10 najlepszych piosenek z filmu „Pięćdziesiąt twarzy Greya”

Jamie Dornan i Dakota Johnson w filmie "Pięćdziesiąt twarzy Greya" fot. UIP/NajlepszePiosenki.pl

Seks zaklęty w muzyce. „Fifty Shades Of Grey” to najbardziej zmysłowa płyta, jaką poznacie tej zimy.

Film „Pięćdziesiąt twarzy Greya” na pewno okaże się hitem, choć gros osób bez pójścia do kina na pewno ma już wyrobione zdanie. Bez względu jednak na opinię o książce E.L. James czy o obrazie w reżyserii Sam Taylor-Wood, warto poświęcić czas na zapoznanie się z soundtrackiem, który jest nie tylko doskonałą propozycją na walentynki, ale i po prostu starannie dobranym zestawem zmysłowych, elektryzujących piosenek. Ścieżka muzyczna do erotycznej opowieści o namiętnym romansie między absolwentką uniwersytetu, Anastasią (w filmie Dakota Johnson), a biznesmenem Christianem Greyem (Jamie Dornan), powinna odnieść nie mniejszy sukces niż powieść i ekranizacja, bo naprawdę na to zasługuje.

Annie Lennox – „I Put A Spell On You”

Annie Lennox nagrała kiedyś fantastyczną piosenkę filmową. Było to „Love Song For A Vampire” do „Draculi” z Garym Oldmanem. Do „Pięćdziesięciu twarzy Greya” nie przygotowała premierowego kawałka, ani nawet własnego, ale i tak jest on wyśmienity. „I Put A Spell On You” to cover, który Screamin’ Jay Hawkins oryginalnie napisał, rozpaczając po utracie dziewczyny.



Trzeba przyznać, że soundtrack „Fifty Shades Of Grey” zaczyna się naprawdę imponująco. Lennox, nieco zapomniana, przypomina, że ma wspaniały, mocny, lekko dramatyczny, ale niekoniecznie teatralny głos. Jej interpretacja jest pełna emocji, żywiołowa i głęboko zanurzona w czarnych brzmieniach.

Komu umknęła ostatnia płyta Lennox z przeróbkami – „Nostalgia”, z której pochodzi „I Put A Spell On You” – może po wysłuchaniu soundtracku do „Pięćdziesięciu twarzy Greya” po nią sięgnie.

Sia – „Salted Wound”

Sia nie przepada za wywiadami, nie gości w plotkarskich serwisach, więc za sprawą muzyki nie daje o sobie zapomnieć. Niedawno nagrywała piosenki do musicalu „Annie” o słodkiej osieroconej dziewczynce. Teraz jej muzyka pojawia się w zgoła innym filmie. Jak się okazuje, Australijka potrafi pisać także lekko erotyczne utwory. Jest bowiem w „Salted Wound” coś wzdychająco-sapiącego. Śpiewając niejako na przydechu, przy akompaniamencie harfy, Sia staje się dość zmysłowa. Nie jest to jednak uwodząca piosenka, raczej smutna, tęskna.

The Weeknd – „Earned It”

Piosenka delikatna, elegancka, ale i sensualna, z iście hollywoodzką, orkiestrową aranżacją. W tekście The Weeknd zachwyca się seksualnymi umiejętnościami swej partnerki.

Dakota Johnson, córka Dona „policjanta z Miami” Johnsona, gra główną rolę nie tylko w filmie, ale i w teledysku, który The Weeknd nakręcił do „Earned It”. Najwyraźniej chodziło o to, by klip pasował do obrazu, bowiem za kamerą stanęła Sam Taylor-Wood, która wyreżyserowała „Pięćdziesiąt twarzy Greya”. Wideo przedstawia niekompletnie ubrane burleskowe tancerki i dość gołą Dakotę na osobliwej huśtawce ze sznurów (coś dla tych, którzy lubią wyrafinowany bondage).

Wideo powstało w Palace Theater w Los Angeles.

– On z miejsca uwodzi – mówiła o wokaliście Taylor-Wood. – Mówimy jednak o subtelnym uwodzeniu, takim, które powoli przyciąga.

Kanadyjczyk przekonuje, że jego wcześniejsze dokonania są utrzymane właśnie w zmysłowym klimacie „Pięćdziesięciu twarzy Greya”.

Ellie Goulding – „Love Me Like You Do”

Nad utworem Brytyjka pracowała z Maksem Martinem znanym ze współpracy z Katy Perry czy Taylor Swift.

Wideo zawiera ujęcia z filmu oraz Goulding tańczącą na sali balowej. Jest to odtworzenie pierwszego tańca Anastasii i Greya. – Zafascynował mnie taniec towarzyski, więc wyprosiłam, żebym mogła w teledysku zatańczyć – opowiada artystka. – Pojawia się tam też pewien mężczyzna, Charlie i chwilami robi się bardzo zmysłowo.

