12 najlepszych piosenek lutego 2015

Florence And The Machine fot. Universal Music Polska/NajlepszePiosenki.pl


Florence And The Machine, Kwabs, GZA, Roisin Murphy, Carly Rae Jepsen, Incubus, Gang of Four, Wolf Alice, Halestorm, Joey Bada$$, Balthazar – oto 12 najlepszych piosenek lutego.

Florence And The Machine – „How Big How Blue How Beautiful” + „What Kind of Man”

W końcu milczenie Florence Welch się skończyło. Nie musimy już katować się piosenkami sprzed lat. Raczej nikt nie miał obaw co do jakości materiału jaki Brytyjka przygotuje – dwie pierwsze piosenki potwierdzają, że Florence And The Machine a przede wszystkim liderka grupy są w wielkiej formie.
Najpierw poznaliśmy piękna miniaturę „How Big How Blue How Beautiful” – artystka pojawia się na scenie jakiegoś bajecznego amfiteatru i tańczy sama ze sobą.



„What Kind of Man” to już większa sprawa. Teledysk ma formę krótkiego filmiku poprzedzonego scenką, w której bohaterka jedzie samochodem ze swoim mężczyzną i prowadzi z nim intymną i dowcipną zresztą rozmowę. Za oba teledyski odpowiada Vincent Haycock (za choreografię w drugim z nich Ryan Heffington).
W piosence „What Kind of Man” Florence Welch śpiewa o niezdecydowanym mężczyźnie, który nie potrafi wziąć odpowiedzialności za swoje uczucie.

– Choć moje teksty zazwyczaj są pełne metafor i fantazji tym razem mają więcej wspólnego z rzeczywistością – napisała w notce promocyjnej Florence Welch. – Album „Ceremonials” koncentrował się na śmierci i na wodzie oraz na idei ucieczki poprzez śmierć. Teraz staram się nauczyć żyć na tym świecie i kochać raczej, niż uciekać z niego.

Obie piosenki zapowiadają album „How Big How Blue How Beautiful”, który ukaże się na Dzień Dziecka.

Kwabs – „Perfect Ruin”

Naprawdę nazywa się Kwabena Sarkodee Adjepong, ale my będziemy wołać na niego Kwabs. Jeszcze nie wydał debiutanckiej płyty („Love + War” trafi do sprzedaży 18 maja), a już jest o nim całkiem głośno. Mieszkającego w Londynie, a mającego korzenie w Ghanie artystę lubią Jessie Ware i Plan B, a BBC nominowało go w plebiscycie Sound of 2015 (który ostatecznie wygrali Years & Years).

Jego aksamitny baryton pięknie komponuje się z deszczowym fortepianem eleganckiej ballady, jaką jest „Perfect Ruin”. Okraszonej subtelnymi smykami, oszczędnej i bardzo smutnej.

Za produkcję utworu odpowiada Felix Joseph.

– Uwielbiam soul i gospel, ale dla mnie najważniejsi są wokaliści – opowiada. – Prawdziwi wokaliści, jak Ella Fitzgerald czy Aretha Franklin.

Na żywo Kwabsa będzie można sprawdzić podczas festiwalu Tauron Nowa Muzyka.

GZA – „The Mexican”

Każdego oldschoolowego dzieciaka (czyli takiego jak my) zawsze cieszy współpraca hiphopowej legendy (kolesia z Wu-Tang Clanu) z prawdziwym, bad-assowym rockmanem z lat 90. (gitarzystą Rage Against The Machine), nawet jeśli sięgają po cudzy repertuar.

Innymi słowy GZA i Tom Morello nagrali własną wersję utworu „The Mexican”, który oryginalnie, w 1972 roku, wykonał zespołu Babe Ruth. Ponadto wsparli ich pochodzący z San Francisco multiinstrumentalista Hanni El Khatib oraz Unknown Mortal Orchestra. Tak wyglądał studyjny skład, natomiast podczas występu w programie Jimmy’ego Fallona, akompaniowali im The Roots.

Fajny, nieco staromodny numer, z typowym popisem Morello i pustynno-Moriccone’owym klimatem. Niestety pomimo, iż przeszukaliśmy cały internet, nie dowiedzieliśmy się, kim jest skądinąd znakomita dziewczyna na wokalu. Jeśli wiecie, info na priv :-).

Roisin Murphy – „Gone Fishing”

Trochę kręciliśmy nosem na drugą solową płytę Roisin Murphy, ale jak zamilkła na dłużej, okazało się, że bardzo za nią tęsknimy. Bez żadnego narzekania (choć ciut nas korci), z otwartymi ramionami (uszami) witamy więc kolorowy, momentami wirujący i migoczący, wielowątkowy utwór „Gone Fishing” zapowiadający album „Hairless Toys” (uroczy tytuł;)), który ukaże się 11 maja.

Piosenka powstała po tym, jak znana z Moloko artystka obejrzała dokument „Paris Is Burning” opowiadający o środowisku drag queens w Nowym Jorku lat 80. – Kultura była barwną reakcją na prześladowania i rozczarowania – mówi o swoich wrażeniach wokalistka. – Wyobraźnia i odwaga tych dzieciaków była inspirująca. Dla mnie „Gone Fishing” to idealna piosenka do broadwayowskiego musicalu opowiadającego tę historię.


Carly Rae Jepsen – „I Really Like You”

Miało być na tym samym poziomie co „Call Me Maybe”. Cóż, nie jest, ale jak tylko „I Really Like You” trafi do jakiejś reklamy, odbije nam się czkawką zupełnie jak poprzedni przebój Kanadyjki. A szanse na to są niemałe. Refren chwytliwy jak diabli, klimat niemal festiwalowy, całość pełna młodzieńczej energii i dziewczęcego uroku.

