13 najlepszych piosenek Britney Spears

Britney Spears fot. Archiwum/NajlepszePiosenki.pl

Britney Spears wraca i ma się dobrze. Gwiazda wkroczyła na popową scenę z wielkim hukiem i wielokrotnie wróżono jej wielki upadek. Za każdym razem jednak udawało jej się pozbierać i wrócić bez większego szwanku. Wiele wskazuje na to, że tak będzie i tym razem.

Do sprzedaży trafiła właśnie najnowsza, dziewiąta już płyta 34-letniej Amerykanki o – wydaje się – znamiennym tytule „Glory”. Bo pewnie nie czeka artystki porażka, lecz chwała. Szczególnie, że krążek to naprawdę udany, a stacja Lifetime zapowiedział właśnie realizację filmu o życiu i karierze artystki. My będziemy jednak pierwsi i poniżej nasze podsumowanie dorobku wokalistki, czyli 13 najlepszych piosnek Britney Spears.

13. „Circus”

Tak zwane mid-tempo nie zawsze się sprawdza. W tym przypadku nie jest jednak najgorzej. Jakoś to buja, nie nudzi. Przejście do refrenu może nie najwyższych lotów, ale ogólnie jest całkiem w porządku.

Piosenka opowiada o dwóch typach facetów, takich którzy boją się Britney (i zapewne kobiet w ogóle) i takich, którzy wiedzą, co i jak.

Za reżyserię klipu odpowiada Francis Lawrence, który współpracował z wokalistką przy okazji wideo do „I’m A Slave 4 U”, nakręcił również film „Jestem legendą” z Willem Smithem w roli głównej.

12. „Work Bitch”

Britney Spears daje też radę w wersji electro, a dokładnie EDM. Ostry, rozpędzony kawałek. Za wiele się tu nie dzieje, ale odpowiedni poziom seksapilu sprawia, że to niezła klubowa petarda.

11. „Gimme More”

Słodka, flirtująca, posapująca. Taka Britney Spears zawsze się sprawdzi. Nawet jeśli w takim wariancie w przeszłości wypadała lepiej, „Gimme More” to całkiem dobra piosenka.

Nagranie powstało dzięki uprzejmości protegowanego Timbalanda, Nate’a „Danji” Hillsa.

Pierwszy numer gwiazdy po rozwodzie z Kevinem Federline’em. Wykonanie piosenki na gali MTV Awards było mocno wyśmiewane w sieci.

Kawałek zaczyna się od słów „It’s Britney Bitch”. Stacja MTV miała wyłączność na sprzedaż dzwonka z tą frazą.

10. „Oops!…I Did It Again”

Dokładnie tak brzmiała muzyka pop, wkraczając w XXI wiek. Z elementami R&B, w rockowym rytmie, mimo mnóstwa elektroniki całkiem ciepło i przyjemnie.

W numerze wykorzystano sample z filmu „Titanic”.

Lateksowy, czerwony kombinezon z klipu na stałe wpisał się w popkulturę. – Mieliśmy inny kombinezon, świetny, który bardzo mi się podobał – opowiadał reżyser, Nigel Dick. – Ale dzień przed zdjęciami, dowiedziałem się, że Britney zaangażowała kolesia, który pracował z Michaelem Jacksonem i wybrali ten czerwony.

9. „Me Against the Music”

Moja niechęć do Madonny (a dokładnie do jej ostatnich poczynań) jest dość powszechnie znana. Potrafię jednak docenić dobry numer niegdysiejszej królowej popu. Taki jak „Me Against the Music” nagrany w duecie z Britney Spears. Solidny, popowy numer. Figlarny, nowoczesny, na hiphopowym bicie. Bez zarzutu.

Początkowo miała to być solowa piosenka Britney Spears, ale po tym jak panie pocałowały się na gali MTV Video Music Awards w 2003 roku, postanowiono wykorzystać koniunkturę i szum z tym związany. Akurat, zapewne całkiem przypadkiem, Madonna była w studiu, gdzie Bryta pracowała nad utworem.

8. „My Prerogative”

Tym razem mamy Britney Spears w drapieżnym wydaniu. Co prawda to nie jest to jej piosenka, lecz cover przeboju Bobby’ego Browna, ale bardzo to fajnie wyszło.

