17 najlepszych piosenek Deftones

Deftones fot. Warner Music Poland/NajlepszePiosenki.pl

Czekaliśmy na odpowiedni moment, by podzielić się z Wami naszą miłością do Deftones. Oto i on. Zespół zapowiedział nową płytę i zaprezentował pierwszy, bardziej niż obiecujący singel. Nim jednak będziemy się podniecać ósmym krążkiem Amerykanów („Gore” ukazuje się 8 kwietnia), powspominamy trochę. Oto 17 najlepszych piosenek Deftones.

17. „Rocket Skates”

Po prostu ciężkie, melodyjne granie. Soczyste, solidne, gęste. Można rzec, że to klasyczne Deftones.

16. „Tempest”

Fenomenalnie wyprodukowany utwór, pełen przestrzeni i przenikających się elementów. Jeśli ktoś w Deftones lubi nie tylko wczesną wściekłość i surowość, ale także dramaturgię i liryczne odchylenie, na pewno lubi „Tempest”.

15. „Pink Cellphone”

Numer, który pokazuje, że Deftones czasem potrafią wyjść poza swoje schematy i zbliżyć się do… Nine Inch Nails. Industrialnie brzmiący kawałek, z gęstym, chropowatym tłem. Gościnnie na wokalu pojawia się Annie Hardy z formacji Giant Drag.

14. „Prayers/Triangles”

Cóż tu powiedzieć o nowym singlu Deftones. Jest taki, jak powinien być. Mocny, ostry, wściekły i zgrzytliwy, ale też z delikatnymi, ulotnymi wręcz sekwencjami. Na nadchodzącej płycie należy spodziewać się gęstej, wielowarstwowej muzyki i nieco bardziej złożonych kompozycji.

13. „7 Words”

Fajnie czasem pooglądać stare teledyski. Ciekawe, co Chino Moreno teraz myśli o fryzurze, którą wówczas nosił 😉 Absolutnie ani Chino, ani reszta nie mają czego się wstydzić jeśli chodzi o muzykę. Miażdżący, gęsty brzmieniowo, fajnie rozpędzający się w niektórych momentach numer. Trochę Sepultury, trochę Rage Against The Machine. Słowem, łojenie, że palce lizać.

12. „Beware”

Deftones w wersji jedzie walec i miażdży wszystko, co napotka. Superciężki, zwalisty numer, z nisko strojonymi instrumentami. Początkowo to właściwie dość zwykła mroczna, deftonesowa ballada, pełna ekspresji, z postrockowym zacięciem, ale ostatnie półtorej minuty to czysta rozkosz.

Piosenka ma ostrzegać przed kobietami, alkoholem i innymi pokusami.

11. „Elite”

Trzecia płyta Deftones, „White Pony”, zawiera sporo łagodnych momentów. Jest bardziej melodyjna niż „Adrenaline” i „Around The Fur”, więcej tam niuansów, mniej surowości. Są jednak wyjątki w stylu „Elite”. Seria bezpośrednich, wymierzanych seriami ciosów.

10. „Swerve City”

Piosenka typu biczowanie. Siarczyste, chłoszczące riffy to największy atut tego utworu. Ale rozedrgany bas, wokalne harmonie i metaliczne brzmienie też robią swoje.

9. „Risk”

Jak na tak późne Deftones („Risk” pochodzi z „Diamond Eyes” z 2010 roku) to dość dziki numer z przyprawiającym o dreszczyk groove’em. Gitary cudownie piłują, perkusja jakiś dziwny rytm narzuca, a Chino Moreno słychać, że doskonale panuje nad swym głosem. I wtedy kiedy się przymila, i wtedy, kiedy krzyczy.

8. „Headup”

Współtwórcą utworu jest Max Cavalera (niegdyś Sepultura, obecnie Soulfly/Cavalera Conspiracy). Brazylijczyk pojawia się też w na wokalu. Czuć zresztą jego wpływ, jest bowiem ten fajny groove charakterystyczny dla nagrań Cavalery i nieco plemiennych pierwiastków. Poza tym ostre gitary, wrzeszczący Chino Moreno, skoczny rytm i seria solidnych muzycznych kopniaków.

Zespół Muse powoływał się na inspiracje Deftones i czasem na koncertach wykorzystuje riff „Headup” jako wprowadzenie do „New Born”.

7. „Be Quiet and Drive (Far Away)”

Zgodnie z interpretacją fanów, kawałek opowiada o chęci opuszczenia rodzinnego miasta. Tytuł – „siedź cicho i jedź (daleko)” – odnosi się do momentu, kiedy w końcu wyjeżdżasz i chcesz się rozkoszować tym, że opuszczasz to miejsce.

W tym utworze już wyraźnie rysuje się charakterystyczny styl Deftones, gdzie obok tęgiego łojenia jest miejsce na bardziej liryczne elementy.

Akustyczna wersja piosenki pojawiła się w filmie „Mały Nicky” z Adamem Sandlerem.

