13 najlepszych piosenek Jacka White’a

Jack White fot. Archiwum Artysty/NajlepszePiosenki

Jack White już 12 listopada zagra dwa koncerty w Starej Zajezdni w Krakowie. Oto 13 najlepszych piosenek samego artysty oraz jego kapel: The White Stripes, The Dead Weather oraz The Raconteurs.

Jack White i Alicia Keys – „Another Way To Die”

Nie jest to moja ulubiona piosenka do Bonda („Diamonds Are Forever” Shirley Bassey nic nie pobije), ale zacne to nagranie. Brawa należą się już za sam pomysł połączenia tak nieprzystających do siebie wykonawców jak Alicia Keys i Jack White. Numer tyle odważny, co udany. Jak widać utalentowanych muzyków można dowolnie zestawiać i wrzucać w nie do końca ich środowisko, a i tak dadzą radę. Nie jest to bowiem ani numer typowy dla Jacka, ani dla Alicii. To bondowska piosenka, do której każde dodaje coś od siebie.



Przypomnijmy, że numer powstał do niestety dość słabego obrazu „007 Quantum of Solace”. To pierwszy duet, jaki nagrano do filmu o agencie 007.

Instrumentalna wersja piosenki pojawiła się w reklamach Coca-Coli.

Klip nakręcono w Toronto.

The White Stripes – „Little Cream Soda”

Tu mamy dzikie, surowe oblicze Jacka i Meg. Oczywiście, mamy typowy dla duetu wyrazisty rytm, ale i fajne jazgotliwe granie. Sporo tu brudu, wręcz pewnej niechlujności, a szarpany, rwany riff i garażowe brzmienia każą z rozrzewnieniem wspominać „hiciory” Sonic Youth pokroju „Youth Against Fascism”.

The Raconteurs – „Attention”

Ten numer zawsze mnie intrygował, bo choć wydaje się, iż niczym się nie wyróżnia, a jednak słychać butę i prostotę Nirvany, a zarazem waleczność, a przede wszystkim linię basu Rage Against The Machine.

The Dead Weather – „I Cut Like A Buffalo”

Ze wszystkich zespołów, projektów Jacka White’a najbardziej lubię The Dead Weather, a „I Cut Like A Buffalo” to jedna z najlepszych piosenek formacji. Kapitalne psychodeliczne organy, ta dzikość, retro-brzmienie (bardziej retro niż zazwyczaj w przypadku Jacka). Jest w tej piosence coś przyjemne drażniącego, podskórnie nerwowego. Jednocześnie to mocny, wyrazisty kawałek.

The Dead Weather – „Hustle and Cuss”

Lepsze od „I Cut Like A Buffalo” jest właśnie „Hustle and Cuss”. Mimo polskich korzeni Jacka White’a, raczej nie stawiałabym, iż był zaznajomiony z „polską szkołą rocka lat 60.”, ale jest w tym numerze ewidentny bigbitowy klimat, a bas „na pewno” podkradł od Blackout. Alison Mosshart sprawia, że muzyka White’a staje się bardziej seksowna, elektryzująca i seksowna (tak, dwa razy bardziej seksowna).

Jack White – „Sixteen Saltines”

Z „Sixteen Saltines” związana jest fajna historia, o której pisaliśmy w tekście 10 Najlepszych piosenek do gotowania i pieczenia. http://najlepszepiosenki.pl/10-najlepszych-
piosenek-do-gotowania-i-pieczenia/

Poza tym, to taki podręcznikowy Jack White. Rytmiczny, soczysty, z gęstym brzmieniem i głośnymi gitarami. A że riff przypomina „Hardest Button to Button”, a ten z kolei niejedną zagrywkę AC/DC. Cóż z tego?! Jedzie, że aż miło.

The White Stripes – „The Hardest Button to Button”

A skoro już padło „The Hardest Button to Button”. Kiedy panowie z Royal Blood zajmowali się co najwyżej wyciskaniem pryszczy, Jack i Meg nagrywali takie właśnie cudeńka. Myślę, że po tej piosence każda dziewczyna uwierzyła, że może grać w rockowej kapeli (oczywiście, o ile znajdzie swojego Jacka).

Tekst piosenki opowiada o dziecku, które próbuje odnaleźć miejsce w dysfunkcyjnej rodzinie, kiedy na świat przychodzi nowe dziecko.

Okładka singla to nawiązanie do grafik Saula Bassa, jego plakatów i czołówek do filmów „Anatomia morderstwa” (1959) i „Złotoręki” (1955). To także nawiązanie do… złamanego palca wskazującego Jacka.

Teledysk to dzieło Michela Gondry’ego („Zakochany bez pamięci”). Nie mogę się zdecydować, czy bardziej zachwyca prostota czy geniusz pomysłu na klip.

The White Stripes – „Icky Thump”

Takie piosenki tygrysy lubią najbardziej. Takie, czyli pachnące Black Sabbath. Pięknie powolny, ociężały rytm i te skomasowane, tak gęste, że niemal lepkie brzmienie i całkiem zacna porcja wściekłości.

