16 najlepszych piosenek stycznia 2018

Jess Glynne/16 najlepszych piosenek stycznia 2018 fot. Archiwum/NajlepszePiosenki.pl

Lily Allen, A Perfect Circle, BAiKA, The Black Eyed Peas, Chromeo, Diplo, Editors, Franz Ferdinand, Kendrick Lamar, Lao Che, Bruno Mars, MØ, niXes, Rasmentalism, Rudimental i Justin Timberlake – oto 16 najlepszych piosenek stycznia 2018.

16. Lily Allen – „Trigger Bang” feat. Giggs

Lily Allen ciągle jest śliczna i dowcipna. Oglądanie jej i słuchanie to wielka przyjemność. Nie wróżymy jej wielkiego sukcesu, ale ciągle lubimy jej hippopowe ciągoty.

Giggs to raper z Londynu, który ma na koncie już 4 płyty. Ostatnia, „Landlord” trafiła nawet na drugą pozycje brytyjskiej listy przebojów.



15. Editors – „Magazine”

Może od razu ten utwór nie zachwyca. Pewnie fani woleliby nieco więcej melancholii, ale po kolejnych przesłuchaniach „Magazine” ze swoją nieoczywistą konstrukcją, dziwnym rytmicznym podziałem i rozbieganym refrenem przekonuje coraz bardziej.

14. Justin Timberlake – „Filthy”

Utwór, który z miejsca intryguje. Ma w sobie coś z Daft Punk, ale i coś z Kraftwerk. Mocno rytmiczny, mechaniczny, w sumie bez melodii, za to z rockowo-symfoniczym przejściem. Odważny ruch w wyborze pierwszego singla.

Uwagę na pewno zwraca klip Marka Romanka (Nine Inch Nails), w którym Justin Timberlake przypomina Steve’a Jobsa na technologicznej konferencji. Zgromadzonym prezentowany jest sterowany przez Justina tańczący robot. I wszystko byłoby znakomicie, gdyby nie skąpo odziane, wypinające pupy tancerki w dwuznacznych układach z robotem. Naprawdę, w obecnym klimacie kompletnie zbędny ruch.

13. BAiKA – „Jesteś”

BAiKA, czyli Piotr Banach znany z Hey i współpracy z Kasią Nosowską oraz jego nowa, nie tylko muzyczna partnerka Kafi, proponują klimatyczny, liryczny a zarazem dramatyczny kawałek. Zapowiadający długogrający debiut duetu utwór prowadzony jest ciepłą gitara, przenicowany staromodnymi klawiszami i okraszony syrenim popisem wokalnym.

12. A Perfect Circle – „Disillusioned”

Jak się nie ma co się lubi (nowego Toola), to się lubi, co się ma (A Perfect Circle). Już pierwszego dnia Nowego Roku otrzymaliśmy nowy utwór supergrupy. Dość delikatny, harmonijny, klimatyczny, przestrzenny z niezawodnie ujmującym głosem Maynarda Jamesa Keenana. Ładna ta piosenka, nawet bardzo ładna, ale teraz poprosimy coś z potężnym pieprznięciem.

11. niXes – „Paper Plane”

Ania Rusowicz chadza swoimi drogami. Jej projekt niXes szanse na komercyjny sukces ma równie duże jak polski samochód elektryczny. Doceniamy jednak że Ania Rusowicz chce wyrażać siebie w psychodelicznym projekcie niespecjalnie licząc na wielką sprzedaż.

„Paper Plane” promuje imienny, debiutancki album niXes. Longplay miał premierę 3 listopada.

10. Chromeo – „Bedroom Calling”

Modna na disco i migoczące, kolorowe syntezatory trwa w najlepsze. „Bedroom Calling” to trochę Michaela Jacksona, trochę Prince’a i konkurencja dla Bruno Marsa. Taneczny i pełen pozytywnej energii rodem od Pharella numer.

9. Bruno Mars – „Finesse (Remix)” feat. Cardi B

Piosenka w wersji oryginalnej pochodzi z albumu „24K Magic” z ubiegłego roku ale remiks z udziałem Cardi B ukazał się w styczniu. Trzeba przyznać, że modna ostatnio raperka znakomicie wpisała się w tej swingujący kawałek. Sama piosenka jest kolejnym przykładem na to jak fantastycznie Bruno Mars potrafi czerpać z przeszłości.

Klip w reżyserii Bruno Marsa i Florenta Decharda w całości odwołuje się do estetyki lat 90. Początkowe ujęcia nawiązują natomiast do popularnej w latach 90. serii komediowej „In Living Color”. W programie stworzonym przez braci Keenena Ivory Wayansa i Damona Wayansa swoje kariery rozpoczynali Jennfer Lopez, Jim Carrey i Jamie Foxx. Jim Carrey był zresztą jednym z niewielu białych aktorów zaangażowanych w projekt.

8. Rasmentalism – „Fast Food” feat. Taco Hemingway, Rosalie.

Rasmentalism wydał właśnie płytę „Tango” i bombarduje świat singlami. Pojawiły się już „Tango”, „Moment” feat. Otsochodzi i „Duch” feat. Sokół. Nam najbardziej spodobał się jednak kawałek „Fast Food” z udziałem Taco Hemingway i Rosalie i dlatego trafia do rankingu „16 najlepszych piosenek stycznia 2018”. Taco nadał piosence nieco lekkości a Rosalie. rozświetliła go kobiecym urokiem. Generalnie jednak polecamy całą płytę, bo Rasmentalism to polski hip-hop najlepszej jakości.