Współtwórcą i producentem jest Peter Svensson, znany też jako gitarzysta The Cardigans.

P.S. Z niecierpliwością czekamy na teledysk, w którym – wszystko na to wskazuje – zobaczymy tańczącego Toma Hanksa (i Justina Biebera, ale on nas nie rusza nawet jak nie tańczy;))

Incubus – „Absolution Calling”

Nie padliśmy na kolana przed „Trust Fall” (czytaj „8 najlepszych piosenek grudnia 2014”), ale przed „Absolution Calling” na jedno kolanko na pewno przyklękniemy. OK, hicior z tego żaden, ale te rozdrażnione, jakby próbujące dyskutować gitary, niepokojący klimat, świetny „drugi” wokal w tle, elektroniczny podkład, basowa pulsacja, dumna perkusja i cały ten przemyślany bałagan w środku. Fajny, ciekawy, naprawdę dobry kawałek.

Numer zapowiada EP-kę „Trust Fall”, która ukaże się 24 marca. Przypominamy też, że śliczny Brandon Boyd i jego zdolni koledzy wystąpią na Orange Warsaw Festival, z czego się już radowaliśmy, poświęcając Incubus cały tekst, czyli „11 najlepszych piosenek Incubus”.

Gang of Four (feat. Alison Mosshart) – „England’s in My Bones”

Jakby to powiedzieć, podoba nam się wszystko, w czym udziela się Alison Mosshart. Tym razem za sprawą Gang of Four (gdzie z oryginalnego składu został tylko Andy Gill) jest nieco funkowo (ach, te luźne strojenia) choć oczywiście jak najbardziej rockowo, no a Allison – jak zawsze – sprawia, że piosenka staje się seksowna. Niektórzy twierdzą, że jest grunge’owa, a my niczemu co grunge’owe sprzeciwiać się nie będziemy.

Na wydanej niedawno płycie „What Happens Next” Gang Of Four znalazła się jeszcze jedna piosenka z Mosshart na wokalu, „Broken Talk”. – Przyjechała, posiedziała z nami i nagrała w ciągu dnia dwie piosenki – opowiada Gill. – Jamie (Hince, z The Kills) też przyszedł, sprawdzić, jak nam idzie. Potem poszliśmy do pubu na piwo.

Wolf Alice – „Giant Peach”

Wraca moda na dziewczyny z gitarami, co bardzo, ale to bardzo nas cieszy. Co prawda w Wolf Alice płeć piękną reprezentuje tylko Ellie Rowsell, ale robi to całkiem nieźle (zresztą zobaczcie sami poniżej).

„Giant Peach”, pierwszy oficjalny singel z nadchodzącego debiutu „My Love Is Cool” (premiera 22 czerwca), to typowe, alternatywno-rockowe granie. Hałaśliwe, nieco garażowe, mocno gitarowe, nerwowe, z przesterami i wykrzykującą laską. Pyszności.

Halestorm – „Mayhem”

No to jeszcze jedna śpiewająca panna, dokładnie Lzzy Hale i również w rockowym wydaniu, acz Halestorm to rzez bardziej hard. Mocny, dziki utwór o ciężkim brzmieniu. Przyjemnie piłujące gitary, wrzeszcząca, wręcz skrzecząca Lzzy i kilka momentów do wymachiwania włosami (względnie głową, jak ktoś włosów nie ma).

Utwór, jak i reszta płyty „Into The Wild Life”, która ukaże się 3 kwietnia, powstawał w Nashville, ale raczej klimatów country nie ma co się spodziewać.

P.S. Jeśli jesteście fanami Halestorm śledźcie uważnie naszą stronę.

Joey Bada$$ – „Like Me”

Po okresie dominacji czarnoskórych muzyków spod znaku gangsta rapu i glamour rapu (sami tę nazwę wymyśliliśmy ) do głosu coraz mocniej dochodzi młode pokolenie. Nie interesują ich wypasione bryki, złote łańcuchy czy trzęsące tyłkami laski. Dużo chętniej rapują o sytuacji czarnych braci. Nie inaczej jest w przypadku piosenki „Like Me” Joeya Bada$$a. Klip w reżyserii Nathana R. Smitha nawiązuje do tragedii Trayvona Martina, Michaela Browna i innych młodych czarnoskórych, którzy padli ofiarą policyjnej przemocy.

W piosence gościnnie pojawia się BJ the Chicago Kid.

Balthazar – „Then What”

Była taka piosenka przepiękna, co nazywała się „1979” z albumu „Mellon Collie and the Infinite Sadness” Smashing Pumpkins. Kompozycja „Then What” na tyle przypomina tamten utwór, że pewnie Billy Corgan może mieć z tym problem. My nie mamy, bo „Then What” na tyle jednak różni się od wspomnianej kompozycji by stanowić jednak nową jakość. Generalnie mamy do czynienia z inteligentnym, alternatywnym, gitarowym rockiem.
Piosenka „Then What” zapowiada trzeci album Belgów – płyta „Thin Walls” ukaże się 30 marca.

Teledysk wyreżyserował Alex Salinas.





Komentarze

Wojciech Duś

Wojtek Duś widział więcej koncertów niż zjadł kotletów, a kotlety lubi. Lubi też hip-hop, elektronikę i rock alternatywny. Pracował w korporacjach, ale niezbyt długo. Ulubiona wokalistka: Janelle Monáe. Ulubiony raper: Kendrick Lamar.