13 najlepszych piosenek Prince’a

Prince fot. Archiwum/Najlepsze Piosenki.pl

Prince nie żyje. Zmarł nagle, niespodziewanie, za młodo. Czujemy to, co wszyscy, dlatego wesprzemy się słowami prezydenta Stanów Zjednoczonych.

Świat stracił dziś ikonę kreatywności – napisał prezydent Barcak Obama w oficjalnym komunikacie z Białego Domu. – Michelle i ja łączymy się z milionami fanów na całym świecie, pogrążonych w żałobie po śmierci Prince’a. Niewielu ludzi miało tak wielki wpływ na brzmienie i kierunek rozwoku muzyki. Niewielu poruszyło tak wielu swoim talentem. Był jednym z najbardziej utalentowanych i płodnym muzykiem naszych czasów. Prince tworzył wszystko. Funk, R&B, rock and roll. Był instrumentalnym wirtuozem, genialnym frontmanem i elektryzującym wykonawcą.

Od nas zestawienie najlepszych piosenek Prince’a.

13. „The Most Beautiful Girl In The World”

Pop-rockowa ballada. Trochę ckliwa, z wokalem Prince’a chwilami przypominającym przesłuchanie do cover-bandu Bee Gees. Spodobało się jednak Brytyjczykom. Piosenka zapewniła wokaliście pierwszy i jedyny numer 1 na UK Charts.

Prince napisał ten utwór podobno dzień po tym, jak syn szefa wytwórni zasugerował, że nie potrafi już napisać żadnego hitu.

Promocji piosenki towarzyszyła ciekawa kampania reklamowa. W amerykańskich magazynach pojawiała się sylwetka Prince’a i podpis: „kawaler szuka najpiękniejszej dziewczyny na świecie, by spędziła z nim święta”.

Za reżyserię teledysku, który w uroczy sposób ukazywał kobiece piękno, odpowiadała ówczesna dziewczyna, a później żona Prince’a, Mayte Garcia.

12. „Little Red Corvette”

Lata 80. w pełnej krasie. Początek utworu przypomina przeboje Pet Shop Boys. Dopiero później pojawia się nieco elementów rockowych i R&B.

Piosenka, jak bardzo wiele w repertuarze Prince’a, opowiada o seksie. Był to pierwszy kawałek artysty, który dotarł do top 10 amerykańskiego notowania.

11. „Batdance”

Pulsujący kawałek z pojechanymi klawiszami, harmonijnymi chórkami i świdrującą gitara. Absolutnie szalony numer a w zasadzie muzyczny patchwork.

O nagranie utworów do obrazu „Batman” poprosił Prince’a reżyser Tim Burton. Ostatecznie do filmu trafiły „The Future”, „Vicki Waiting”, „Electric Chair”, „Partyman”, „Trust”, „Scandalous”. „Batdance”, będący w zasadzie zlepkiem dźwięków i dialogów z produkcji z Michaelem Keatonem w roli głównej, znalazł się na soundtracku i służył do promocji dzieła o Człowieku-Nietoperzu.

10. „Sexy MF”

Numer, któryż brzmi jak odrzut Red Hot Chili Peppers skrzyżowany z Fun Lovin’ Criminals i „Star A.D.” Faith No More. Cudowne dęciaki i wspaniały groove.

MF – to raczej żadna tajemnica – jest skrótem od motherfucker. Brzydkie słowo regularnie pojawia się w piosence, co nie ułatwiło radiowo-telewizyjnej promocji. Powstała więc tak zwana „czysta” wersja „Sexy Mutha”.

9. „I Wanna Be Your Lover”

Nie zapominajmy, że Prince zaczynał karierę jeszcze w latach 70., kiedy królowało disco. „I Wanna Be Your Lover” to doskonały przykład takiego grania, szkoda tylko, że nie ma doskonałych wersji tego kawałka na YouTube.

8. „My Name Is Prince”

Ostry brzmieniowo, wręcz agresywny kawałek. Sporo scratchowania za to mało śpiewania. W sumie hiphopowa rzecz, którą po drobnych modyfikacjach mogliby przygarnąć panowie z Cypress Hill.

My Name Is Prince from Hadyomama on Vimeo.

7. „Love Song” (Madonna feat. Prince)

Prince pracował też z innymi artystami i dla innych artystów. Na przykład wsparł talentem Madonnę w absolutnie wyśmienitym kawałku z płyty „Like a Prayer”. Bardzo nieoczywistym choć z charakterystycznymi prince’owymi elementami. Czysto wokalnie naprawdę wyjątkowo udany duet.

O piosence przeczytacie też w tekście „20 najlepszych piosenek Madonny”.

6. „Cream”

Jest groove, jest funk, jest dobrze. Zmysłowy a jednocześnie figlarny utwór. Z ładnym ciepłym brzmieniem, bluesową gitarą i soulowymi chórkami.