7. „Piece Of Me”

Momentami brzmi jak Madonna, choć w sumie to może Madonna chciała brzmieć jak młodsza koleżanka po fachu. Mocno elektroniczny numer, w sumie bez melodii, za to zapętlonym rytmem i zniekształceniami.

W tekście Britney Spears rozprawia się z dziennikarzami, którzy nie dawali jej spokoju. Należy pamiętać, że był rok 2007 i wokalistka nie była w najlepszej formie. Właśnie wtedy ogoliła sobie głowę.

6. „Boys”

Britney Spears miała fazę urban. „Boys” z udziałem Pharrella to jeden z lepszych numerów z tamtego okresu. Hiphopowy remiks powstał do filmu „Austin Powers i złoty członek”. W teledysku występuje Mike Myers, czyli odtwórca Austina Powersa.

5. „Beat Goes On”

Pozwoliliśmy sobie na jeszcze jeden cover w zestawieniu, gdyż jest naprawdę smakowity. Z fajnym beatem, delikatnie alternatywny i przypomina trochę stare Sugababes.

Oryginalny kawałek pochodzi z repertuaru Sonny’ego i Cher. Numer Britney Spears wyprodukowała szwedzka grupa All Seeing I, która także nagrała swoją wersje piosenki „Beat Goes On”.

4. „…Baby One More Time”

Ależ to był hicior. Od pierwszej piosenki Britney Spears stała się gwiazdą. Uwiodła młodzież urokiem sprośnej licealistki. Przykrótkawa spódniczka, warkoczyki, podkolanówki i goły brzuch. Zestaw-pewniak. Oczywiście, czasem wystarczy słodko-seksowny urok, ale tutaj też mamy naprawdę znakomitą piosenkę.

Britney miała zaledwie 16 lat, gdy ukazał się singel.

Osławiony już dziś teledysk nakręcono w Venice High School w Los Angeles.

3. „I’m A Slave 4 U”

Bardzo zmysłowa i bardzo dobra piosenka. W klimacie urban, z niezłą produkcją i trochę inna. Ponieważ, już wyraziliśmy swe uznanie dla tego utworu, pisząc tekst „14 najlepszych piosenek ociekających seksem”, nie będziemy się powtarzać.

2. „Womanizer”

Taki właśnie powinien być singel promujący płytę. Zachęcający, energiczny, seksowny, skoczny i roztańczony.

– To w zasadzie numer o facetach zdradzających kobiety – wyjaśniała gwiazda. – To hymn dziewczyn.

Twórcami i producentami kawałka jest ekipa Outsyders z Atlanty. Było to ich pierwsze duże zlecenie.

Towarzyszący nagraniu klip był najczęściej emitowanym w MTV w 2008 roku.

O utworze czytajcie też w zestawieniu „7 najlepszych piosenek z gołymi babami”.



1. „Toxic”

Przemistrzostwo. Nie tylko jeśli chodzi o Britney Spears, ale i muzykę pop w ogóle. Filigrany, filuterny, seksowny i ultraprzebojowy numer. Ba, nawet pomysłowo wyprodukowany z tymi „batmanowymi” symkami, orientalną wokalizą i pustynną gitarą.

– To utwór o kobiecie uzależnionej od faceta – opowiadała artystka w rozmowie z MTV w 2003 roku. – Lubię tę piosenkę. Jest energiczna, inna od pozostałych moich piosenek. Fajny jest motyw dziewczyny-łotra, która zrobi wszystko, by dostać, czego chce.

Komentarze

Anka Szymla

Mimo młodego wieku Anka Szymla napisała już 7895 recenzji, które ukazywały się m.in. w Onecie i WirtualnejPolsce. Za swoim ulubionym zespołem potrafi pojechać nawet do… Berlina. Nie proście jej o przysługę podczas Australian Open bo jest wtedy mocno niewyspana. Kocha Dave’a Grohla, Roba Zombie, Trenta Reznora i Josha Homme’a. Zapomina o nich szybko gdy Polsat puszcza pierwszą „Szklaną pułapkę”, bo najbardziej kocha Bruce’a Willisa z czasów gdy miał jeszcze odrobinę włosów.