12 najlepszych piosenek Phila Collinsa

Phil Collins fot. Archiwum Artysty/NajlepszePiosenki.pl

Phil Collins rządzi i jest cool, choć wiemy, że nie jest to popularna opinia. Anglik nagrał jednak co najmniej kilka genialnych piosenek i całkiem sporo bardzo dobrych. Artysta naprawdę muzykalny, zdolny, zarówno jako perkusista jak i wokalista, a przez to, że lubił lżejsze granie i wygłupy, nie zawsze doceniany. Jeśli natomiast nie wierzycie, że Phil Collins jest cool, spójrzcie na okładki reedycji jego płyt (właśnie ukazały się „Hello, I Must Be Going!” oraz „Dance Into The Light”, a wcześniej „Face Value” i „Both Sides”). Fajniejszego pomysłu nikt nie miał. Na dodatek zapowiedział właśnie pierwszy występ od 2010 roku (wystąpi w marcu na Florydzie).

W każdym razie, dajcie szansę facetowi i sprawdźcie 12 najlepszych piosenek Phila Collinsa. A jak Wam się spodoba, może zrobimy też Genesis 😉

12. „Sussudio”

Sami posłuchajcie. Taneczny rytm, figlarne dęciaki i tęczowe syntezatory (+ efekty typu helikopter). Połowa obecnych hitów chciałaby tak brzmieć, a Phil Collins na dodatek ma fajny, lekko metaliczny, chropowaty głos.

Tajemnicze słowo „sussudio”, dokładnie „suss-sussudio”, to wynik zabawy i eksperymentów Anglika z automatem perkusyjnym. Podobno taka zbitka dobrze zgrywała się z programem, który ustawił. – Nagle to słowo po prostu ze mnie wyszło – tłumaczył. Cały tekst jest raczej improwizowany. – Próbowałem wymyślić coś innego, inne słowo, które skanowałoby się tak dobrze jak „sussudio”, ale niczego nie wymyśliłem, więc wróciłem do „sussudio” – wspominał twórca.

Mimo pewnej abstrakcji, jak zapewnia Collins to utwór o tym, jak młody chłopak zakochuje się w dziewczynie ze szkoły.

Kawałek, podobnie jak reszta z albumu „No Jacket Required” powstała niedługo po jego ślubie z drugą żoną. Muzyk ożenił się z Jill Tavelman w 1984 roku.



11. „You Can’t Hurry Love”

Phil Collins nigdy nie krył swej słabości do starego soulu i R&B, więc nic dziwnego, że sięgnął po The Supremes. Duch Motown w jego wydaniu został nieco przykryty ejtisowym (wtedy to było współczesne) brzmieniem, ale szalejące tamburyno i miauczące chórki w tle, to bez wątpliwości pokłon w stronę klasyka.

Cover na tyle udany, że był pierwszym solowym numerem 1 Collinsa na UK Charts i pokrył się złotem na Wyspach.

– Chciałem sprawdzić, czy możemy z Hugh Padghamem (producentem) powielić brzmienie lat 60. – opowiadał wówczas o kawałku Phil Collins. – To było bardzo trudne, bo współczesne sprzęty i rozwiązania w studiu są znacznie bardziej wymyślne niż wtedy. Było ciężko sprawić, by perkusja brzmiała tak surowo jak wtedy. Nad tym właśnie pracowaliśmy. Nad remakiem, nie nad interpretacją.

Powiedzmy, że się udało.

10. „Easy Lover” (feat. Philip Bailey)

Wysokie tony Philipa Baileya znanego z Earth, Wind & Fire, potrafią wystraszyć, ale to urocza piosenka, a nawet urokliwa. Średnie tempo, popowa aranżacja i dwa świetne głosy.

Polecam klip, szczególnie ujęcia z prób, gdzie Phil Collins pojawia się w niebieskiej, wełnianej kamizelce. Ach, gdzie te czasy, gdy gwiazdy popu występowały w wełnianych kamizelkach;) Całe wideo do zabawa w kręcenie teledysku – poziom meta;)

9. „I Wish It Would Rain Down”

Wolę Collinsa mrocznego albo wesołego, niż melancholijnego, ale facet nagrał kilka naprawdę udanych ballad (od razu spoiler alert: nie będzie w naszym zestawieniu „Another Day in Paradise”). „I Wish It Would Rain Down” to naprawdę ładna, pełna dramaturgii rockowa ballada z charakterystyczną, łkającą gitarą Erica Claptona oraz chórami rodem z Pink Floyd.

