17 najlepszych piosenek na Dzień Seksu

Scarlett Johansson i Dzień Seksu fot. Archiwum/NajlepszePiosenki.pl

7 czerwca to Międzynarodowy Dzień Seksu, więc… będą piosenki o spółkowaniu. Dzień ten został ustanowiony w 2003 roku przez… Radę Tradycji Unii Europejskiej.

Wiadomo, temat to szeroki i można go ugryźć na wiele sposobów, my jednak postawiliśmy na bezpośredniość. Poniżej więc piosenki, w których jasno i wyraźnie chodzi o seks, więc słowo sex (lub jego wariacja) musi pojawiać się w tytule. Pozwoliliśmy sobie tylko na dwa bonusy/wyjątki – rozumiecie dlaczego.

N.E.R.D – „Lapdance”

W końcu od czegoś trzeba zacząć;) „Lapdance” to kapitalny kawałek, który dowodzi rockowych ciągot Pharrella Williamsa. Trochę rapu, trochę rocka, trochę funku i elektroniki – taka mieszanka musiała sięsprawdzić.

Bardzo udany numer. Nawet spodobał się Trentowi Reznorowi, który popełnił remiks – trafił on na kompilację „Spin This”.

15. Jeremih – „Birthday Sex”

Seks czasem może być prezentem, na przykład na urodziny. Trzeba przyznać Jeremih, że nie jest to najgorszy pomysł;)

Po premierze ociekającego erotyką kawałka i klipu, Jeremih został okrzyknięty nowym R. Kellym.

14. The Vaccines – „Post Break-Up Sex”

Bywa też, że seks jest zamknięciem pewnego rozdziału, swoistym pocieszeniem po rozstaniu, próbie definitywnego zakończenia związku, o czym śpiewają właśnie The Vaccines.

Całkiem udany, indie-rockowy utwór. Z popową melodią, przesterowanymi, ciut hałasującymi gitarami i nutką melancholii.

13. Sabrina Salerno – „Sex”

Sabrina jak to Sabrina. Mocno elektroniczna, taneczna i eksponująca swe wdzięki. Piosenka znacznie, znacznie lepsza niż osławione „Boys”.

12. Lenny Kravitz – „Sex”

Dość dobry utwór Lenny’ego, szczególnie jak na jego ostatnie dokonania, z gitarą trochę w stylu Duran Duran a trochę Red Hot Chili Peppers. Przyjemnie kąsający, funkujący kawałek.

– To jeden z moich ulubionych numerów na płycie – zapewniał wokalista i gitarzysta. – Nagraliśmy go z minimalnym instrumentarium – gitara, bas, perkusja. Ten groove to efekt produkcji.

Zdaniem artysty klip, w reżyserii Dikayla Rimmascha, utrzymany jest w klimacie Felliniego.

– To najbardziej surrealistyczna rzecz, jaką wymyśliłem – przyznał twórca. – Nieźle mnie to rozbawiło, a Lenny na to poszedł.

11. Color Me Badd – „I Wanna Sex You Up”

Przyznam bez bicia, że był to pierwszy utwór, jaki przyszedł mi do głowy w temacie seksu i słowo daję, nie wiem dlaczego, a patrząc na teledysk chyba nie chcę wiedzieć;)

Jest coś uroczo niewinnego w tym kawałku, choć przecież przy okazji premiery był całkiem śmiały. Ba, niektóre radiostacje zapowiadały piosenkę jako „I Wanna Love You Up”.

Boysbandowe R&B z obłędnym klipem – te stylizacje, te tańce – perfekcja.

W numerze wykorzystano sample „Tonight is the Night” Betty Wright.

Kawałek powstał do filmu „New Jack City” z Wesleym Snipesem i Ice-T.

10. La Roux – „Sexotheque”

Mimo pogodnego brzmienia i figlarnego tytułu, piosenka jest raczej smutna i opowiada o pustce związanej z rozwiązłością. Dokładnie o mężczyźnie, który ignoruje swoją dziewczynę, dla przyjemności w seksotece.

– Lubię mrok czający się za najładniejszymi melodiami – wyjaśniała wokalistka, Elly Jackson.

Melodia rzeczywiście zgrabna, podobnie jak harmonie i dziewczęcy urok.

9. Rod Stewart – „Da Ya Think I’m Sexy?”

Zawsze zazdrościłam Rodowi Stewartowi pewności siebie. Nawet w tamtych czasach, nie był uosobieniem seksu, tymczasem był przekonany, że przynajmniej niektóre niewiasty tak go właśnie postrzegają. Nie bał się nawet włożyć obcisłych skórzanych spodni i kręcić pupcią. Szacun.

– Kiedyś się wstydziłem śpiewać „Da Ya Think I’m Sexy?”, ale ludziom się podobało, więc dawałem show – przyznał Szkot.

Sama piosenka okazuje się z perspektywy czasu naprawdę udana. Mieszanka rocku, soulu, bluesa, disco nawet z synthpopowymi elementami i saksofonem.

8. Nomeansno – „Sex Mad”

A co, punkowcy też lubią uprawiać seks i czują pożądanie. Jest w tym utworze tyle szczerości, że chociaż nie ma tu krztyny romantyzmu czy jakichkolwiek uczuć, a jedynie chęć kopulowania, i tak kibicujemy wokaliście.

