12 najlepszych brytyjskich piosenek 2015 roku, czyli nominacje do Mercury Prize

Soak fot. Archiwum Artysty/NajlepszePiosenki.pl

Co łączy Florence And The Machine, Jamiego XX, Wolf Alice i Róisín Murphy? Nie tylko planują odwiedzić Polskę z koncertami, ale i mogą zdobyć cenne Mercury Prize.

Jeszcze nie nadszedł czas podsumowań, ale można zrobić pierwsze przymiarki. Ułatwią nam to brytyjscy dziennikarze, DJ-e i muzycy, którzy właśnie przyznali nominacje do Mercury Prize, wyróżnienia, którego laureatami byli m.in. alt-J, Elbow, Pulp, PJ Harvey, Franz Ferdinand, Portishead, Suede, The xx, Arctic Monkeys czy Primal Scream. Szansę na prestiżową nagrodę ma 12 brytyjskich i irlandzkich artystów, których płyty ukazały się między 9 września 2014 roku a 25 września 2015 roku. Poniżej lista piosenek z każdej z 12 płyt.

Wolf Alice – „You’re A Germ”

Granie mocno w stylu lat 90. Brudne, garażowe, wściekłe, bezpośrednie. Przesterowane gitary, sucha perkusja i jakiś taki lekko dziwny kobiecy wokal.

Numer zaczynał jako domowe demo, kiedy wokalistka i gitarzystka, Ellie Rowsell, chciała po prostu nagrać coś fajnego i głośnego. – Miałam w głowie słowa „you’re a germ” („jesteś robakiem”), które bardzo mi się podobały i wokół nich zbudowałam piosenkę – wspomina.

Utwór był rejestrowany w nocy, w mieszkaniu, w którym frontmanka mieszkała z innymi ludźmi. – Nie mogłam hałasować, więc musiałam krzyczeć naprawdę cicho – opowiada. – Wyszło dziwnie, ale uzyskałam klimat, na którym mi zależało. Klimat Pixies. To był wściekły numer, ale niekoniecznie głośny, choć początkowo taki właśnie miał być.

Kapela szczególnie lubi grać „You’re A Germ” na żywo. – Na naszych wczesnych koncertach, ten kawałek zachęcał ludzi do robienia młyna pod sceną – wyjaśnia basista, Theo Ellis. – To jedna z naszych starszych piosenek i zajmuje ważne miejsce w naszych sercach.

Za reżyserię teledyski odpowiada Chris Grieder. W klipie widzimy zespół – który uwielbia horrory – w chacie w lesie, atakowany przez zombie.

Sprawdź też:
Wolf Alice – „Blush” oraz Wolf Alice – „Giant Peach”



Benjamin Clementine – „London”

Tegoroczny debiutant (album „At Least for Now” miał premierę w styczniu 2015 roku), który po występie w programie „Later… With Jools Holland” przykuł uwagę m.in. Paula McCartneya.

„London” to delikatna, elegancka fortepianowa piosenka ze śliczną smyczkową aranżacją.
Za sprawą przejmującego, głębokiego głosu Anglika i pełnej ekspresji wokalizy, numer różni się od zwykłych, banalnych ballad.

Za reżyserię wideo odpowiada Colin Solal Cardo, a za realizację La Blogothèque.

Florence And The Machine – „Queen of Peace”

„Queen of Peace” to Florence And The Machine, jaką najbardziej lubimy. Pełna dramaturgii, nawet egzaltowana, z wylewającymi się z każdej śpiewanej nuty emocjami. Przebogata aranżacja (szczególnie słychać to na żywo), z fantastycznie współgrającymi instrumentami rockowymi i orkiestrowymi.

Jak wiele piosenek z albumu „How Big How Blue How Beautiful”, tak i ta zainspirowana została toksycznym związkiem wokalistki. – Musiałam to przeżyć – opowiada Florence Welch. – Nie życzę tego nikomu, ale jeśli czegoś cię to nauczy, to właśnie o to chodzi. Te utwory stały się dla mnie swoistymi talizmanami.

Do utworu powstał podwójny klip, połączony z „Long & Lost”. Wideo kręcono na szkockiej wyspie Easdale. Za reżyserię fabularyzowanego, trwającego blisko 10 minut filmiku odpowiada Vincent Haycock, który współpracował już z zespołem przy teledyskach „What Kind of Man”, „St Jude” i „Ship to Wreck”.

Piosenkę „Queen of Peace” niedawno zremiksował zespół Hot Chip.