Utwór o związku, który się rozpadł (prawdopodobnie z powodu zdrady).

Phil Collins, który jak na Brytyjczyka przystało, ma przewrotne poczucie humoru, przekonywał, że to piosenka o panu pogodynce, który wciąż przewiduje opady i nigdy nie ma racji.

W wydłużonym (trwającym 8 i pół minuty), fabularyzowanym teledysku występuje aktor Jeffrey Tambor („Bogaci bankruci”).

8. „I Missed Again”

I proszę. Znów fajne dęciaki, groove i nieco funku. Zmiany rytmu, nieoczywista kompozycja i bogate aranże. Ba, nawet solo na saksofonie. Elegancki, wyrafinowany i wysmakowany popowy utwór.

Oryginalnie numer nosił tytuł „I Miss You, Babe” i jak większość nagrań z „Face Value” nawiązywał do rozstania z pierwszą żoną Phila Collinsa, Andreą. Pierwotnie piosenka była smutna, ale artysta postanowił dodać nieco humoru. Inspirację czerpał z mądrości Basila Fawltya (John Cleese) z serialu „Hotel Zacisze”.

7. „A Groovy Kind of Love”

Kolejny udany cover w repertuarze Phila Collinsa. Numer napisali Toni Wine i Carole Bayer Sager. Słowo „groove” było wówczas całkiem nowe i wywodziło się ze slangu. Jako pierwsze zaśpiewały go Diane & Annita w 1965 roku. Popularna stała się wersja The Mindbenders – szybka, popowo-gitarowa.

Balladowa przeróbka Phila Collinsa trafiła na soundtrack do filmu „Buster”, w którym muzyk występował (tak, Phil był też swego czasu aktorem choć obrazów z jego udziałem ciężko bronić). Cover zapewnił Anglikowi nagrodę Grammy w 1989 roku.

6. „One More Night”

Phil Collins dużo śpiewa o miłości (w końcu miał trzy żony). „One More Night” to piosenka o tym, jak mężczyzna prosi kobietę, by dała mu szansę na kolejną noc.

Numer powstał na automacie perkusyjnym. – Miałem w głowie tempo – opowiadał w rozmowie z „Playboyem” Phil Collins. – Prawdę mówiąc, myślałem o pewnej piosence Jacksona, kiedy wpadłem na refren, a słowa „one more night” pasowały do tego, co grałem. Reszta poszła bardzo szybko.

Teledysk nakręcił Jim Yukich (on też odpowiadał za wideo do „I Wish It Would Rain Down”)

Kompozycja została wykorzystana przez Martina Scorsese w „Kolorze pieniędzy” z Tomem Cruise’em i Paulem Newmanem.

5. „Do You Know, Do You Care?”

Jeśli kilka akapitów wyżej zastanawialiście się, jakiego to mrocznego Collinsa lubię – oto on. „Do You Know, Do You Care?” to taki muzyczny odpowiednik dobrego kryminalnego thrillera. Nie do końca potrafię wyjaśnić, dlaczego, ale zawsze tak mi się ten oparty na suchych, złowieszczych bębnach kawałek kojarzył.

4. Frida feat. Phil Collins – „I Know There’s Something Going On”

Utwór Anni-Frid Lyngstad, lepiej znanej jako Frida, a jeszcze lepiej jako jedna czwarta zespołu ABBA. Phil Collins odpowiada za produkcję kawałka oraz, co wyraźnie słychać, gra na perkusji, a także udziela się w chórkach.

Jest coś fajnie chłodnego a zarazem zadziornego, wręcz podskórnie drapieżnego w tym numerze. Kapitalny, pop-rockowy numer.

3. „I Don’t Care Anymore”

Jeśli myśleliście, że Phil Collins swymi umiejętnościami gry na perkusji popisuje się tylko w „In the Air Tonight”, to znaczy, że nie słyszeliście „I Don’t Care Anymore”. Piękny utwór właśnie pod względem aranżacji perkusyjnej (zresztą do „In the Air Tonight” porównywany). Mnóstwo w tej grze przestrzeni i kapitalnie budowanego napięcia. Piosenka nie pozostawia też wątpliwości, że Anglik naprawdę potrafi śpiewać. To również kolejny dowód na mroczne klimaty u artysty.

