14 najlepszych piosenek punkrockowych

The Sex Pistols fot. Archiwum/NajlepszePiosenki.pl

26 listopada 1976 The Sex Pistols wydali singel „Anarchy In The UK”. Tym samym oficjalnie zaczęła się punkowa era.

Można się spierać czy to, aby na pewno był początek. The Damned swój pierwszy singel wydali w październiku 1976, Ramones z „Blitzkrieg Bop” też byli wcześniej, ale „Anarchy In The UK” stało się symbolem gatunku, któremu stuknęło 40 lat. Z tej okazji proponujemy, oczywiście subiektywne, podsumowanie najlepszych piosenek klasycznego punk rocka (bez Green Day i tym podobnych).

14. The Undertones – „Teenage Kicks”

Z jednej strony surowe, z drugiej nośne nagranie. Proste, ale niepozbawione emocji.

To właśnie ta piosenka zapewniła pochodzącej z Irlandii Północnej grupie kontrakt płytowy. Zasługa w tym Johna Peela, który uwielbiał „Teenage Kicks” i puszczał w swoim programie. – On był naszą jedyną szansą, tylko jemu wysłaliśmy egzemplarz singla – wspominał lider.

Utwór zagrano na pogrzebie cenionego radiowca.

13. Buzzcocks – „Ever Fallen In Love (With Some You Shouldn’t)”

Z perspektywy czasu brzmi dość… ładnie. Trochę jak indierockowa piosenka. Ale jest szybko, brzmienie zakurzone, trochę bałaganu i rozdrażnienia w sumie też mamy, ale wokal bardzo zgrabny.

Utwór zainspirowany podobno dialogiem z filmu „Guys and Doll”.

Polecamy synthpopową wersję w wykonaniu Fine Young Cannibals.

12. The Damned – „New Rose”

Bardzo nerwowe granie. Dużo przesterów, piłująca gitara i w sumie jedno wielkie hałasowanie. No i szybko, coraz szybciej.

Na stronie B singla znalazł się cover „Help!” The Beatles (zagrany z dwa razy szybciej niż oryginał).

11. Generation X – „Your Generation”

Tak, poniżej widzicie Billye’go Idola, który zaczynał karierę właśnie w Generation X. Nie jest to czysty surowy punk, lecz taki podbarwiony rockowo, z gitarowymi popisami.

„Your Generation” to pierwszy singel bandu.

10. The Ruts – „Babylon’s Burning”

„Babylon’s Burning” to największy hit angielskiej formacji The Ruts. Uwagę zwraca, gęsty, szarpany riff i gardłowy wokal. Kawałek oddawał klimat zamieszek, do których dochodziło w Wielkiej Brytanii latem 1979 roku.

9. The Clash – „Clash City Rockers”

The Clash byli bardziej wyrafinowanymi przedstawicielami angielskiej punkowej sceny, ale zdarzały im się też takie dość proste, suche, najeżone utwory jak „Clash City Rockers”.

Fragment piosenki został zaczerpnięty z popularnej kołysanki.

8. The Dead Kennedys – „Holiday in Cambodia”

Zaczyna się od pięknego basu i metalicznych gitar. A dalej wszystko po prostu pędzi. Rytmiczny, zwarty brzmieniowo, ale – nie bójmy się tego – dość melodyjny numer.

Utwór o amerykańskim dzieciaku, który planuje iść na studia, ale dostaje powołanie do wojska i zostaje wysłany do Wietnamu.

Numer doprowadził do konfliktu między wokalistą Jello Biafrą a resztą bandu. Frontman nie chciał się zgodzić na użycie piosenki w reklamie firmy Levi’s. Koledzy pozwali go więc za niepłacone tantiemy i w efekcie stracił prawa do całego katalogu The Dead Kennedys. W reklamie wykorzystano ostatecznie numer The Pretenders.