7. Justin Timberlake – „Say Something”

Takiej piosenki wyczekiwaliśmy, odkąd Justin Timberlake ogłosił, że jego nowa płyta będzie nosiła tytuł „Man of the Woods” i znajdziemy na nim współczesną Americanę. „Say Something” to folk-countrowy, flanelowy kawałek z fajnymi gospelowymi chórkami i udziałem gwiazdora country Chrisa Stapletona. Piosenka, którą wszyscy będą na całe gardło śpiewać na koncertach.

6. Kendrick Lamar – „LOVE.” ft. Zacari

Wiecie, że uwielbiamy Kendricka Lamara więc wybaczycie nam delikatne naciąganie zasad kwalifikowania piosenek do zestawienia miesięcznego. Zasada ta brzmi, że piosenka albo powinna mieć premierę w danym miesiącu albo ewentualnie klip powinien mieć premierę w danym miesiącu. Tym razem premiera samej piosenki była już jakiś czas temu a teledysk zadebiutował 21 grudnia 2017 ale trafia do zestawienia „16 najlepszych piosenek stycznia 2018”.

Tematem piosenki jest miłość. Fani rapera przypuszczają, że artysta odnosi się w tekście do swojej narzeczonej, Whitney Alford. Kendrick Lamar nigdy jednak nie potwierdził tych przypuszczeń.

Za reżyserie klipu odpowiada Dave Meyers i The Little Homies. Ten pierwszy ostatnio zrobił klipy do „HUMBLE.” Kendricka Lamara i „Havany” Camili Cabello. Ten drugi to pseudonim… Kendricka Lamara. W teledysku pojawia się gościnnie Travis Scott.

5. Franz Ferdinand – „Feel The Love Go”

Nie wiem, jak oni to robią, ale po tylu latach wciąż potrafią nagrywać zgrabne, zachęcając do podrygiwania piosenki. Zwrotki może nie powalają, ale refren w rytmie disco jest naprawdę smakowity, a w radiu ta piosenka brzmi po prostu znakomicie.

O innych piosenkach Franz Ferdinand czytajcie w naszym tekście „14 najlepszych piosenek Franz Ferdinand”.

4. Diplo – „Get It Right” (Feat. MØ)

Miejmy nadzieję, ze Diplo i MØ w końcu się pobiorą bo pasują do siebie jak mało kto. Jeśli istnieje coś takiego jak chemia między muzykami trudno znaleźć lepszy przykład we współczesnym popie. „Get It Right” to nie jest piosenka na miarę „Lean On”, ale trzyma poziom.

Minimalistyczne pomysły często robią największe wrażenie i podobnie jest w przypadku klipu do „Get It Right”. Taniec Diplo i MØ to jedna z najfajniejszych rzeczy jakie ostatnio widzieliśmy.

– Nauczenie się trzech minut choreografii nie było łatwe, ale to była niezła frajda – zapewnia MØ. – Brawa dla Diplo za ten genialny pomysł.

Piosenka „Get It Right” pochodzi z płyty „Major Lazer Presents: Give Me Future”, który jest soundtrackiem filmu o ubiegłorocznej wizycie Major Lazer na Kubie. Film przybliża darmowy show, jaki Diplo i jego grupa zagrali w 2016 roku w Hawanie dla blisko półmilionowej publiczności.

3. The Black Eyed Peas – „Street Livin'”

Fani starego The Black Eyed Peas powinni być zachwyceni. Nie ma Fergie, popowo-tanecznych patentów, za to mamy basowe bity, oldschoolowy rap i piękne sample trąbki. Zaangażowany społecznie i politycznie „Street Livin'” porusza takie problemy jak policyjna brutalność, reforma więziennictwa, dostęp do broni i problem imigracji.

2. Rudimental – „These Days” feat. Jess Glynne, Macklemore & Dan Caplen

O tej piosence pisaliśmy już przy okazji „10 najlepszych piosenek Macklemore’a”, ale wtedy nie było jeszcze klipu. Głównymi bohaterami teledysku zrealizowanego w Londynie (skąd pochodzi Jess Glynne) i Seattle (skąd pochodzi Macklemore) jest zakochana para odtwarzana przez Jess Glynne i Macklemore’a. Zakochanie to nie jedyna faza związku pokazana w klipie. Jest te z rozstanie i to co pomiędzy. Piosenka ma szanse stać się sporym przebojem bo ma wszystkie cechy do tego potrzebne.

Dan Caplen najmniej znany z trójki udzielającej się wokalnie w „These Days” pochodzi także z Londynu i ma na koncie jedna EP-kę.

Na fotografii powyżej znajduje się Jess Glynne z mokrymi włosami 🙂



1. Lao Che – „Nie raj”

Na czele zestawienia „16 najlepszych piosenek stycznia 2018” panowie z Lao Che bo mają niesamowity dryg do pisania zgrabnych melodii. Jeszcze przed premierą zapowiadali, że na nowej płycie znajdą się klimaty z lat 80. i „Nie raj” zdaje się to potwierdzać. Bulgoczący bas trochę jak z „Let’s Dance” Bowiego, a do tego błyszczące syntezatory. Niepozorny, ale bardzo przyjemnie przyczepiający się kawałek.

Komentarze

Wojciech Duś

Wojtek Duś widział więcej koncertów niż zjadł kotletów, a kotlety lubi. Lubi też hip-hop, elektronikę i rock alternatywny. Pracował w korporacjach, ale niezbyt długo. Ulubiona wokalistka: Janelle Monáe. Ulubiony raper: Kendrick Lamar.