12 najlepszych piosenek Tool

Tool fot. Najlepszepiosenki.pl

Tyle szczęścia w całym mieście, nie widziałeś tego jeszcze! Parafraza przeboju Anny Janar idealnie oddaje to, co czeka nas w Krakowie w najbliższych miesiącach. Najpierw, 15 grudnia zagra A Perfect Circle, a później, wielka, wspaniała niespodzianka – 11 czerwca zobaczymy Tool. Ostatnio byli u nas 11 lat temu. Od tego czasu wiele się zmieniło, ale nie u Toola. Nadal bowiem czekamy na nową płytę (podobno ma być w przyszłym roku). Nawet jeśli się nie ukaże, nie ma co narzekać, bo zacnego repertuaru Tool ma aż nadto i nikt się nie pogniewa, jeśli na żywo usłyszymy np. poniższy zestaw.

12. „Sober”

Genialna linia basu i mocno niepokojący teledysk. Jeden z najpopularniejszych numerów Toola, który doczekał się wysokiej rotacji na MTV (choć tylko w godzinach wieczornych z uwagi na mroczne wideo). – Utwór i klip powstały zainspirowane pewnym artystą, którego znamy i który jest najbardziej kreatywny, gdy jest pod wpływem – opowiadał Adam Jones w rozmowie z „Guitar School”. – Nie chcę mówić ludziom, co mogą a czego nie, ale trzeba brać odpowiedzialność za swoje czyny. Jeśli się uzależnisz, to twoja wina.

11. „Eulogy”

Dość prosty numer, z fajnym rwanym, nerwowym riffem i zniekształconym wokalem. Piosenka podobno opowiada o L. Ronie Hubbardzie, założycielu Kościoła Scjentologicznego.

10. „Stinkfist”

Nieco nieprzyjemnego zgiełku na początku, a potem wciągający, zapętlony rytm i zniekształcony wokal. W refrenie z kolei mnóstwo wykrzyczanych emocji.

Numer z 1996 roku, który traktuje podobno o współczesnej technologii i związanych z nią zagrożeniach. O tym, że prawdziwych emocji można doświadczać wyłącznie poprzez bezpośredni kontakt z drugim człowiekiem.

9. „H”

Wielu myśli, że to utwór o Bogu, tymczasem nie ma nic wspólnego z religią. Podobno traktuje o niełatwym dzieciństwie wokalisty Maynarda Jamesa Keenana i tym, jakie miało to konsekwencje. Również o przyjaciołach i bliskich, którzy czasem „pomagają” podjąć złe decyzje.

Roboczo ten klimatyczny kawałek z mocnym refrenem był podobno zatytułowany „Half Empty”.

8. „The Grudge”

Numer o gęstym, rockowym brzmieniu. Z wyraźną gitarą i perkusją. Zbity, niemal kompaktowy. Choć Tool nie byłby sobą, gdyby trochę nie pokombinował z rytmem. Każdy, kto lubi krzyczącego Maynarda, na pewno kocha „The Grudge”.

7. „Lateralus”

Fenomenalne, „nierówne” bębny i wirujący, karuzelowy rytm. Oczywiście, rozmaite przejścia, różne poziomy napięcia. Ponad 9 minut, w których zamknięto co najmniej kilka fantastycznych kompozycji. Jedna z najbardziej progresywnych piosenek Tool.

Jeśli chodzi o znaczenie – interpretacji jest wiele. Mówi się, że to kawałek o rodowitych Amerykanach, ale i o LSD. Sam tekst jest ciekawie zbudowany, zgodnie z zasadą ciągu Fibonacciego.

6. „Parabola”

Zawsze zadziwiało mnie, że w takie ciężkie, skomplikowane granie można wpleść tak ładne, harmonijne chórki. „Parabola” – na zasadzie kontrastu – świetnie łączy się z poprzedzającym kawałkiem, czyli „Parabol”.

