13 najlepszych piosenek czerwca 2015

Miguel fot. Sony Music/NajlepszePiosenki.pl


Janet Jackson, Duran Duran, Motörhead, Rudimental, The Libertines, Foals, Refused, Icona Pop, Pharrell Williams, Beck, Miguel, GENER8ION, M.I.A. oraz Męskie Granie Orkiestra – oto 13 najlepszych piosenek czerwca 2015.

Janet Jackson – „No Sleeep”

Janet wraca i dobrze. Liczymy na trochę oldschoolu, na dopracowane produkcje, łącznie gatunków i kobiecy wdzięk. „No Sleeep” poniekąd to wszystko obiecuje. Leniwy, lekko rozbujany numer, staromodny, z fajnym analogowym klawiszem. Nic wielkiego, ale na tyle przyjemny i wysmakowany, że pozwala dać 49-letniej dziś artystce kredyt zaufania.

Producentami nagrania są sprawdzeni przez artystkę, Jimmy Jam i Terry Lewis (pracowali z nią przy płycie „Control”). Pierwszy kawałek wokalistki od 7 lat zapowiada nowy album, który właśnie szykuje.



Duran Duran – „Pressure Off”

Przypomina o sobie również formacja Duran Duran. Twórcy „Wild Boys” chyba nie zamierzają polegać tylko na sentymentach starych fanów, ale i zawojować serca młodzieży. Niestety, „Pressure Off” nie zwiastuje miażdżącego sukcesu. Nowy singel znalazł się w zestawieniu Najlepszych piosnek czerwca bardziej z kronikarskiego obowiązku niż z naszego zachwytu. Anglicy wzięli do pomocy Janelle Monáe i Nile’a Rodgersa, ale nie wykorzystali ich potencjału. Rodgers zapodaje na gitarze nieśmiały motyw nie tak odległy od „Get Lucky” (choć muzycy wcześniej pracowali przy rzeczonym „Wild Boys”) a boska Janelle ginie w bezbarwności syntetycznych dźwięków. Wstydu może nie ma, ale panowie, stać Was na więcej.

Na płycie „Paper Gods”, którą poprzedza „Pressure Off”, wśród gości znaleźli się także były gitarzysta Red Hot Chili Peppers, John Frusciante, Mark Ronson, Kiesza i Lindsay Lohan, więc nie tracimy nadziei.

Motörhead – „Thunder & Lightning”

No i co my możemy mądrego napisać? Motörhead to Motörhead. Szybko i do przodu. Siarczyście i rytmicznie. Po prostu constans. Podoba nam się chłoszcząca gitara i w ogóle nam się podoba.

Rudimental – „Rumour Mill” feat. Anne-Marie & Will Heard

Takie piosenki wrzucamy do szufladki „klubowy romantyzm”. Niby to bowiem taneczny numer, z niezłym bitem, ale jak ślicznie skąpany w melancholii. Efekt potęguje damsko-męski duet wokalny – niesłychanie naturalny, świeży. Nawet w klipie widać, że między Anne-Marie i Willem jest chemia. Oczywiście, nie musimy mówić, że bardzo podoba nam się motyw trąbki.

Na drugiej płycie Rudimental, „We the Generation” (premiera 18 września), usłyszymy jeszcze inne kawałki z udziałem tych wokalistów, ale już nie w duecie.

The Libertines – „Gunga Din”

Metaliczna gitara ta sama, to samo zblazowanie, pokłony w kierunku The Clash. The Libertines nie zauważyli, że od ich ostatniej płyty minęło ponad 10 lat. A przynajmniej tak brzmi ich nowa piosenka. Spokojne zwrotki może nie powalają na kolana, ale lekko pijacki refren wprost stworzony do gremialnego śpiewania na festiwalach (o „la la la la” nie wspominając). Niepozorny numer, ale coś w sobie ma, a jazgotliwy, dziki finał na pewno nie szkodzi.