Fajny luźny bas i motoryka. Prostota i surowizna. Czegóż więcej.

7. Salt N Pepa – „Let’s Talk About Sex”

Jedna z najbardziej wyzwolonych seksualnie żeńskich grup. Dziewczyny nie owijały w bawełnę, lecz stawiały na otwartą, bezpośrednią rozmowę.

Utwór jest jednak znacznie poważniejszy niż się wydaje, bowiem porusza temat ryzyka jakie niesie ze sobą seks bez zabezpieczenia. Były lata 90., i HIV oraz AIDS były poważnym problemem. Jest to jednak też numer po prostu o rozmowie o seksie. – W związku dobrze jest rozmawiać z partnerem o seksie, o tym co lubicie – wyjaśniała Salt. – Dobrze jest być otwartym na tę kwestię.

Miękki, hiphopowy kawałek, okraszony kobiecym seksapilem.

6. A Tribe Called Quest – „Hot Sex”

Duszny, parny kawałek. Mięciutki, subtelnie sprężynujący, gęsto rymowany. Po prostu A Tribe Called Quest.

5. James Brown – „Get Up (I Feel Like Being a) Sex Machine”

Jeśli chodzi o pewność siebie, James Brown bije Roda Stewarta. Najwyraźniej jednak facet miał podstawy, by uważać się za sex machine.

Muzycznie, klasyk. Dość prosty, oszczędny numer, oparty na zapętlonym rytmie i tylko trochę urozmaicony gitarowymi i fortepianowymi popisami.

4. Soundgarden – „Big Dumb Sex”

Piosenki o seksie to domena twórców soul/R&B, ale nie tylko. Także grunge’owym artystom zdarzało się o tym śpiewać, choć niekoniecznie w ponętny, zmysłowy sposób.

„Big Dumb Sex” to niekoniecznie romantyczny kawałek. Zresztą, taki był zamysł. – Postanowiliśmy porzucić wszelkie eufemizmy, których używają twórcy disco czy dance i powiedzieć, to co każdy chciał powiedzieć od dekady – tłumaczył gitarzysta Kim Thayil. – To parodia całej durnej rockowej sceny.

Muzycznie pierwsza klasa. Jedna z tych niedocenianych, trochę zapomnianych piosenek Soundgarden. Pięknie zbudowana na basowej podstawie, nisko strojonych gitarach, trochę hardrockowa, ale przecież nikomu to nie przeszkadza.

3. Marvin Gaye – „Sexual Healing”

Jedna z najbardziej zmysłowych piosenek w historii muzyki rozrywkowej, o czym świadczy częste wykorzystywanie jej w rozmaitych filmach i serialach jak chociażby „Sex Story” z Natalie Portman i Ashtonem Kutcherem.

Marvin Gaye napisał numer w Ostendzie, kurorcie w Belgii. Piosenka została nagrodzona Grammy i była pierwszą, jaką Gaye wydał po odejściu z wytwórni Motown.

W sumie to dość typowa pościelówa, ale elegancka, z klasą, no i działa na wyobraźnię.

2. George Michael – „I Want Your Sex”

George Michael też lubił być bezpośredni, choć nie zapominajmy, że skutecznie zwodził nas, uwodząc kobiety.

Kawałek – za sprawą pewnej funkującej pulsacji – trochę w stylu Prince’a, co zresztą George’owi zarzucano.

Oczywiście numer był wielce kontrowersyjny, zdaniem niektórych promował rozwiązłość w czasach rosnącego problemu AIDS. Z tego powodu BBC ograniczyła emisję przeboju do godzin wieczornych, także niektóre amerykańskie stacje odmówiły puszczania piosenki.

1. Justin Timberlake – „Sexyback”

Najseksowniejsza piosenka nie tylko ostatnich lat, ale i co najmniej XXI wieku. Najlepszy dowód – nawet postękiwania Timbalanda nie ujmują utworowi seksowności.



Usher – „Climax”

Skoro zaczęliśmy od lapdance, wypadało by skończyć właśnie tak;) Utwór o tym, jak niektóre rzeczy, związki, wydają się doskonałe, jak wydaje się, że to szczyt, że lepiej nie będzie i będzie tak zawsze, tymczasem wszystko mija.

Współtwórcą mocno podlanej elektroniką ballady R&B jest Diplo. Aranżacje smyczkowe przygotował specjalizujący się w muzyce klasycznej Nico Muhly.

Komentarze

Anka Szymla

Mimo młodego wieku Anka Szymla napisała już 7895 recenzji, które ukazywały się m.in. w Onecie i WirtualnejPolsce. Za swoim ulubionym zespołem potrafi pojechać nawet do... Berlina. Nie proście jej o przysługę podczas Australian Open bo jest wtedy mocno niewyspana. Kocha Dave'a Grohla, Roba Zombie, Trenta Reznora i Josha Homme'a. Zapomina o nich szybko gdy Polsat puszcza pierwszą "Szklaną pułapkę", bo najbardziej kocha Bruce'a Willisa z czasów gdy miał jeszcze odrobinę włosów.