Sprawdź też:
Florence And The Machine – „How Big How Blue How Beautiful” (recenzja) oraz
Florence And The Machine – „How Big How Blue How Beautiful” + „What Kind of Man”.

C Duncan – „Say”

Christopher Duncan pochodzi z Glasgow, w Szkocji. Muzyk, który opanował grę na fortepianie i altówce, a później także na perkusji, basie i gitarze, proponuje subtelną, delikatną mieszankę akustycznego grania, popu, folku i indie, a współczesne brzmienia chętnie łączy z zamiłowaniem do muzyki klasycznej (kształcił się w konserwatorium, a wśród inspiracji wymienia Henryka Góreckiego).

Ulotne „Say” otwiera jego debiutancki album „Architect”. Pełen urody, wdzięku, melancholijny kawałek, nieco eteryczny, z ledwo wyczuwalną pulsacją. Piosenka o ucieczce i zostawianiu za sobą wszystkiego.

Slaves – „Cheer Up London”

Slaves to Laurie Vincent (gitara, bas, woka) i Isaac Holman (perkusja, wokal). Panowie przeprowadzili się z Kent do Londynu, by zrobić muzyczną karierę. To właśnie stolica Wielkiej Brytanii zainspirowała singel „Cheer Up London”. Młodych punkowców nie zachwyciła jednak architektura, bogactwo atrakcji kulturalnych czy rozrywek. Panowie zwrócili uwagę na coś innego.

– Kiedy jeździłem metrem widziałem tych okropnych ludzi przemierzających miasto komunikacją miejską, nienawidzących życia – opowiada Isaac Holman.

Prosty, skoczny, energiczny numer. Punkowo niechlujny, ale z pazurem, zadziorny.

W teledysku aktor Shaun Williamson (znany z telenoweli „EastEnders”) wciela się w szalonego lodziarza.

Róisín Murphy – „Exploitation”

Jak wyjaśnia nasza ulubiona Irlandka, to utwór o sprzedawaniu się, manipulacji i eksploatacji, zarówno w pracy twórczej jak i w relacjach międzyludzkich. – To numer z przymrużeniem oka, nie można go odbierać zbyt poważnie – tłumaczy Róisín Murphy.

Teledysk do piosenki jest reżyserskim debiutem wokalistki.

– Jako osoba doświadczona w branży oraz mająca duży wpływ na aspekt wizualny moich projektów, poczułam iż nadszedł czas aby przejąć całkowitą kontrolę nad moim wizerunkiem – tłumaczyła artystka. – Miałam 8 lat na poszukiwanie różnego rodzaju inspiracji, aby mieć bardzo wyrazisty obraz tego klipu. Wideo to opowieść o aktorce i jej romansie. To historia o sprzedawaniu siebie, manipulacji, eksploatowaniu siebie w procesie twórczym oraz w związku. Jest w tym ironia, ponieważ będąc reżyserką klipu wykorzystuję samą siebie (jeśli to możliwe), ale manipuluję widzem.

Mroczny, nieco zapętlony numer, w którym dzieje się zaskakująco dużo.

Sprawdź też: Róisín Murphy – „Gone Fishing” oraz Róisín Murphy – „Hariless Toys”.

Aphex Twin – „minipops 67 [120.2]”

Minimalistyczny, skupiony, nieco surowy syntetyczny numer, z niegroźnym abstrakcyjnym odchyleniem. Pierwszy utwór Aphex Twina po 13-letniej przerwie.

Numer znany także jako „the Manchester track”, gdyż premierowo został wykonany podczas występu artysty w Manchesterze 7 lat przed premierą albumu „Syro”, z którego pochodzi. Najbardziej zagorzali fani twórczości Richarda D Jamesa znali nagranie z krążących po sieci bootlegów.

Oficjalny tytuł nawiązuje do Korg Mini Pops, czyli automatu perkusyjnego, którego używał Aphex Twin.

Soak – „Oh Brother”

Soak naprawdę nazywa się Bridie Monds-Watsons i pochodzi z Derry, w Irlandii Północnej.

Jak wskazuje tytuł piosenki, opowiada ona o bracie wokalistki, który przechodził kryzys, rzucił studia. Irlandka miała poczucie winy, że podczas gdy jej kariera się rozwija, on traci grunt pod nogami. – Dobrze mi idzie i nie chce, byś był na mnie zły z tego powodu – wyjaśniała słowa utworu.

Wypełniony przestrzenią, akustyczny numer, z grunege’owym brudem i rockową ekspresją.
Smutny, przejmujący a zarazem dojrzały, co jest warte podkreślenia, bowiem dziewczyna ma
zaledwie 18 lat.

