11 najlepszych piosenek Incubus

Incubus na Orange Warsaw Festival 2015 fot. Sony Music/NajlepszePiosenki.pl


Po raz pierwszy w Polsce! Incubus po blisko 25 latach w końcu zadebiutuje przed polską publicznością na Orange Warsaw Festival.

Nie chcemy się chwalić (yeah, right;)), ale jesteśmy w zasadzie prorokami, a przynajmniej mamy nosa. Jakiś czas temu stworzyliśmy listę wykonawców, którzy powinni przyjechać na Orange Warsaw Festival. Nie mając żadnych przecieków, postawiliśmy m.in. na Incubus. I to zanim dowiedzieliśmy się, że pracują nad nową płytą i planują koncerty. W każdym razie, jesteśmy radzi niesłychanie, bo Incubus wydaje się kapelą wprost stworzoną na scenę. W repertuarze Kalifornijczyków nie brakuje ostrych zadziornych numerów, ale sporo jest też ładnych, zgrabnych piosenek. To bardzo niepozorna kapela, która niby wywodzi się z funk metalu/rocka, ale z czasem wypracowała własne, ciekawe brzmienie, łączące granie akustyczne, z elektrycznym i trochę elektronicznym. Nie wspominając, że na czele stoi nadal atrakcyjny Brandon Boyd (acz nie wiemy, czy nadal lubi pokazywać się topless).



W trakcie trwającej blisko ćwierć wieku kariery Incubus nagrał siedem studyjnych albumów, które na całym świecie rozeszły się w nakładzie 13 milionów egzemplarzy. Największe sukcesy kapela odnosiła na przełomie XX i XXI wieku, kiedy ukazywały się płyty „Make Yourself” i „Morning View”, z których każda pokryła się w USA podwójną platyną. Gitarzystą bandu jest absolwent Harvardu, Mike Einziger, który ostatnio pracował z Hansem Zimmerem (tym od Oscarów i filmów Christophera Nolana) przy soundtracku do filmu „Niesamowity Spider-Man 2”.

Obecnie Incubus szykuje ósmy album, którego należy spodziewać się w tym roku. Przedsmak otrzymaliśmy w postaci utworu „Trust Fall”, o którym pisaliśmy przy okazji „8 najlepszych piosenek grudnia”.

11 najlepszych piosenek Incubus

„Drive”

Konstrukcja piosenki, czy raczej ballady, dość klasyczna, akustyczne instrumentarium, ale w tle wyraźnie słychać scratchowanie.

– Słowa dotyczą strachu, który napędza nasze życie, który kieruje naszymi decyzjami – opowiada Brandon Boyd.

Boyd i perkusista Jose Pasillas narysowali wszystkie rysunki wykorzystane w klipie.

„Drive” to największy przebój Incubus. Singel dotarł na 9. miejsce głównego zestawienia Billboardu.

„Are You In?”

„Are You In?” wyjaśnia, czemu Incubus porównywano do Red Hot Chili Peppers. Luźny bas nadający pulsację, harmonijne chórki, kalifornijski klimat. No, ale RHCP nie mieli w swych utworach takich psychodelicznych odlotów. A tu jeszcze trochę jazzu, swingu. Słowem, dzieje się.

Zespół nigdy oficjalnie się do tego nie przyznał, ale piosenka jest podobno o… orgii.

Na planie teledysku wokalista poznał swoją późniejszą dziewczynę, Carolyn Murphy, z którą rozstał się w 2005 roku.

„Talk Shows on Mute”

Fraza „Come one, Come all into 1984” (dalej, dalej w 1984) nie odnosi się do roku, lecz powieści George’a Orwella.

– Leciałem samolotem i akurat włączyli talk show – opowiada o genezie piosenki frontman. – Postanowiłem pobawić się w narratora, co jest świetną zabawa, gdy się nudzisz. Pomyślałem, że przyjdzie czas, kiedy telewizja będzie podglądać nas tak, jak my podglądamy ją, o ile już, w pewnym sensie, tak się nie dzieje. Wydało mi się, że to jakiś koszmar w stylu Wielkiego Brata.

Inspiracją miało być także opowiadanie Philipa K. Dicka „Czy androidy śnią o elektrycznych owcach?”, na podstawie którego Ridley Scott nakręcił „Łowcę androidów”.

Teledysk, który nawiązuje do innej powieści Orwella, „Folwark zwierzęcy”, nakręciła Floria Sigismondi.

Sama piosenka dość typowa dla Incubus. Średnie tempo, skłaniające się do balladowego. Akustyczne brzmienie, pobrzękujące tamburyno, jakieś mocniejsze momenty. Ogólnie bardzo miło i ładnie.

„Switchblade”

Czarna owca z płyty „If Not Now, When?”. To nie moje słowa, lecz Mike’a Einzigera, co nie znaczy, że się z nim nie zgadzam. – Nie byliśmy pewni, czy uwzględnić ten kawałek na albumie, bo jest tak inny – wyjaśniał gitarzysta. – Uznaliśmy jednak, że naprawdę lubimy ten numer i chcemy, by ludzie go usłyszeli.


Rzeczywiście, jest w tym nagraniu coś niemal hiphopowego, a zamiast charakterystycznych harmonii Incubus, mamy raczej do czynienia z dźwiękową kłótnią.

