5 najlepszych piosenek Alice In Chains

Alice In Chains fot. Johnny Buzzerio/NajlepszePiosenki.pl

Alice In Chains już 11 lipca zagrają na Stadionie Narodowym w ramach Sonisphere 2014. Oto najlepsze naszym zdaniem piosenki kapeli z Seattle.

„Them Bones”

AAAA, AAAA, AAAA, AAAA. Kapitalny i porażający w swej prostocie początek. Generalnie mamy do czynienia z klasycznym Alice in Chains. Gęste brzmienie, wokalne harmonie, nieco brudu. Ponieważ to utwór z lat 90., obowiązkowo musiała być też solówka.

Myślałem o śmiertelności, o tym, że pewnego dnia skończymy jako kupka kości – opowiadał gitarzysta i kompozytor Alice In Chains, Jerry Cantrrell. – Takie myśli nachodzą każdego człowieka, zastanawiamy się, czy po śmierci coś nas czeka czy to już naprawdę koniec. Myśl, że wszystkie wspaniałe rzeczy, wiedza, doświadczenia, które mam, kiedyś po prostu znikną mnie przeraża, myśl, że zamykasz oczy i odchodzisz na zawsze.



Za realizację teledysku odpowiada Rocky Schenck, który pracował też przy klip do „We Die Young”. Zdaniem Butt-heada to najfajniejsze (the coolest) wideo, jakie widział.

„A Looking in View”

Kolejność w naszych zestawieniach jest zazwyczaj przypadkowa, ale tym razem nie do końca. Celowo „A Looking in View” pojawia się jako drugie, gdyż uważam, że „nowe” Alice in Chains, czyli z William DuVallem za mikrofonem w pełni zasługuje na takie samo uznanie, co wcielenie z lat 90. „A Looking in View” zwaliło mnie z nóg. Po pierwsze jasno widać, a raczej słychać, że to Jerry Cantrell był i jest mózgiem zespołu. Po drugie numer idealnie reprezentuje cały album „Black Gives Way to Blue”. Piosenka jest tak cudownie miażdżąca, gęsta, toporna oraz fenomenalnie wyprodukowana przez Nicka Raskulinecza (nikt inny nie umie tak łączyć piękna i ciężaru).

Utwór ten generalnie mówi o tych wszystkich rzeczach, które zakłócają nasz wewnętrzny spokój – tłumaczył Cantrell. – To taka nasza wewnętrzna cela z otwartymi drzwiami, w której tkwimy z własnego wyboru. Skupiamy naszą uwagę na naszym wnętrzu zamiast sięgać do znacznie większego świata. Myślę, że jest to powszechne dla nas wszystkich. Śmieszne jest to, jak mocno walczymy o to, aby utrzymać kość, której nie możemy przeciągnąć przez otwór w płocie lub jak ciężko nam jest położyć ten worek z cegłami i iść dalej.

„I Stay Away”

Dla niewtajemniczonych, Alice In Chains to dwa oblicza. Mocne i delikatne, głośne i cichsze, mroczne i z przebłyskami światła, z potężnymi riffami i akustyczne. „I Stay Away” to takie dwa w jednym. Niby utwór z tych spokojniejszych, ale ma też elementy bardziej drapieżne. Są zarówno instrumenty podłączone do prądu jak i te „harcersko-ogniskowe”. Najlepsza jest jednak sama kompozycja, a dokładniej ten niespodziewany „zwrot akcji” z równie zaskakującą co piękną i niepokojącą partią smyków.

Layne Staley napisał słowa po wyjściu z odwyku, gdy przez krótki czas był czysty.

„I Stay Away” była pierwszą piosenką, którą współtworzył Mike Inez (basista przyszedł do Alice in Chains w 1993 roku).

Numer, który jest kolejnym popisem wokalnej symbiozy Layne’a i Jerry’ego, otrzymał nominację do Grammy w 1995 roku.

Wideo przedstawia muzyków Alice In Chains w formie plastelinowych cyrkowców. Twórcą klipu jest Nick Donkin.

Utwór znalazł się na 25. miejscu zestawienia najlepszych piosenek z 12-strunową gitarą sporządzonym przez „Guitar World”.

„Bleed the Freak”

Debiut Alice in Chains to cztery mocarne kawałki na dzień dobry. Później też jest dobrze, ale „We Die Young”, „Man in the Box”, „Sea of Sorrow” i „Bleed the Freak” to najzwyklejsza miazga. „Bleed the Freak” jest moim faworytem, choć nie do końca potrafię to uzasadnić. Mam wrażenie, że w tej piosence jest jeszcze więcej rozpaczy niż w pozostałych, że Layne sięga jeszcze bardziej w głąb siebie i jeszcze bardziej niż zwykle obnaża się emocjonalnie. Ten numer naprawdę chwyta za gardło i to nie w przenośni. To dokładnie to uczucie, kiedy próbujecie powstrzymać się od płaczu.

To my kontra reszta świata – wyjaśniał Jerry Cantrell.

Ponadto, to rzecz ciekawa muzycznie, bo zarówno kompozycyjnie, jak i brzmieniowo, sporo się w tym utworze dzieje. Mamy zarówno fragmenty bardziej melodyjne, można by rzec ładne, ale i surowe, agresywne.

„Would?”

Już za sam bas na wstępie należy wyróżnić tę piosenkę. Poza tym to kwintesencja lat 90., od brzmienia, przez klip po film „Singles” Camerona Crowe’a, gdzie numer wykorzystano (razem z innymi grunge’owymi kawałkami). To także utwór, który unaocznił mi zasadniczą różnicę między Layne’em Staleyem, a Williamem DuVallem, który, podtrzymuję, jest godnym następcą. Wybierając się przed kilkoma laty na koncert Alice In Chains w warszawskiej Stodole, byłem przekonany, że DuVall polegnie na tych delikatniejszych, bardziej emocjonalnych piosenkach. Okazało się, że wręcz przeciwnie, najsłabiej było, gdy musiał śpiewać agresywnie. Nie chodziło o możliwości wokalne czy umiejętności. Gniewu nie da się wyuczyć, sfałszować, udawać, podrabiać.

„Would?” powstało z myślą o wokaliście Mother Love Bone, Andrew Woodzie, który zmarł w wyniku przedawkowania. – Nienawidzę ludzi, którzy oceniają innych po tym, jakie podejmują decyzje – tłumaczył Cantrell. – To do nich adresowana jest ta piosenka.

Alice in Chains są obecnie w trasie po Europie. 1 lipca w Rzymie na festiwalu Rock In Roma zagrali takie oto piosenki (dwie piosenki się zgadzają :-):

„Them Bones”
„Dam That River”
„Again”
„Check My Brain”
„Hollow”
„It Ain’t Like That”
„Man in the Box”
„Nutshell” (dla Layne and Mike)
„Last of My Kind”
„We Die Young”
„Stone”
„Down in a Hole”
„Would?”
„Rooster”

Podczas Sonisphere Festival Poland 2014 wystąpią także Metallica (o której pisaliśmy w tekście 10 najlepszych piosenek Metalliki), Anthrax, Kvelertak i Chemia. Organizatorem imprezy jest Live Nation.

metallica1

Komentarze

Wojciech Duś

Wojtek Duś widział więcej koncertów niż zjadł kotletów, a kotlety lubi. Lubi też hip-hop, elektronikę i rock alternatywny. Pracował w korporacjach, ale niezbyt długo. Ulubiona wokalistka: Janelle Monáe. Ulubiony raper: Kendrick Lamar.