6. „Knife Prty”

Jeden z lepszych utworów Deftones pod względem dramaturgii. Muzycznie to w zasadzie wizytówka „White Pony”. Swoiste przeciąganie liny między ciemną i jasną stroną mocy. Ale jest zwrot akcji, który sprawia, że „Knife Prty” wchodzi na wyższy poziom. Za te szaleńcze, nawiedzone wokale odpowiada znana z horrorów aktorka Rodleen Getsic.

5. „Change (In the House of Flies)”

– Jeden z tych numerów, które napisaliśmy razem – wspomniał wokalista. – Zaczęło się od Stephena i mnie grających na gitarze, potem dołączył Frank na klawiszach i następnie reszta. Nikt nic nikomu nie mówił, samo po prostu wyszło. Wszystko zaczęło się układać.

Początkowo piosenka klimatem przywołuje skojarzenia z filmową twórczością Davida Lyncha, ale dalej mamy solidne, rock-metalowe hałasowanie. Harmonijne połączenie delikatnych i ciężkich elementów.

Widać, że na tym etapie, była to już kapela z pewnymi osiągnięciami, bo teledysk na najtańszy nie wygląda. Zespół dostał mnóstwo scenariuszy, ale albo były przekombinowane, albo zbyt banalne. – Nie chcieliśmy mieć klipu z kolesiami jeżdżącymi na deskach ani takiego, w którym bylibyśmy na pustyni w ciuchach od Gucciego i wyglądali dziwacznie – wyjaśniał Moreno. – Pomyślałem, że po prostu nakręcimy to w moim domu. W ten sposób pozostaniemy sobą.

W kategoriach komercyjnych, to największy przebój Deftones.

4. „Engine No. 9”

„Engine No. 9” to czasy gdy Deftones było przede wszystkim gniewne i dzikie. Głośny, cholernie rozdrażniony numer. Pełen jazgotów, zgrzytów i przetworzonych wrzasków.

Covery kawałka popełniali Korn, Live czy Suicide Silence.

3. „You’ve Seen the Butcher”

Doskonały pod każdym względem numer. Wirujący, pełen przestrzeni, ze świetnie budowanym napięciem, nierockowym rytmem, fantastycznie zaśpiewany, z konkretnym, organicznym i selektywnym brzmieniem. Dzikie piękno. No i te riffy. I te krzyki.

2. „My Own Summer (Shove It)”

Numer powstał podobno w Seattle podczas upalnego lata 1994 roku, kiedy Chino Moreno „ukrywał się” przed upałem w pokoju hotelowym.

Piosenka z wyraźną, suchą perkusją i przyczajonym w tle basem oraz narastającymi gitarami.

W klipie, poza makijażem i kolorową fryzurą frontmana, uwagę zwraca rekin. Za reżyserię odpowiada Dean Karr.

Kawałek znalazł się na soundtracku do filmu „Matrix”.



1. „Passenger”

Kompozycyjne mistrzostwo. Przy pobieżnej znajomości Deftones, może się wydawać, że albo hałasują, albo nie. Tymczasem, jeśli się wsłuchać, okaże się, że pod tymi kontrastującymi dźwiękami istnieją niebanalne muzyczne konstrukcje. Pełne zakamarków i mrocznych tuneli. Jak właśnie „Passenger”. Niemała w tym zasługa Maynarda Jamesa Keenana z Tool/A Perfect Circle, który jest współtwórcą kawałka.

– Nie planowaliśmy współpracować z Maynardem – opowiadał Chino Moreno. – Nie planowaliśmy mieć w tym utworze żadnych gości. Ponieważ jesteśmy fanami Tool i A Perfect Circle, było to dla nas coś magicznego. Na początku nie miał śpiewać, a jedynie dopracować aranżacje, struktury riffów, podziały rytmiczne. Muzyka Tool jest bardzo matematyczna, w studiu mają tablicę, na której jest coś w rodzaju wzorów. Oni tak pracują nad muzyką, więc fajnie było mieć kogoś, kto tworzy inaczej. Kiedy Maynard przyszedł do nas zaczął pracować nad tą konkretną piosenką i w pewnym momencie chwycił mikrofon i zaczął śpiewać ze mną. Szczęka mi opadła. Nagle Deftones brzmiało jak Tool. Kiedy już rejestrowałem wokale, wciąż słyszałem w tle jego głos, więc zadzwoniłem i poprosiłem, żeby przyjechał i nagrał tę piosenkę ze mną. Nie miał z tym żadnego problemu.

Komentarze

Anka Szymla

Mimo młodego wieku Anka Szymla napisała już 7895 recenzji, które ukazywały się m.in. w Onecie i WirtualnejPolsce. Za swoim ulubionym zespołem potrafi pojechać nawet do... Berlina. Nie proście jej o przysługę podczas Australian Open bo jest wtedy mocno niewyspana. Kocha Dave'a Grohla, Roba Zombie, Trenta Reznora i Josha Homme'a. Zapomina o nich szybko gdy Polsat puszcza pierwszą "Szklaną pułapkę", bo najbardziej kocha Bruce'a Willisa z czasów gdy miał jeszcze odrobinę włosów.