„Take Me to Your Leader”

Dziewczętom kochającym się w Brandonie Boydzie odradzam klip. Chłopiec ma jakieś niechlujne dredy, coś co zapewne miało być wąsami i udaje Tarzana. Wideo zainspirowane było filmem „Bogowie muszą być szaleni” („The Gods Must Be Crazy”), którego nie widziałam i po obejrzeniu teledysku, nie chcę 😉

Podobno w tym czasie, czyli w okresie pierwszej płyty, zespół starał się być jak Rage Against the Machine i Red Hot Chili Peppers. Ja bym dorzuciła nawet Sepulturę z czasów „Roots”, głównie ze względu na szaloną plemienną perkusję.

Nie da się jednak ukryć, że „Take Me to Your Leader” to mocny, wściekły, funkowo-metalowy numer, który zapewne sprawdzi się na żywo podczas Orange Warsaw Festival.

„Nice to Know You”

Dużo dźwięków, ale i dużo przestrzeni. Ostre momenty, ale i łagodne. Pełen emocji śpiew, chwytliwy refren, zmiany tempa. Krótko mówiąc, klasyczny Incubus i to w najlepszym wydaniu.

„A Kiss To Send Us Off”

Nim Brandon się odezwie, z powodzeniem można by pomylić „A Kiss To Send Us Off” z Foo Fighters. Co ciekawe, w dalszej części tego przedziwnie wielowątkowego utworu, pojawiają się elementy przywodzące skojarzenia z zespołem Tool (no nie mówcie, że Boyd nie śpiewa jak Maynard?!). Jest coś fajnie rozdrażnionego w tym kawałku skontrastowanego z iście kojącym przejściem.

„Wish You Were Here”

No tak, początek XXI wieku, więc scratche muszą być. „Wish You Were Here”, zresztą jak większość numerów z „Morning View”, pokazuje, jak bogate, pełne potrafi być brzmienie Incubus. Jednocześnie słyszymy tu delikatną akustyczną gitarę i szalejące, elektryczne wiosła. Grzechotkę i rzeczone scratche. Wydaje się, że dźwięków jest aż za dużo, a jednak wszystko ma tu swe miejsce i wspaniale współgra.

„Black Heart Inertia”

Jeden z dwóch premierowych utworów na kompilacji „Monuments and Melodie” (drugi to „Midnight Swim”). Mike w tym kawałku trochę poszalał, grając coś w rodzaju minisolówki, ale zasłużył sobie, bo nagrywał w przerwie między semestrami na Harvardzie. Numer rockowy, melodyjny, całkiem niezły.

W teledysku Brandon gra podwójną rolę, asystenta i gwiazdy rocka. Dość zabawna historyjka.

„Pardon Me”

Incubus w okresie rozwoju. Jeszcze trochę wściekli, Chris Kilmore popisuje się na swoich turntable’ach, ale już jest elegancka melodia, zgrabny refren i coraz bardziej własne brzmienie.

Wideo koresponduje z tekstem piosenki o człowieku, który bez niczyjej pomocy się spalił. – Wszedłem do księgarni i przeglądałem stary numer magazynu „Life” i był tam artykuł o ludzkim samozapłonie – opowiadał Brandon Boyd. – Widziałem zdjęcie. Widać był nogi starego człowieka do kolan i jego buty kompletnie nienaruszone, a obok kupka prochu. Dużo się wtedy działo w moim życiu, dobrego i złego, więc postanowiłem napisać o tym piosenkę.

„Megalomaniac”

Obok, „Anna Molly” (o której to piosence już pisaliśmy w tekście „15 najlepszych piosenek Orange Warsaw Festival”) „Megalomaniac” to mój ulubiony utwór Incubus. Może dlatego, że jeden z bardziej agresywnych. Zwrotki raczej dość tradycyjne, ale cały czas jest nerwowa gitara, za to w refrenie panowie się już nie szczypią. Przesterowane, charczące gitary, rozpędzona, mocna perkusja, krzyki i jazgoty.

Utwór opowiada o tytułowych megalomanach, o ludziach zaślepionych przez władze.

W teledysku pojawiają się wizerunki Adolfa Hiltera i George’a W. Busha. Przewrażliwione MTV przez jakiś czas zakazało emisji klipu.




Incubus zagra na Orange Warsaw Festival 14 czerwca. Na imprezie wystąpią także Asking Alexandria, Bastille, Kadebostany, Kamp!, Mela Koteluk, Muse, Paloma Faith, Parkway Drive, Sheppard oraz The Chemical Brothers. Festival odbędzie się na Torze Służewiec. Więcej o imprezie można przeczytać na stronie orangewarsawfestival.pl.


Komentarze

Anka Szymla

Mimo młodego wieku Anka Szymla napisała już 7895 recenzji, które ukazywały się m.in. w Onecie i WirtualnejPolsce. Za swoim ulubionym zespołem potrafi pojechać nawet do... Berlina. Nie proście jej o przysługę podczas Australian Open bo jest wtedy mocno niewyspana. Kocha Dave'a Grohla, Roba Zombie, Trenta Reznora i Josha Homme'a. Zapomina o nich szybko gdy Polsat puszcza pierwszą "Szklaną pułapkę", bo najbardziej kocha Bruce'a Willisa z czasów gdy miał jeszcze odrobinę włosów.