Premierowo utwór został wykonany podczas Best Kept Secret Music Festival w Holandii.

Za teledysk odpowiada fotograf, Roger Sargen, który towarzyszył muzykom podczas pobytu na Tajlandii, gdzie pracowali nad nową płytą „Anthems For Doomed Youth”, która ukaże się 4 września. Wideo nakręcono w mieście Pattaya.

„Gunga Din” to tytuł wiersza Rudyarda Kiplinga.

Foals – „What Went Down”

– To najbardziej dzika, zwierzęca piosenka, jaką nagraliśmy – opowiadał wokalista Yannis Philippakis w rozmowie z Annie Mac z BBC Radio 1. – Ma w sobie coś z drapieżnika, brzmi jak polowanie czy coś w tym stylu.

Nie tylko przez uprzejmość nie zaprzeczymy. Rzeczywiście, podskórna nerwowość, kąsające gitary, rozpędzony rytm sprawiają, że człowiek ma ochotę włączyć ten numer na słuchawkach i biec, ile sił w nogach, dopóki nie braknie tchu.

Za produkcję odpowiada James Ford. Fajnie by było, gdyby tak samo zatytułowany nadchodzący krążek formacji miał sobie jeszcze więcej tej dzikości.

Teledysk, kapitalnie korespondujący z numerem, wyreżyserował Niall O’Brien.

P.S. Czy „What Went Down” nie kojarzy Wam się trochę z „I Wanna Be Your Dog” The Stooges?

Refused – „Dawkins Christ”

A skoro już mowa o dzikości. 17 lat musieli czekać fani Refused na nowy album. Płyta „Freedom” wyszła 30 czerwca a promuje ją „Dawkins Christ” – kawał porządnego post hardcorowego grania. Wściekłego, surowego, z ładnie bulgoczącym pasem, piłującymi gitarami i galopującą perkusją. Mocny, skondensowany, bezkompromisowy numery. Solidny cios między oczy. Polecamy też jeszcze bardziej furiacki, lekko toolowy numer „Elektra” otwierający płytę.

Inspiracją dla piosenki „Dawkins Christ” jest Richard Dawkins, biolog i ewolucjonista, który od wielu lat głosi poglądy ateistyczne i stał się dla swoich zwolenników swego rodzaju mesjaszem. Zdaniem Dawkinsa religia to „niebezpieczny nonsens, który uczy wrogości wobec innych ludzi”.


Icona Pop – „Emergency”

Zdziwimy się mocno, jeśli ta piosenka nie będzie święcić triumfów podczas letnich zabaw. Ma w sobie bowiem wszystko co jest potrzebne by stać się przebojem lata: Szybko wpada w ucho, da się przy niej tańczyć, a dziewczyny są atrakcyjne.

A piszemy o niej drugi miesiąc z rzędu bo właśnie ukazał się klipu, który nakręcił Christian Larson, znany ze współpracy z Sigur Rós, Kylie Minogue czy Swedish House Mafia. Stroje dla Aino Jawo i Caroline Hjelt przygotowała szwedzka projektantka mody B. Åkerlund. Pod tym adresem można się zapoznać z innymi jej pracami (ponieważ jest żoną reżysera Jonasa Åkerlunda często pracuje także z nim przy klipach).

Pharrell Williams – „Freedom” (Glastonbury 2015)

Czy „Freedom” będzie takim fenomenem jak „Happy”. Na pewno nie. Czy „Freedom” to znakomita piosenka? Na pewno tak. Choć Open’er Festival wygrywa ciągle plebiscyty najlepszych letnich festiwali każdy kto interesuje się muzyką wie, że to właśnie Glastonbury jest w tej chwili najważniejszą tego typu imprezą w Europie (a pewnie też na świecie). Wystarczy powiedzieć, że 135 tysięcy biletów znika momentalnie. Pharrell Williams wybrał więc znakomite miejsce, by zaprezentować swoja nową piosenkę. Nawet jeśli przy okazji nieco podpromował nowy serwis streamingowy firmy Apple.

