14 najlepszych piosenek The Doors

Dziś, 3 lipca, mija 45 lat od śmierci Jima Morrisona. Gdyby żył, w grudniu skończyłby 73 lata.

Oficjalnie zmarł na atak serca, jednak spekuluje się, że powodem były narkotyki. Jego ciało znaleziono w wannie, w mieszkaniu w Paryżu. Miał zaledwie 27 lat. Wspominając tego wyjątkowego artystę, prezentujemy 14 najlepszych piosnek The Doors. Będziemy mieć też dla Was konkurs z książkami „Biografia The Doors. Gdy ucichnie muzyka” Micka Walla wydanymi przez In Rock.

14. „Light My Fire”

Osobiście nie jestem wielką fanką „Light My Fire”. Może dlatego, że to jednak mocno oklepany kawałek z racji tego, że to największy hit The Doors. W sumie to nieźle pojechana rzecz, z szalejącymi klawiszami i sporą dawką psychodelicznego hałasu. Muzycy inspirowali się podobno kompozycją „My Favorite Things” Johna Coltrane’a.

Na potrzeby radia skrócono kawałek, obcinając gitarowe popisy, ale wiele rozgłośni i tak prezentowało pełną 7-minutową wersję.

Biuick zaoferował The Doors 100 tysięcy dolarów za wykorzystanie piosenki w reklamie, która miała brzmieć „Come on Buick, light my fire”. Jim Morrison zawetował jednak umowę.



13. „Take It As It Comes”

Prosty, wpadający w ucho, rockandrollowy numer, który przypomina przeboje Franz Ferdinand (oczywiście to FF czasem brzmią jak The Doors).

Piosenka dedykowana była Maharishiemu, guru ruchu medytacji transcendentalnej. W jego obozach medytacji uczestniczyli The Beatles, Donovan i Mia Farrow, a John Lennon napisał o nim „Sexy Sadie”.

12. „Hello, I Love You”

Jedna z najpopularniejszych piosenek The Doors. Dość pogodny, popowy wręcz kawałek, przywołujący skojarzenia z dokonaniami The Kinks. Do tego stopnia, że The Doors musieli płacić tantiemy brytyjskiej grupie, gdy okazało się, że numer bardzo przypomina „All Day And All Of The Night”.

Utwór powstał jeszcze nim skład The Doors zasilił Robby Krieger.

Nagranie wykorzystano m.in. w filmie „Pluton” Olivera Stone’a.

11. „Five to One”

To numer o zupełnie innym ciężarze. Ewidentnie bluesowy, duszny, gęsty, na swój sposób wręcz surowy utwór.

Fragment piosenki zaczerpnięty został podobno z XIX wiecznej kołysanki „Now the Day is Over”.

Choć Jim Morrison zapewniał, że kawałek nie ma politycznego zabarwienia, doszukiwano się w nim komentarza dotyczącego wojny w Wietnamie, jak i problemów rasowych.

10. „Spanish Caravan”

Flamenco raczej nie kojarzy się z The Doors, tymczasem okazuje się, że panowie mieli rozmaite inspiracje. Kapitalny jest tu karuzelowy rytm i zmienne tempo. Jeśli chodzi o konstrukcję, przypomina mi to nieco „Innuendo” Queen, choć wiadomo, co było pierwsze.

Riff zaczerpnięto z klasycznej hiszpańskiej kompozycji „Asturias” Isaaca Albeniza.

9. „Love Her Madly”

Wyjątkowo lekko brzmiąca piosenka, co zawdzięczamy akustycznej gitarze i pobrzękującemu tamburyno. Robby Krieger napisał kawałek o swojej dziewczynie, później żonie Lynn, która wielokrotnie groziła, że go zostawi. – Zawsze po kłótni, wychodziła – wspominał muzyk. – Tak głośno trzaskała drzwiami, że cały dom się trząsł.

8. „Touch Me”

Rozbrykany, nawet drapieżny numer choć z bogatą, iście balową, sinatrową aranżacją. Smyki i dęciaki świetnie skontrowane są tu z surową linią basu i mocną perkusją. No i mamy szalejący saksofon.

