14 najlepszych piosenek lipca 2016

"Stranger Things" fot. Netflix/NajlepszePiosenki.pl

Alter Bridge, Banks, Bastille, Britney Spears, Father John Misty, John Newman, Katy Perry, Korn, Kyle Dixon & Michael Stein, Massive Attack, My Morning Jacket, Pixies, Prophets of Rage, Skye/Ross – oto 14 najlepszych piosenek lipca 2016.

14. John Newman – „Olé” feat. Calvin Harris

Calvin Harris po rozstaniu z Taylor Swift rzucił się w wir pracy. „Olé” to już trzecia w ostatnim czasie piosenka, którą zrealizował. Tym razem we współpracy z Johnem Newmanem. Wakacyjny, rozbujany kawałek, idealnie nadaje się do kręcenia biodrami i do zestawienia najlepszych piosenek lipca 2016.

13. Alter Bridge – „Show Me A Leader”

Alter Bridge nie zniżają lotów. Niemienie proponują wysokooktanowy, ultramelodyjny, na wskroś gitarowy, ognisty hard rock. „Show Me A Leader” to rzecz wprost stworzona na koncerty, co akurat dobrze się składa, bo 16 listopada zagrają w katowickim Spodku.

12. Korn – „Rotting In Vain”

Nie oszukujmy się. Nikt już nie podnieca się nowym Kornem, co nie zmienia faktu, że wciąż się ich dobrze słucha. Jest pier***nięcie, jest rozedrgany bas, a Jonathan Davis niezmiennie walczy z demonami. Chwilami wydaje się, że to zbyt łagodna piosenka (w refrenie), ale wtedy wchodzi konkret w stylu Soulfly.

W wideo gościnnie występuje znany z serialu „Synowie anarchii”, Tommy Flanagan.

11. Britney Spears – „Make Me…” feat. G-Eazy

Britney Spears całkiem wylaszczona, ale single miewała lepsze. Mało seksowny ten numer, taki trochę miauczący, acz najgorszy nie jest. W sumie jego największą wadą jest, że nie zapada w pamięć. Do „Toxic” mu daleko. Wstydu jednak nie ma, więc już nie narzekamy;)

10. Skye | Ross – „Light of Gold”

Skye i Ross, czyli prawie cała Morcheeba. „Light of Gold” zapowiada płytę duetu, która – należy przypuszczać po singlu – nie będzie znacznie różnić się od tego, do czego nas artyści przyzwyczaili. Skye Edwards niezmiennie ma „karmelowy”, kojący a jednocześnie rozświetlony głos, a Ross celuje w niewymuszone, snujące się melodie acz zdradza też rockowe zamiłowania.

9. Pixies – „Um Chagga Lagga”

Pixies ma ten rodzaj brzmienia, który jak się lubi, to się nie znudzi (wybaczcie rymowanie;)). „Um Chagga Lagga” może nie jest utworem na miarę „Where Is My Mind?”, „Monkey Gone to Heaven” czy „Velouria”, ale fajnie żre. Motoryczny, przybrudzony kawałek każący wierzyć, że Pixies wciąż dają radę.

8. Banks – „Fuck With Myself”

Banks nadal intryguje. Pięknie łączy zabawę rytmem z wokalnymi harmoniami. Niby łagodna, delikatna, ale jest w „Fuck With Myself” coś nieokiełznanego.

Polecamy surrealistyczny teledysk, który stanowi w zasadzie ilustrację tematu piosenki.

7. My Morning Jacket – „Magic Bullet”

Ciekawa, niebanalnie wyprodukowana piosenka. Jakby spowolniona, oparta na przyciężkawym rytmie. Co jednak najważniejsze, nie jest o byle czym.

Numer powstał pod wpływem niedawnych wydarzeń w USA, dokładnie aktów przemocy ze strony i wobec policjantów.

– Nie będziemy udawać, że piosenka może zmienić świat w momencie – można było przeczytać w komunikacie muzyków. – Nie będziemy też udawać, że jesteśmy ekspertami w polityce i wiemy, jak poradzić sobie z problemem prawa do posiadania broni. Jeśli jednak niczego nie powiemy, nic się nie zmieni. A niektóre rzeczy muszą się zmienić.