Czytaj więcej o „Icky Thump” w tekście 6 najlepszych piosenek, które usłyszycie na Open’er stage.

Jack White – „Love Is Blindness”

Wiadomo, że to nie piosenka Jacka White’a, lecz U2. Amerykanin pokazuje jednak w tym nagraniu kilka talentów, które czasem ukrywa. Przede wszystkim ma naprawdę dobry wokal i nie tak wąską skalę jak czasem może się wydawać. Ponadto potrafi śpiewać z prawdziwą pasją, włożyć w piosenkę całe serce. Objawia się tu też muzyczna wyobraźnia artysty, acz to jednak dość powszechnie znany fakt.

The White Stripes – „Dead Leaves And The Dirty Ground”

W takich piosenkach jak „Dead Leaves And The Dirty Ground” – między innymi – tkwiła moc The White Stripes. W tych kontrastach, w zderzeniach ładnych wygładzonych fragmentów
ze sprzężeniami, w niebanalnym łączniu melodii, pewnej przebojowości i najprawdziwszego, szczerego rockowego ducha.

Za reżyserię nie tak normalnego klipu ponownie odpowiada nie tak normalny (w dobrym tego słowa znaczeniu) Michel Gondry.

The White Stripes – „Seven Nation Army”

O „Seven Nation Army” napisano już całe tomy. Nawet my już pisaliśmy, dlatego nie będziemy się powtarzać, lecz uprzejmie odeślemy do 5 Najlepszych piosenek trzeciego dnia Open’er festivalu 2014.

The Raconteurs – „Steady, As She Goes”

Debiutancki singel zespołu The Raconteurs i pierwszy, jaki Jack White napisał z Brendanem Bensonem, który dodał do white’owej szorstkości harmonie i pewną miękkość. Fajna metaliczna gitara, milutki przester, burczący bas i refren na miarę popowego przeboju.

Za kamerą wideo stanął Jim Jarmusch, twórca takich filmów jak „Broken Flowers”, „Kawa i papierosy”, „Truposz” czy „Noc na Ziemi”. Prawdę mówiąc, nakręcił jeden z trzech klipów, które powstały do piosenki. The Raconteurs nawiązali także współpracę z komikiem Paulem Reubensem („Pee-Wee Herman”). Ostatni teledysk był emitowany wyłącznie na Yahoo! Music.

White Stripes – „I Just Don’t Know What to Do With Myself”

Chyba by nam nie wybaczono, gdyby w zestawie zabrakło „I Just Don’t Know What to Do With Myself”, chociażby z uwagi na teledysk. Oczywiście, nie każdy jest amatorem urody Kate Moss, ale jej zmysłowe ruchy kapitalnie uzupełniają ten dziki, bluesowy kawałek. Klip wyreżyserowała Sofia Coppola („Przekleństwa niewinności”, „Między słowami”).

Uściślijmy, autorami piosenki są Burt Bacharach i Hal David. Utwór powstał w 1964 roku. Swoją wersję The White Stripes zamieścili na płycie „Elephant”.

Jack White jest w trasie promującej album „Lazaretto”. 24 września zagrał w mieście Columbia w Karolinie Północnej. Poniżej tracklista z tego koncertu – szansa, że ta zagrana w Krakowie będzie identyczna jest niewielka, bo artysta gra praktycznie w każdym miejscu inne piosenki. Kilka z nich jednak się powtarza.

„High Ball Stepper”
„Lazaretto”
„Dead Leaves and the Dirty Ground” (The White Stripes song)
„Temporary Ground”
„Just One Drink”
„Cannon / Little Room” (The White Stripes song)
„Misirlou” (Dick Dale cover)
„Three Women”
„Apple Blossom” (The White Stripes song)
„Blunderbuss”
Bis:
„Fell in Love With a Girl” (The White Stripes song)
„Steady, As She Goes” (The Raconteurs song)
„Old Enough” (The Raconteurs song) (First verse and chorus only.)
„I Cut Like a Buffalo” (The Dead Weather song)
„Missing Pieces”
„We’re Going to Be Friends” (The White Stripes song)
„You’ve Got Her in Your Pocket” (The White Stripes song)
„Icky Thump” (The White Stripes song)
„I’m Slowly Turning Into You” (The White Stripes song)
„Would You Fight for My Love?”
„Seven Nation Army” (The White Stripes song)

Jack White
Support: Lucius
12 listopada 2014, g. 18.00, 22.30
Stara Zajezdnia, ul. św. Wawrzyńca 12, Kraków
Organizacja: AlterArt

Komentarze

Wojciech Duś

Wojtek Duś widział więcej koncertów niż zjadł kotletów, a kotlety lubi. Lubi też hip-hop, elektronikę i rock alternatywny. Pracował w korporacjach, ale niezbyt długo. Ulubiona wokalistka: Janelle Monáe. Ulubiony raper: Kendrick Lamar.