od nas takiej deklaracji. Zachowuję dystans, bo jak prostytutka nie idę do końca w uprawianiu kontaktu z mamoną – usta zachowuję dla siebie.

W teledysku pojawia się 16 milionów dolarów w banknotach. Oczywiście były to falsyfikaty. W dzień premiery do albumu „Masakra”, który promował singel „Mamona”, do egzemplarza płyty dodawano banknot z klipu.

„Śmierć w bikini”

Fantastyczny „polski” bas i przyjemna nerwowość. Surowy, pięknie nowofalowy kawałek.

– Erotyk, a dodatkowo powiastka filozoficzna o tym jak blisko jest od miłości do śmierci – opowiadał o tekście frontman.

Po więcej informacji o tej piosence i innych z albumu „Nowe sytuacje” odsyłamy do tekstu „5 najlepszych piosenek Republiki z płyty „Nowe sytuacje””.

„Republika marzeń”

Jak dla mnie to utwór zbudowany na kontrastach. Aranże są mocno rockowe, ostre, wręcz garażowe, tymczasem melodia i wokal łagodne i popowe. Dodatkowe zamieszanie robią „odlatujące” klawisze.

„Biała flaga”

Charakterystyczny fortepianowy riff i z miejsca atakujący głos. Ciechowski miał dar gniewnego, pełnego emocji śpiewania, ale bez wokalnej agresji, egzaltacji. Jest w tym kawałku sporo muzycznej finezji, niebanalnych aranżacyjnych rozwiązań, choć sam numer jest dość prosty i bezpośredni.

– Piosenka, która przez wers „co to za pan w tych kulturalnych okularach” została odebrana jako przyczepianie się do Jaruzelskiego – wyjaśniał Zbyszek Krzywański. – A zupełnie nie o to chodzi. Rzeczywiście powstała na przykładzie konkretnego człowieka – kolegi, który kiedyś był wielkim wojownikiem o uczciwość, a potem sam się prostytuował.

Utwór dwukrotnie znalazł się na szczycie Polskiego Topu Wszech Czasów w radiowej Trójce.

„My lunatycy. Rzecz o Republice”. To pierwsza tak obszerna publikacja prezentująca różne oblicza zespołu. Autorzy przeprowadzili kilkadziesiąt wywiadów z członkami Republiki, ich rodzinami, osobami z muzycznego środowiska, a także z fanami grupy. O najważniejszych wydarzeniach w dziejach zespołu jego menedżerowie: Andrzej Ludew oraz Jerzy Tolak. Członkowie Republiki (Zbigniew Krzywański, Sławek Ciesielski, Paweł Kuczyński, Leszek Biolik) powracają wspomnieniami do dawnych lat, opisując swoje relacje z fanami. Grzegorza Ciechowskiego, prawdziwą ikonę polskiej kultury alternatywnej, wspomina jego rodzina i przyjaciele m.in.: córka Weronika, siostra Aleksandra oraz szwagierka Agnieszka. Wszystkie rozmowy uzupełniają materiały archiwalne: fragmenty listów, urywki z prasy oraz zdjęcia z koncertów, spotkań z fanami oraz nigdy dotąd niepublikowane fotografie pochodzące z rodzinnych archiwów.

Tytuł: „My lunatycy. Rzecz o Republice”
Autor: Anna Sztuczka, Krzysztof Janiszewski
Wydawnictwo: MUZA
Premiera: 26 sierpnia 2015
Cena: 49,90 zł
576 stron
Oprawa: twarda

Wszystkie fotografie pochodzą z książki „My lunatycy. Rzecz o Republice”. Autorami lub uprzejmymi dostarczycielami są Anna Sztuczka, Marzanna Piniaz, Jola Bojarska-Drewa, Bogusław Pawłowski, Paweł Froncisz i Grzegorz Sieradzki.

Komentarze

Anka Szymla

Mimo młodego wieku Anka Szymla napisała już 7895 recenzji, które ukazywały się m.in. w Onecie i WirtualnejPolsce. Za swoim ulubionym zespołem potrafi pojechać nawet do... Berlina. Nie proście jej o przysługę podczas Australian Open bo jest wtedy mocno niewyspana. Kocha Dave'a Grohla, Roba Zombie, Trenta Reznora i Josha Homme'a. Zapomina o nich szybko gdy Polsat puszcza pierwszą "Szklaną pułapkę", bo najbardziej kocha Bruce'a Willisa z czasów gdy miał jeszcze odrobinę włosów.