5. „Schism”

Wielu za największe osiągnięcie Tool uważa album „Ænima”, ale to na płycie „Lateralus” zespół osiągnął kompozytorską maestrię. Dowodem chociażby pełen dramaturgii, wyrafinowany, pięknie skonstruowany „Schism”. Świetnie budowane napięcie, charakterystyczny dla formacji skradający się rytm, zmiany tempa, wokalne wariacje. Pięknie przeplatające się łagodne i mocne fragmenty.

Jedyny utwór Toola, który znalazł się w zestawieniu Billboard Hot 100. Nagranie sięgnęło 67. pozycję notowania. Na listach Alternative Songs i Mainstream Rock Tracks, kawałek dotarł do 2. miejsca ustępując jedynie „It’s Been Awhile” Staind.

4. „Ticks & Leeches”

Kawałek, który robi piorunujące wrażenie na żywo. Dużo w nim wściekłości. Dużo wrzasków, a jak Maynard krzyknie, to ciarki przechodzą po plecach. Dużo także rockowo-metalowej energii, kapitalny drive i rwany rytm.

3. „The Pot”

Bezapelacyjnie najlepsza kompozycja z jednak przeciętnego (jak na Tool) albumu „10,000 Days”. „The Pot” ma wszystko, co lubimy u Toola. Rozedrgany bas, rytmiczną i wokalną różnorodność, niemało rockowej energii, ale i coś lirycznego.

Tytułowy „The Pot” pochodzi z wyrażenia „the pot calling the kettle black”, co na polski tłumaczymy „przyganiał kocioł garnkowi”. Numer o hipokryzji, a także o narkotykach.

2. „Pushit”

Kompozycje w rytmie 4/4 zawsze u mnie mają przewagę. „Pushit” to wyjątkowej urody walczyk (oczywiście nie cały utwór jest w takim tempie, bo Tool nie byłoby sobą, gdyby nie pokombinował). Fenomenalne frazowanie, genialne budowanie napięcia, a to jak Maynard momentami po prostu ślicznie, łagodnie śpiewa na tle metalicznego, gitarowego gąszczu w finale, najzwyczajniej wzrusza.

1. „Third Eye”

Pisałam, że na płycie „Lateralus” Tool osiągnął kompozytorską maestrię. Nie cofam, ale „Third Eye” jest tu wyjątkiem. Utwór, który swą konstrukcją, dramaturgią, wielowatkowością, wielowarstwowością, niebanalną narracją, nieoczywistym brzmieniem, bije na głowę wszystkie inne nagrania Toola. Wprost niewiarygodne, ile się w tym utworze dzieje. Przy czym, przy całej swej złożoności, nie jest to jakiś trudny, nieygodny numer. Nie powiem, że łatwy, miły i przyjemny, ale linia momentami melodyczna całkiem zgrabna, a i fragmenty do zanucenia się znajdą. Epicki finał albumu „Ænima”.

Nagranie zawiera cytaty komika i filozofa, Billa Hicksa.

Tool


Impreza: Impact Festival
Wykonawcy: Tool, tba
Miejsce: Kraków, Tauron Arena
Data: 11 czerwca 2019
Organizator: Live Nation

Tool fot. Najlepszepiosenki.pl

Tool fot. Najlepszepiosenki.pl

Komentarze

Anka Szymla

Mimo młodego wieku Anka Szymla napisała już 7895 recenzji, które ukazywały się m.in. w Onecie i WirtualnejPolsce. Za swoim ulubionym zespołem potrafi pojechać nawet do... Berlina. Nie proście jej o przysługę podczas Australian Open bo jest wtedy mocno niewyspana. Kocha Dave'a Grohla, Roba Zombie, Trenta Reznora i Josha Homme'a. Zapomina o nich szybko gdy Polsat puszcza pierwszą "Szklaną pułapkę", bo najbardziej kocha Bruce'a Willisa z czasów gdy miał jeszcze odrobinę włosów.