Za reżyserię odpowiada Georgia Hudson.

Vaults – „One Last Night”

Wśród mniej znanych twórców z soundtracku „Fifty Shades Of Grey” warto zwrócić uwagę na Vaults. Zespół powstał podczas jam session w 2006 roku w Londynie. Trio supportowało London Grammar czy Paolo Nutini, acz do pierwszego z wymienionych zdecydowanie im bliżej pod względem stylistycznym.

„One Last Night” to po prostu śliczna piosenka. Krucha, delikatna, zwiewna, ale i świeża, pełna powietrza. Absolutnie urzekający jest głos Blythe Pepino, który ma w sobie coś z Björk, szepczącej Sinéad O’Connor czy właśnie Hannah Reid z London Grammar.

Jessie Ware – „Meet Me in the Middle”

Utwór powstał na drugą płytę Angielki, „Tough Love”, ale ostatecznie na nią nie trafił, więc artystka podarowała go na soundtrack „Pięćdziesięciu twarzy Greya”. – Chciałabym, żeby wykorzystali tę piosenkę przy scenie łóżkowej, ale raczej tak się nie stanie – mówiła przed premierą Ware. – Linia basu idealnie pasuje do seksu, ale refren chyba nie bardzo.

Ware potrafi być kusząca, ale tym razem przeszła samą siebie. Rzeczywiście, zwrotki rozbujane bluesowo nadają się do igraszek w pościeli.

Awolnation – „I’m On Fire”

Nagranie stanowi cover piosenki Bruce’a Springsteena. Kapela często wykonywała numer podczas koncertów, jednak dopiero na soundtracku znalazła się studyjna wersja.

Utwór opowiada o mężczyźnie, który budzi się w środku nocy zlany potem, pożądając kobiety, czuje się jakby płonął i wtedy… budzi się (teraz wiadomo, czemu Awolnation wybrali ten właśnie numer na ścieżkę do filmu „Fifty Shades Of Grey”).

Interpretacja Awolnation jest spokojniejsza, nieco mroczniejsza, bardziej niepokojąca, a zarazem ma w sobie pewien teksański rytm, acz mocno spowolniony.

Frank Sinatra – „Witchcraft”

Niech panowie wiedzą, że mało czyj głos działa na kobiety tak jak Franka Sinatry.

Niektórym może się wydawać zbyt staromodny, romantyczno-ckliwy, ale to bezbłędny uwodziciel, choć „Witchcraft” jest akurat o uleganiu kobiecemu urokowi.

Po raz pierwszy Sinatra tę nagrał piosenkę w 1957 roku. Numer później znalazł się na kompilacji „All the Way” z 1961 roku. W 1963 roku powstała nowa wersja na płytę „Sinatra’s Sinatra”, a w końcu, w 1993 roku duet z Anitą Baker na zestaw „Duets”

Skylar Grey – „I Know You”

„I Know You” to ładna, elegancka ballada. Podlana smutkiem, z tęsknymi smykami i dramatycznym rozwinięciem. Jest w tej piosence coś rockowo-symfonicznego, choć szalejących gitar się nie spodziewajcie. Wokalnie Grey, kiedy nie jest cichutka i nieśmiała, przypomina momentami Rihannę.

Beyoncé – „Crazy in Love” (2014 Remix)

Nie, nie zapomnieliśmy o Beyoncé. Żona Jaya Z nie popełniła nowych utworów na potrzeby filmu „Fifty Shades Of Grey”, ale przekazała kapitalne remiksy. „Haunted” (Michael Diamond Remix) nie jest tak odległy od pierwowzoru, ale „Crazy in Love” to zupełnie inna historia. O przeboju w wersji podstawowej pisaliśmy już przy okazji „9 najlepszych piosenek Beyoncé„, więc kilka słów o remiksie.

Za nową wersję odpowiada współpracownik gwiazdy, Boots. Po jego obróbce numer zmienił się diametralnie. Dynamiczny kawałek stał się powolny, wciąż seksowny, ale inaczej. Raczej rozerotyzowany. Z sapiącą, wzdychającą i pomrukującą wokalistką.

Smyczkowymi aranżacjami zajęła się Margot.

Już jutro dzięki firmie Universal Music Polska będziemy mieli albumy „Fifty Shades Of Grey (Original Motion Picture Soundtrack)” do wygrania w konkursie. Przypominamy, że płyty są już do kupienia we wszystkich dobrych sklepach.

Komentarze

Wojciech Duś

Wojtek Duś widział więcej koncertów niż zjadł kotletów, a kotlety lubi. Lubi też hip-hop, elektronikę i rock alternatywny. Pracował w korporacjach, ale niezbyt długo. Ulubiona wokalistka: Janelle Monáe. Ulubiony raper: Kendrick Lamar.