Męskie Granie Orkiestra – „Armaty”

Pierwsze Męskie Granie w Krakowie już za nami. Było pięknie i ślicznie i wyjątkowo lirycznie. Męskie Granie Orkiestra wykonała sporo coverów oraz oczywiście właśnie „Armaty”. W otoczeniu Parku Bednarskiego, na urokliwym stadionie Korony wypadło to znakomicie. O samej piosence pisaliśmy przy okazji „12 najlepszych piosenek Męskiego Grania 2005” więc zachęcamy do czytania.

Beck – „Dreams”

Doceniamy bardziej mroczne i melancholijne wcielenie Becka, ale przyznamy, że piosenki takie jak „Loser” czy genialna „Deadweight” z filmu „Życie mniej zwyczajne” robią na nas jednak znacznie większe wrażenie. Nowa piosenka Becka jest właśnie bardziej w tej nieco weselszej estetyce. Oddajmy zresztą głos samemu autorowi.

– Początkowo był to ciężki, garażowy kawałek acz zmienił się w taneczną hybrydę – wyjaśnia Beck.

Mamy nadzieję, że Beck nagra cała płytę w takiej właśnie stylistyce.

Miguel – „Coffee”

Mistrz przepełnionego erotyzmem R’n’B wraca w formie. Singlowy „Coffee” to klasyczna pościelówa.
– Myślę, że seks jest duchowym przeżyciem – mówi Miguel. – Tak naprawdę seks i duchowość to są dla mnie w pewnym sensie synonimy. Myślę, że trzeba się dzielić tym szczerze nawet jeśli zaczyna brzmieć to jak piosenka o pożądaniu. Więc „Coffee” to oda do pożądania w jego najbardziej duchowym sensie.

W piosence na singlu na wokalu udziela się raper Wale. W wersji albumowej wszystkie wersy śpiewa Miguel.

W klipie artyście towarzyszy jego dziewczyna modelka Nazanin Mandi, która sama przymierza się do nagrania albumu. Zdjęcie pięknej Amerykanki można obejrzeć na jej oficjalnej stronie.

GENER8ION + M.I.A. – „The New International Sound Pt. II”

Ponieważ M.I.A. jest dla nas tym, kim dla fana piłki nożnej jest Zlatan Ibarimović zwracamy uwagę na każdej jej działanie. Tym razem pochodząca ze Sri Lanki wokalistka udziela się kompozycji francuskiego producenta Surkina, który występuje pod pseudonimem GENER8ION.

Ciekawy jest pomysł na teledysk. Zdjęcie do klipu pochodzą z dokumentalnego filmu z 2012 roku Inigo Westmeiera pod tytułem „Dragon Girls”. Bohaterkami są trzy dziewczyny z chińskiej szkoły kung-fu Tagou Martial Arts School. Surkin gdy zobaczył film od razu pomyślał, że można go wykorzystać do ilustracji muzyki i spotkał się z reżyserem. W efekcie po dość długiej obróbce, która zaowocował m.in. tym, że zbiorowe sceny wyglądają jakby były kręcone do muzyki powstał teledysk.




Czytaj też:
„12 najlepszych piosenek maja 2015”
„11 najlepszych piosenek kwietnia 2015”
„13 najlepszych piosenek marca 2015”
„12 najlepszych piosenek lutego 2015”
„11 najlepszych piosenek stycznia 2015”
„8 najlepszych piosenek grudnia 2014”
„6 najlepszych piosenek listopada 2014”
„8 najlepszych piosenek października 2014”


Komentarze

Wojciech Duś

Wojtek Duś widział więcej koncertów niż zjadł kotletów, a kotlety lubi. Lubi też hip-hop, elektronikę i rock alternatywny. Pracował w korporacjach, ale niezbyt długo. Ulubiona wokalistka: Janelle Monáe. Ulubiony raper: Kendrick Lamar.