6. Bastille – „Fake It”

Piosenka, która wydaje się idealna do biegania (albo do autoreklamy TVN-u, co piszemy bez grama złośliwości). Ma w sobie coś uskrzydlającego, dodającego energii, choć tak naprawdę niewiele się tam dzieje i wydaje się raczej niepozorna.

Kawałek zapowiada nadchodzący album formacji „Wild World”, który ukaże się 9 września. Z nowym materiałem Bastille 24 listopada wystąpią na warszawskim Torwarze.

5. Prophets of Rage – „Prophets of Rage”

Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. W sumie Prophets of Rage to fajna rzecz. Zjednoczone siły muzyków Rage Against The Machine, Public Enemy i Cypress Hill, a jednak 2+2 nie zawsze równa się 4. Jakimś cudem panowie z RATM bez Zacka są delikatniejsi i choć z Chuckiem D na wokalu wypadają autentycznie, to „Prophets of Rage” jest zaledwie numerem, który cieszy, a nie takim, który skopie tyłki, a tego przecież oczekujemy.

Oczywiście, nikt się nie pogniewa, jak postanowią przyjechać na koncert do Polski;)

4. Katy Perry – „Rise”

Tak właśnie powinna brzmieć zagrzewająca, dodająca siły, krzepiąca piosenka. Numer powstał w związku z Olimpiadą w Rio. Miał oddać atmosferę walki, zmagań, zwycięstwa i tak też jest. Hymnowy, stadionowy, pełen dramaturgii, rasowy popowy numer.

– To trochę jak opowieść o Feniksie, o przezwyciężaniu trudności, powstawaniu, znajdowaniu wewnętrznej siły – raz po razie – opowiada Amerykanka. – To motto mego życia.

W pierwszej wersji piosence towarzyszyły ujęcia sportowców, następnie powstał klip idealnie dopełniający charakter nagrania. Prosty, acz wymowny.

3. Massive Attack – „The Spoils” feat. Hope Sandoval

Massive Attack + Hope Sandoval = piękny utwór. Nie inaczej jest z „The Spoils”. Szalenie subtelna, klimatyczna i przyjemnie skromna piosenka. Idealna na coraz chłodniejsze wieczory.

Tak, nie mylicie się, ta pani w teledysku to Cate Blanchett.

2. Father John Misty – „Real Love Baby”

Kolorowy, pachnący psychodelią, urokliwie harmonijny i oldschoolowy utwór. Po prostu ujmujący. Numer ma trafić na nową płytę artysty.



1. Kyle Dixon & Michael Stein – „Stranger Things Main Theme”

Nie oszukujmy się. Bohater lipca był jeden serial „Stranger Things”. Absolutne szaleństwo (któremu ulegliśmy i my, co można sprawdzić w tekście „11 polskich piosenek inspirowanych serialem ‚Stranger Things'”). Fani Spielberga i Carpentera znów poczuli się kochani, o co zadbali nie tylko bracia Dufferowie (twórcy cyklu Netfliksa), ale i Kyle Dixon oraz Michael Stein odpowiadający za soundtrack. Podobnie jak serial, w klimacie lat 80. Elektroniczny, syntetyczny, klimatyczny, niepokojący. Temat przewodni pokocha każdy, kto lubi(ł) tę mroczniejszą elektronikę sprzed prawie 40 lat.

Ważna, całkiem świeża informacja. Soundtrack będzie można sprawdzić na żywo. Kyle Dixon oraz Michael Stein wystąpią 22 października w Krakowie w ramach festiwalu Unsound.

Komentarze

Anka Szymla

Mimo młodego wieku Anka Szymla napisała już 7895 recenzji, które ukazywały się m.in. w Onecie i WirtualnejPolsce. Za swoim ulubionym zespołem potrafi pojechać nawet do... Berlina. Nie proście jej o przysługę podczas Australian Open bo jest wtedy mocno niewyspana. Kocha Dave'a Grohla, Roba Zombie, Trenta Reznora i Josha Homme'a. Zapomina o nich szybko gdy Polsat puszcza pierwszą "Szklaną pułapkę", bo najbardziej kocha Bruce'a Willisa z czasów gdy miał jeszcze odrobinę włosów.