Numer powstał podczas pobytu Prince’a i jego ówczesnej świty The New Power Generation w Europie. – Byliśmy w trasie, zabukowaliśmy studio i zaczęliśmy jamować – opowiadał jeden z członków zespołu The New Power Generation, Tony Mosely. – Nawiązała się między nami niesamowita chemia.

5. „Kiss”

Piosenka, w której w zasadzie nic się nie dzieje. Monotonny beat, z jakimś pohukiwaniem, na tym samym dźwiękowym podkładzie coś na wzór refrenu. Dopiero później funkująco-gitarowe dodatki. Czasem jakieś całuśne czy wokalne efekty. W zasadzie to anty-piosenka, a jednak sprawdziła się bezbłędnie. Numer 1 na Billboardzie i Grammy.

Tom Jones popełni w 1988 roku cover, który też okazał się sukcesem (acz nie aż takim jak oryginał).

4. „Nothing Compares 2U” (Sinéad O’Connor)

Nie zapominajmy, że najpiękniejsza, najbardziej poruszająca i jedna z najpopularniejszych ballad lat 90. (numer 1 w 17 krajach), została napisana przez Prince’a. Owszem, mogła się „przejeść”, bo była bardziej wszechobecna niż Gotye, ale obiektywnie trzeba przyznać, że to po prostu wspaniała kompozycja. Oczywiście genialnie wykonana przez Sinéad O’Connor, ale nie można nie docenić samego utworu.

3. „Get Off”

Kapitalne brzmienie lat 90. R&B, rock, hip-hop i taneczne rytmy w jedyny. Scratchowanie, rapowanie, „końskie” efekty i gitara, a do tego orientalny smaczek i funkowy nerw. „Cream” było większym przebojem, ale „Get Off” to rzecz bardziej alternatywna, nieoczywista, odważna także jeśli chodzi o tekst. Choć w sumie obydwa traktują, oczywiście, o seksie.

Piosenka pierwotnie trafiła do nocnych klubów w 33. urodziny Prince’a. Kawałek na tyle się spodobał, że wokalista w ostatniej chwili zamieścił go na albumie „Diamonds and Pearls”, tym samym na stronę B spadło nagranie o wdzięcznym tytule „Horny Pony”.

2. „Purple Rain”

Klasyczna rockowa ballada z miejscem na gitarowe solo i piski fanek. Tak samo zatytułowany film, do którego powstała piosenka był częściowo biograficzną opowieścią Prince’a. Bohaterem był Kid (grał go Prince), lider zespołu The Revolution, który zakochuje się w utalentowanej wokalistce Apollonii. Wykonanie utworu było jednym z kluczowych momentów scenariusza.

Prince chciał, by Stevie Nicks pomogła mu przy piosence, ale wokalistka Fleetwood Mac była przekonana, że artyście chodziło o coś więcej. – Dostałam od niego instrumentalne demo, z odrobiną jego wokalu – wspominała w „Mojo”. – Powiedziałam mu jednak, że choć słuchałam tego setki razy, nie wiedziałabym, co z tym zrobić. To był film, coś epickiego. Dostałam tę kasetę, ale myślę, że tak naprawdę chciał mieć ze mną romans.

Za muzykę do obrazu z 1984 roku Amerykanin otrzymał Oscara.



1. „When Doves Cry”

Niewykluczone, że gdyby to zestawienie powstało w innych okolicznościach, na pierwszym miejscu umieścilibyśmy inny utwór. Może „Pruple Rain”, może coś nieoczywistego. Niestety, w tym smutnym dniu „When Doves Cry” wydaje się tą najważniejszą piosenką Prince’a.

Utwór także powstał na potrzeby obrazu „Purpurowy deszcz”. W odróżnieniu od numeru tytułowego to mniej rockowa rzecz. Wręcz synthpopowa, z syntetycznym beatem i „plastykowym” klawiszem. Nie zmienia to faktu, że pełna emocji.

W filmie kompozycja pojawia się, gdy grany przez Prince’a bohater traci dziewczynę Apollonię na rzeczy rywala.

– Czasem mózg człowieka jakby dzieli się na pół – wyjaśniał Prince znacznie słów piosenki w rozmowie z magazynem „Bass Player”. – Ego podpowiada jedno, a reszta drugie. Wtedy trzeba zrobić to, co jest właściwe.

Komentarze

Anka Szymla

Mimo młodego wieku Anka Szymla napisała już 7895 recenzji, które ukazywały się m.in. w Onecie i WirtualnejPolsce. Za swoim ulubionym zespołem potrafi pojechać nawet do… Berlina. Nie proście jej o przysługę podczas Australian Open bo jest wtedy mocno niewyspana. Kocha Dave’a Grohla, Roba Zombie, Trenta Reznora i Josha Homme’a. Zapomina o nich szybko gdy Polsat puszcza pierwszą „Szklaną pułapkę”, bo najbardziej kocha Bruce’a Willisa z czasów gdy miał jeszcze odrobinę włosów.