10 najlepszych piosenek Skalpela



17 maja 2004 to w dziejach polskiej muzyki data wyjątkowa. Oto w legendarnej brytyjskiej wytwórni Ninja Tune ukazuje się debiut polskiej kapeli. Po 10 latach przyzwyczailiśmy się do tego, że mamy taki skarb jak Skalpel.

Duet co prawda nie wydaje już płyt w Ninja Tune, ale nadal tworzy muzykę na najwyższym poziomie. Skalpel nadal też dba o to byśmy nie mieli przesytu i koncerty gra rzadko – ale już wkrótce zagra w Krakowie i na ten właśnie koncert będziemy mieli dla was bilety. A dziś 10 najlepszych piosenek duetu Skalpel.

„1958” (Skalpel remix)

Takimi utworami jak „1958” Skalpel zdobył serca słuchaczy nie tylko w Polsce. To kapitalna muzyczna wyklejanka. Samplowe el dorado. Mozaika głosów i instrumentów. Rzecz niekoniecznie melodyjna (w końcu nie to jest domeną jazzu), za to rytmiczna, jak na Skalpel dość dynamiczna, a w remiksie taneczna. Słuchając wersji tego utworu z EP-ki „1958 Breaks” przypomina mi się serial „Wojna domowa” i ówczesne domówki.



Zachwyca jednak wyrafinowanie i pewna harmonia. Bo choć można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z dialogiem głosu i dźwięków, nie ma zgrzytów, tarć, lecz bezkolizyjna wymiana zdań.

Tytuł zainspirowany został 10-calowym winylem z lat 50. („Jazz ’58”).

Numer promował debiutancki imienny album duetu. Wydana w 2003 roku płyta dotarła do 12. miejsca OLiS-u.

„Theme From ‚Behind The Curtain'”

Hipnotyzująca trąbka, delikatna perkusja, migoczące, metaliczne dźwięki. Mikroszmery, miniszurania. Snujący, filmowy, lekko mroczny, melancholijny utwór.

W nagraniu wykorzystano dialogi z filmu „Był jazz” Feliksa Falka z 1981 roku. Pojawiające się cytaty to: „A teraz dla kontrastu chciałby Państwu przedstawić ludową muzykę murzyńską Ameryki Północnej”; „Tak, ale nam chodzi o koncerty jazzowe. Proszę? Chwileczkę. Jazz? Lepiej żeby potem nie było niejasności”; „Mnie się wydaje, że problem polega na tym, co oni naprawdę robią, kiedy niby grają ten jazz” i „A może jazz jest dla nich czymś więcej niż muzyką, co?”.

Owe polskie cytaty docenił m.in. serwis Pitchfork, uznając je za podkreślenie pochodzenia zespołu.

„Test Drive”

Można powiedzieć, że to najbardziej rockowy utwór wrocławskiego duetu. Wyobraźcie sobie ten numer zaaranżowany na gitarę. Prawda?! Kapitalny, mocny riff jak w mordę strzelił. Jest w tym coś drapieżnego, mocnego, z kopem, co ładnie podkreśla funkowa wibracja. No i ta dramaturgia! Nie mówiąc, że dla miłośników dęciaków prawdziwe pyszności.

„Saragossa”

„Saragossa” to na „Transit” jedna z kompozycji najbardziej przypominających „stary” Skalpel. Innymi słowy najbardziej jazzowa. Takie przynajmniej wrażenie sprawia, co zapewne jest zasługą nadającego rytm, wyeksponowanego kontrabasu. Numer jednak dość pogodny, wręcz zawadiacki, choć fortepian w tle wydaje się smutny.

Zdaje nam się, że tytuł nawiązuje do filmu „Pamiętnik znaleziony w Saragossie”, do którego muzykę napisał Krzysztof Penderecki. Igor Pudło i Marcin Cichy przy okazji festiwalu Sacrum Profanum pracowali z utworami mistrza i właśnie kompozycją „Saragossa” kłaniają się Penedereckiemu.

„Not Too Bad”

W „Not Too Bad” jest coś współczesnego. Niby jazzowa wokaliza, plumkania, zmiany tempa, a jednak numer wydaje się mniej „winylowy”, bardziej komputerowy, choć oczywiście nie ma mowy o surowym, jałowym brzmieniu. Rzecz charakterystyczna dla Skalpela, dialogowe sample, poniekąd wyjaśniające sposób działania i artystyczną drogę duetu, w tym „They were going to play some Polish records”.