7. Ramones – „Blitzkrieg Bop”

Ramones to dziś najpopularniejszy koszulkowy zespół. Chyba każda odzieżowa sieciówka wypuściła T-shirty z charakterystycznym logo. Należy mieć nadzieję, że chociaż cześć dzieciaków, po kupieniu takiej części garderoby sprawdziła, kto zacz.

Niesiony basem, beznamiętny „Blitzkrieg Bop” z miejsca wpada w ucho, a wyliczanka idealnie nadaje się do skandowania na żywo.

6. MC5 – „Kick Out The Jams”

MC5 pochodzili z Detroit. Piosenka zaczyna się słowami „kick out the jams, motherfuckers”. Niektóre sklepy w Detroit nie chciały z tego powodu sprzedawać płyty. Muzycy zamieścili więc o nich obraźliwy artykuł w gazecie. W odpowiedzi sklep przestał sprzedawać nie tylko albumu MC5, ale i wszystkich wykonawców z wytwórni Elektra, co doprowadziło do rozwiązania umowy z kapelą.

Piosenka przyjemnie brudna i pełna pierwotnej, męskiej energii.

5. Sex Pistols – „God Save The Queen”

Ciekawe, czy dzieciaki jeszcze kiedyś będą nagrywać takie piosenki. Pełne gniewu i rozczarowania. Zbuntowane, wkurzone, otwarcie krytykujące politykę. Czasy wydają się aż nadto sprzyjać.

4. The Stooges – „Search And Destroy”

Dzikość i surowizna w pełnej krasie. Zero kompromisów. A jednak w tym hałasie tli się melodia.

Tytuł zaczerpnięto z artykułu w magazynie „Time” o wojnie w Wietnamie. Rytm piosenki miał imitować karabin maszynowy.

3. The Clash – „London Calling”

Oto dowód, że The Clash byli znacznie bardziej muzykalni i wyrafinowani niż chociażby Sex Pistols. Potrafili komponować, urozmaicać brzmienie, filtrować z innymi stylami (basowa linia zainspirowana raggae).

„London Calling” to apokaliptyczna piosenka o tym, w jaki sposób może skończyć się świat.

Od słów „This is London calling …” stacja BBC zaczynała nadawanie komunikatów w czasie II wojny światowej.

2. The Sex Pistols – „Anarchy In The U.K.”

Jak piosenka zaczyna się od słów „I am an antichrist”, albo może stać się hymnem pokolenia, albo… nie no, nie ma innego wyjścia. Przy czym Johnny Rotten śpiewa jednocześnie beznamiętnie i jakby chciał wszystkich zatruć jadem.

Utwór wywołał spore zamieszanie w Anglii, ponieważ w tekście muzycy zachęcają do przemocy przeciwko władzy.

Magazyn „New Musical Express” w swojej recenzji „Anarchy In The U.K.” napisał, że to trzeciorzędna imitacja The Who.



1. The Stooges – „I Wanna Be Your Dog”

Uprzedzaliśmy, że to subiektywne zestawienie i z całym szacunkiem dla „Anarchy In The U.K.”, „I Wanna Be Your Dog” to rzecz, która miażdży i zostawia bez tchu. Znów ta dzikość i coś tak absolutnie pierwotnego. A najlepsze, że wszystko dzieje się tuż pod powierzchnią. Ten podskórny, potężny ładunek erotyczny. I ten riff. Mistrzostwo.

Komentarze

Anka Szymla

Mimo młodego wieku Anka Szymla napisała już 7895 recenzji, które ukazywały się m.in. w Onecie i WirtualnejPolsce. Za swoim ulubionym zespołem potrafi pojechać nawet do… Berlina. Nie proście jej o przysługę podczas Australian Open bo jest wtedy mocno niewyspana. Kocha Dave’a Grohla, Roba Zombie, Trenta Reznora i Josha Homme’a. Zapomina o nich szybko gdy Polsat puszcza pierwszą „Szklaną pułapkę”, bo najbardziej kocha Bruce’a Willisa z czasów gdy miał jeszcze odrobinę włosów.