5 najlepszych piosenek Crystal Fighters

Crystal Fighters fot. Mystic Production/NajlepszePiosenki.pl


Muszą nas bardzo lubić. Mało która grupa pojawia się w Polsce częściej niż raz w roku, a Crystal Fighters przyjeżdżają z całą trasą (maleńką, ale liczą się intencje). Grają tak, jakby na drugi dzień miała nastąpić apokalipsa i trzeba było wyszaleć się za wszystkie czasy. Tym razem o entuzjazm będzie trudno, bo niedawno zmarł perkusista formacji, Andrea Marongiu. Mimo straty muzycy obiecali, że podczas trasy dadzą z siebie wszystko.

„Xtatic Truth”

Na przekór zaczynam od utworu, którym Crystal Fighters zazwyczaj kończą koncerty. Nie jest to wcale ich największy przebój, ale wywołuje u publiczności reakcję bliską obłędu (moje poturbowane żebra mogą o tym poświadczyć). I choć tekst „Xtatic Truth” jest tak pesymistyczny, że mógłby stać się szlagierem Fall Out Boy, to numer razi energią godną eksplozji atomowej. Ja polecam też spokojniejszą wersję akustyczną, nagraną po hiszpańsku, która skrywa ogromne pokłady wdzięku.



„Plage”

Tak naprawdę mogłaby to być najgorsza piosenka Crystal Fighters. Wyeksploatowana do granic możliwości, bo grana bez przerwy w kurortowych knajpkach, serialach, reklamach i hipermarketach. Tekst o wakacyjnej miłości jest banalny i infantylny. Sebastian Pringle nie popisuje się wybitnym wokalem, brzmienie akustycznej gitary też jest prościutkie. A jednak „Plage” to absolutny hit – naturalny, trochę naiwny, ale w zimne dni działa jak termofor, przywołując wspomnienie lata.


„I Do This Everyday”

Crystal Fighters to istna mieszanka multikulti, bo w składzie są Hiszpanka, Anglik, Amerykanin, a zmarły Andrea był z pochodzenia Włochem. Co więcej, muzycy często i gęsto czerpią z baskijskiego folkloru, co szczególnie słychać w piosence „I Do This Everyday”. Wykorzystali patent propagowany kiedyś m.in. przez M.I.A. – sprytnie połączyli ludowe instrumenty (nazywają się odpowiednio: txalaparta, danbolin i txistu) z szalonym, elektronicznym beatem. Podczas koncertów Crystal Fighters dodają do tego jeszcze dubstepowe detale, więc efekt końcowy jest piorunujący.

„You & I”

Drugi longplay Crystal Fighters wywołał mieszane uczucia u słuchaczy, bo rave’owa energia ustąpiła miejsca latynoskim wpływom. Grupie udało się jednak uniknąć typowego dla takiej muzyki wrażenia kiczu i przaśności. „You & I” jest właściwie powtórzeniem motywu z „Plage” – dziecinnemu tekstowi towarzyszą urocze dźwięki ukulele. Utwór jest przesłodki, szczególnie gdy zespół prezentuje go w tramwaju:

Love Alight

Na koniec prawdziwa świeżynka – singiel „Love Alight” trafił do sieci w wakacje. Kawałek wydaje się zwiastunem nowego kierunku, jaki obrała grupa. Koniec z folkiem, koniec ze słodziutkim ukulele. Ma być tanecznie i przebojowo, numer „Love Alight” jest najbardziej popowym produktem Crystal Fighters. Fakt, brzmi trochę jak typowy hymn piłkarskiego mundialu, ale nie wypada tanio i tandetnie.

Crystal Fighters wystąpią:
23 października w warszawskiej Progresji
24 października w Gdańsku w klubie B90
25 października w krakowskim klubie Studio
Bilety 90 zł w przedsprzedaży, 100 zł w dniu imprezy.
Organizatorem koncertów Crystal Fighters jest Good Music. Więcej informacji na stronie organizatora.


Komentarze

Anita Ceglińska

Marzyła o siatkówce, a skończyło się na popkulturze. W ciągu dnia bada pokolenie Y, po godzinach recenzuje premiery filmowe i muzyczne. Choć spędza długie godziny na Tumblrze i konwentach, za nic nie przyzna się do bycia geekiem i obsesji na punkcie BBC i "Hannibala". Nie umie żyć bez koncertów. Jak każdy padawan Jacka White'a trzyma na parapecie dziesiątki płyt - powodów do dumy i wyrzutów sumienia. Kiedyś rzuci wszystko i wyjedzie na Islandię.