„If Music Was That Easy”

Teledysk do tej piosenki mówi wszystko. Skalpel to znawcy nie tylko polskiej klasyki jazzu, ale także polskiego filmu. To wręcz nieprawdopodobne jak ta genialna scena tańca stworzona przez Tadeusza Konwickiego w 1965 roku pasuje do jednak współczesnej muzyki Skalpela. Albo może odwrotnie – niesamowite jest to jak Skalpelowi udało się stworzyć doskonały soundtrack do filmu sprzed 50 lat.

„Salto” Tadeusza Konwickiego zostało całkiem słusznie uznane arcydziełem polskiej kinematografii przez Martina Scorsese i włączone do zorganizowanego przez amerykańskiego reżysera festiwalu Martin Scorsese Presents: Masterpieces of Polish Cinema.

„Transit”

Skalpel w latynoskich rytmach? Można i tak. Trochę egzotyki przecież nikomu nie zaszkodzi. Nie wiem czemu, ale to nagranie kojarzy mi się z filmami o przygodach Jamesa Bonda, acz oczywiście nie z motywem przewodnim. Gdy słucham „Transit” mam przed oczami scenę, gdy agent 007 (koniecznie grany przez Seana Connery’ego) ucieka przez jakaś dżunglę, może nawet bije się z jakimś meksykańskim zbirem. Co prawda karuzelowy motyw w drugiej połowie utworu niekoniecznie już do takiej scenki pasuje, ale cała reszta jak najbardziej.

„Flying Officer”

„Konfusion”, drugi album Skalpela, jest zdecydowanie mocniejszy i mroczniejsza niż debiut, bardziej też dynamiczny i głośniejszy. „Instrumenty” już nie szepczą, nie plumkają, lecz raczej żywo dyskutują, a nawet przekrzykują się. „Flying Officer” to numer nerwowy, niemal rozdrażniony z fantastycznymi, rozjuszonymi analogowymi klawiszami i histerycznym saksofonem.

„Soundtrack”

„Soundtrack” ma dobry tytuł, bo to taka trochę muzyka tła. Bardzo krucha, delikatna, wtapiająca się w otoczenie kompozycja. Bez inwazyjnych dźwięków, bez muzycznych zaczepek, barwnych kontrastów. Cicha, momentami wręcz milcząca. Płynąca spokojnym nurtem. Jeśli jednak się wsłuchać, skupić, pojawia się podskórny niepokój, może nic złowieszczego, ale cisza przed burzą. Choć burza nigdy nie przychodzi, za to… a sami posłuchajcie.

Wideo do nagrania zrealizowała Natalia Nguyen, która odpowiada za reżyserię i animację.

Numer, wyjątkowo długi jak na Skalpel, niemal 8-minutowy, trafił na EP-kę „Simple” (maj 2014).

„Sculpture”

Piękny finał debiutu Skalpela. Kameralny, subtelny, „półpłynny”, z mnóstwem migoczących dźwięków. Odrobinę rozleniwiający, może trochę skłaniający do zadumy. A kiedy się kończy, robi się smutno.

Twórcami teledysku są reżyser Łukasz Tunikowski i operator Wojtek Zieliński. Oni są również autorami scenariusza dość niezwykłego klipu, w którym jazzowy zespół gra do filmu „Nosferatu”.

Skalpel
Wykonawcy: Kfiatek | Mr Krime | Skalpel
Miejsce: Kraków, Fabryka
Data: 07 lutego 2015


Komentarze

Mimo młodego wieku Anka Szymla napisała już 7895 recenzji, które ukazywały się m.in. w Onecie i WirtualnejPolsce. Za swoim ulubionym zespołem potrafi pojechać nawet do... Berlina. Nie proście jej o przysługę podczas Australian Open bo jest wtedy mocno niewyspana. Kocha Dave'a Grohla, Roba Zombie, Trenta Reznora i Josha Homme'a. Zapomina o nich szybko gdy Polsat puszcza pierwszą "Szklaną pułapkę", bo najbardziej kocha Bruce'a Willisa z czasów gdy miał jeszcze odrobinę włosów.