Numer traktuje o nieudanym pierwszym małżeństwie muzyka.

Collins otrzymał za piosenkę nominację do Grammy, ale przegrał z „Beat It” Michaela Jacksona.

2. „In the Air Tonight”

Phil Collins potrafi być również zły i wkurzony. Właśnie takie emocje towarzyszyły mu, gdy pisał swój największy przebój „In the Air Tonight” (pisał go oczywiście po rozwodzie z żoną numer 1).

W tekście pojawiają się słowa „If you told me you were drowning, I would not lend a hand”, z których narodziła się plotka, jakoby Collins widział, jak mężczyzna, który zgwałcił swoją żonę, tonął. Inna wersja opowiada o mężczyźnie będącym świadkiem, jak inna osoba tonie, ale ponieważ jest za daleko nie może jej pomóc. Krąży jeszcze kilka innych miejskich legend, ale Anglik wyjaśniał, że tekst o tonięciu miał symboliczne nie zaś dosłowne znaczenie.

Utwór dotarł na 2. miejsce brytyjskiej listy przebojów. W USA znalazł się na 19. miejscu, ale później Amerykanie i tak kupili pół miliona egzemplarzy singla.

W 1985 roku Phil Collins zaśpiewał i zagrał przebój na obydwu dobywających się tego samego dnia koncertach Live Aid w – Londynie i Filadelfii. Było to możliwe dzięki różnicy czasu, dobrej organizacji oraz wycofanemu już z produkcji samolotowi Concorde.

Collins pierwotnie przyniósł „In the Air Tonight” do kolegów z Genesis, ale ci wzgardzili.

Piosenka pojawiła się w kilku filmach, grach i serialach, ostatnio w „Kac Vegas”, gdzie zachwycał się nią Mike Tyson.

1. „Against All Odds (Take a Look at Me Now)”

Tak, wybieram „Against All Odds” nad „In the Air Tonight”, bo to po prostu jedna z najpiękniejszych miłosnych piosnek w ogóle. Rzadko się zdarza, by love songs nie były ckliwe (choć w zasadzie to klasyczna power ballada). Może z uwagi na pewną dynamikę i cudowną dramaturgię tego kawałka, w każdym razie ach i och.

Piosenka pochodzi z soundtracku do filmu „Przeciw wszystkim” („Against All Odds”). Ten superprzystojniak, którego widzimy w klipie we fragmentach z obrazu to późniejszy Big Lebowski, czyli wciąż superprzystojny Jeff Bridges.

O napisanie utworu do dramatu poprosił Phil Collinsa reżyser, Taylor Hackford. Anglik sięgnął po utwór zatytułowany wówczas „How Can You Sit There”, który nie trafił na jego płytę „Face Value”. – Na początku nie lubiłem za bardzo tego kawałka, wolałem „You Know What I Mean”, a uznałam, że na płycie jest miejsce tylko dla jednego z nich – wyjaśniał w rozmowie z „Mojo” Phil Collins. – Nie wiem, co by się z nim stało, gdyby Taylor Hackford się nie odezwał.

Na szczęście to zrobił i Anglik mógł się cieszyć swoim pierwszym solowym numerem 1 w USA.

Po przebój rok temu sięgnęli Agnieszka Chylińska i zespół LemOn. No comments.

Komentarze

Anka Szymla

Mimo młodego wieku Anka Szymla napisała już 7895 recenzji, które ukazywały się m.in. w Onecie i WirtualnejPolsce. Za swoim ulubionym zespołem potrafi pojechać nawet do... Berlina. Nie proście jej o przysługę podczas Australian Open bo jest wtedy mocno niewyspana. Kocha Dave'a Grohla, Roba Zombie, Trenta Reznora i Josha Homme'a. Zapomina o nich szybko gdy Polsat puszcza pierwszą "Szklaną pułapkę", bo najbardziej kocha Bruce'a Willisa z czasów gdy miał jeszcze odrobinę włosów.