Gaz Coombes – „Detroit”

Gaz Coombes, czyli frontman Supergrass. „Detroit” pochodzi z jego drugiej solowej płyty,
„Matador”.

W utworze muzyk wspomina młodzieńcze czasy, gdy zdarzało mu się przesadzać z używkami. –
Miałem 17 lat i po imprezowej nocy przeżyłem narkotykowo-paranoidalny epizod – opowiada
Anglik. – Zadzwoniłem do swojej dziewczyny w nadziei, że mnie uspokoi. 20 minut mówiła
do mnie, próbując przestawić mój mózg. Pomyślałem, że to piękny moment, gdy dwoje
ludzi łączy coś takiego, że jedna osoba może wyciągnąć drugą do lepszego miejsca tylko
swoimi słowami.

Zgrabna, brytyjska, rockowa piosenka z gospelowymi chórkami i kapką psychodelii.

Człowiek, który biega w teledysku nazywa się Mark Boulton. W opisie na Twiterze ma „sport & fitness model”, a także biegacz oraz rowerzysta.

Ghostpoet – „Shedding Skin”

Duszny, mroczny, elektryzujący utwór. Niby prosty, oparty na powtarzającym się rytmie, melorecytacji i damsko-męskim śpiewie, a jednak ma tak niesamowity klimat, że nie sposób się uwolnić.

Kobiecy głos, który słyszymy w piosence należy do Melanie De Biasio.

– To o bezdomnych ludziach, na których natknąłem się w swoim życiu – komentuje Obaro Ejimiwe, jak naprawdę nazywa się Ghostpoet. – Chciałem opowiedzieć o tym, przez co mogą przechodzić. Z czym muszą się codziennie mierzyć.

Jamie xx – „The Rest Is Noise”

Piosenka przechodziła przez wiele metamorfoz i nawet przez pewien czas miała trafić do repertuaru zespołu Jamiego, The xx. – Na pewnym etapie śpiewał w tym utworze Oliver Sim (wokalista The xx) i w zasadzie zmieniłem ten numer, by pasował do The xx – wspomina artysta. – Był też czas, kiedy czułem, że nie skupiam się wystarczająco tylko za bardzo się bawię tą piosenką. To był trudny utwór, bo opowiada o tym, jak trudne jest czasem dla mnie stworzyć piosenkę.

Sprawdź też: Jamie xx – „Sleep Sound” oraz Jamie xx – „Gosh”.

Eska – „Shades of Blue”

Eska Mtungwazi pochodzi z Zimbabwe. Jako dziecko przeniosła się do południowego Londynu. Nim wydała debiutancki album zatytułowany po prostu „Eska”, można było ją usłyszeć na albumie Zero 7, „Yeah Ghost” (2009). Wydała też EP-kę „Gatekeeper”, której współproducentem był Matthew Herbert. Ponadto współpracowała z takimi twórcami jak Grace Jones, Cinematic Orchestra, Tony Allen czy Bobby McFerrin.

Piosenka „Shades of Blue” przywołuje lata 60. i hippisowskie hity. Organiczny, rozklasksany, ciepły, słoneczny numer.

Za reżyserię psychodelicznego klipu odpowiadają Jordan Copeland i Yan Murawski.

Oto nominacje:

Wolf Alice – „My Love Is Cool”
Benjamin Clementine – „At Least For Now”
Florence And The Machine – „How Big, How Blue, How Beautiful”
C Duncan – „Architect”
Slaves – „Are You Satisfied?”
Róisín Murphy – „Hairless Toys”
Aphex Twin – „Syro”
Soak – „Before We Forgot How to Dream”
Gaz Coombes – „Matador”
Ghostpoet – „Shedding Skin”
Jamie xx – „In Colour”
Eska – „Eska”

Zwycięzcę poznamy 20 listopada 2015 roku.

Komentarze

Anka Szymla

Mimo młodego wieku Anka Szymla napisała już 7895 recenzji, które ukazywały się m.in. w Onecie i WirtualnejPolsce. Za swoim ulubionym zespołem potrafi pojechać nawet do... Berlina. Nie proście jej o przysługę podczas Australian Open bo jest wtedy mocno niewyspana. Kocha Dave'a Grohla, Roba Zombie, Trenta Reznora i Josha Homme'a. Zapomina o nich szybko gdy Polsat puszcza pierwszą "Szklaną pułapkę", bo najbardziej kocha Bruce'a Willisa z czasów gdy miał jeszcze odrobinę włosów.