Utwór zainspirowany był „C’mon Marianne” The Four Seasons.

7. „People Are Strange”

Kapitalny numer z wodewilowym motywem. Podszyty melancholią, z ciekawym, bluesowym, łamanym rytmem.

The Doors wykonali tę piosenkę podczas swego jedynego występu w programie Ed Sullivana. Wówczas też zaprezentowali „Light My Fire” z tekstem „girl we couldn’t get much higher”, co mocno rozwścieczyło gospodarza show i zespół nie otrzymał kolejnego zaproszenia.

6. „Love Me Two Times”

The Doors byli świetni, gdy sięgali po bluesowe pomysły. „Love Me Two Times” jest tego doskonałym przykładem.

Tematem utworu jest seks, który pomaga przetrwać trudne chwile w życiu.

5. „Waiting for the Sun”

Niby psychodeliczny, hippisowski numer z „odlatującymi” organami, ale marszowy rytm, grząsko brzmiące gitary naddają piosence ciężaru. Jeśli wyciąć te „kolorowe”, „kałużowe” klawisze, kawałek spokojnie mógłby znaleźć się w repertuarze Nicka Cave’a.

4. „Break On Through”

Mocny, energiczny, ale też nierowowy numer. Z rockandrollową werwą a jednocześnie z „kosmicznymi” Hammondami.

W utworze pojawia się tekst „She gets high” (ona jest na haju). Wytwórnia Elektra nakłoniła jednak Jima Morrisona, by słowo „high” zastąpił niewyraźnym, przeciągłym krzykiem.

3. „Roadhouse Blues”

Podobno po pijaku Jim Morrison lubił śpiewać bluesa. I chwała mu za to. Inaczej nie powstałby ten mięsisty, soczysty, okraszony dźwiękami harmonijki naprawdę rasowy i seksowny numer. Na harmonijce zagrał John Sebastian z Lovin’ Spoonful.

2. „Riders On the Storm”

Znakomity, przyczajony, wielowątkowy numer, z pięknymi klawiszami, mrocznym klimatem, jazzującymi wtrętami i idealnie dopasowanymi „efektami specjalnymi”. W takich utworach słychać, że Jim Morrison był nietuzinkowym wokalistą. Wydrzeć się nie jest sztuką, ale śpiewać tak spokojnie, w tak niewymuszony a jednocześnie niepozbawiony emocji sposób, to już trzeba mieć dar.

Był to ostatni utwór zarejestrowany przez Morrisona przed śmiercią.

Kawałek wyłonił się z jam session, kiedy muzycy bawili się kowbojską piosenką „Ghost Riders In The Sky” Stana Jonesa.

1. „The End”

Wyjątkowa, epicka kompozycja. Zaskakująca, rozbudowana, z rozmaitymi motywami, indiańskimi inspiracjami, poetycka, filmowa.

Pierwotnie była to ballada o miłości, ale zmieniła swój kształt podczas występu The Doors w klubie Whisky a Go Go, kiedy Jim Morrison ciągnął numer dopóki właściciel nie odłączył prądu.

Rzecz też mocno kontrowersyjna z uwagi na tekst: „Father, yes son, I want to kill you/Mother…I want to…fuck you”.

Kawałek powstał, gdy Jim Morrison był na kwasie.

Francis Ford Coppola wykorzystał utwór w swym dziele „Czasie apokalipsy”.

Komentarze

Anka Szymla

Mimo młodego wieku Anka Szymla napisała już 7895 recenzji, które ukazywały się m.in. w Onecie i WirtualnejPolsce. Za swoim ulubionym zespołem potrafi pojechać nawet do… Berlina. Nie proście jej o przysługę podczas Australian Open bo jest wtedy mocno niewyspana. Kocha Dave’a Grohla, Roba Zombie, Trenta Reznora i Josha Homme’a. Zapomina o nich szybko gdy Polsat puszcza pierwszą „Szklaną pułapkę”, bo najbardziej kocha Bruce’a Willisa z czasów gdy miał jeszcze odrobinę włosów.