5 najlepszych piosenek czwartego dnia Open’er Festivalu 2014

Warpaint fot. Sonic/NajlepszePiosenki.pl

Sobota, 5 lipca. Pora się żegnać. A jak się żegnać to z przytupem. Oto 5 najlepszych piosenek ostatniego dnia Open’er Festivalu.

Faith No More – „Midlife Crisis”

O najlepszych piosenkach Faith No More już pisaliśmy, podekscytowani wieścią, iż zespół ponownie przyjedzie na Open’er Festival. Nie znaczy to jednak, że nie można znaleźć jeszcze jednej najlepszej piosenki Faith No More. Tym razem pomyśleliśmy w kategoriach festiwalowych. Który numer spoza listy ma szansę wywołać radość w sercach i ogólną ekscytację? Tak, jest – „Midlife Crisis”. We wspomnianym zestawieniu zabrakło tego hiciora, bo nie chcieliśmy wymieniać samych oczywistych oczywistości, a to przecież klasyk nie tylko Faith No More, ale i lat 90., a nawet rocka.

Jeśli wierzyć Mikowi Pattonowi, a wierzyć nie zawsze można, to piosenka o… Madonnie. – Był pewien okres, kiedy telewizja i pisma bombardowały mnie jej osobą – wspomina wokalista. – Miałem wrażenie, że ma jakiś problem, że jest w pewien sposób zdesperowana.



Numer otrzymał nawet roboczy tytuł „Madonna” i pod takim można go było znaleźć na koncertowych setlistach (podobno).

W utworze wykorzystano sample piosenek „Cecilia” duetu Simon and Garfunkel oraz „Car Thief” Beastie Boys.

Phoenix – „Too Young”

Phoenix to zespół, który ma całkiem sporo znakomitych, rześkich, kolorowych, piosenek. Takich, które mogą robić za soundtrack dla zakochanych, gdy wszystko jest nowe, ekscytujące, wywołuje uśmiech na twarzy i nawet kałuża jest cudowna. Dlaczego więc „Too Young”? Piosenka uświetniła cudowny soundtrack cudownego filmu z cudownym Billem Murrayem. No i sama (piosenka) też jest… cudowna. Mowa o obrazie „Między słowami” Sofii Coppoli ze Scarlett Johansson. I bez tego, „Too Young” to świetny, radosny, beztroski, pogodny utwór, przy którym chce się „biegać, skakać, latać, pływać, w tańcu, w ruchu, wypoczywać”, że pozwolę sobie zacytować tekst piosenki „Poradnik młodego zielarza” z „Podróży pana Kleksa”.

Daughter – „Get Lucky”

Daft Punk na Open’er Festivalu zabraknie, ale być może uda się usłyszeć superprzebój „Get Lucky”. W wersji drastycznie innej, co nie znaczy gorszej. Daughter najszybciej dostrzegli potencjał piosenki i szybko, jako pierwsi zrealizowali własną interpretację podczas sesji dla BBC. Delikatną, zwiewną, minimalistyczną, trochę kołysankową. Taką, w stylu Daughter.

Warpaint – „Biggy”

Tak jak w ubiegłym roku Savages, tak w tym Warpaint może zawładnąć Tent Stage na Open’er Festivalu. Co prawda łączenie i porównywanie tych dwóch zespołów jest trochę naciągane, ale jednak mamy do czynienia z kobiecymi, rockowymi bandami. Podczas gdy Savages to żywioł i dzikość, tak Warpaint spokój i delikatność. Grupa naprawdę potrafi czarować i hipnotyzować tymi misternie utkanymi piosenkami. „Biggy” to jeden z wielu czarownych utworów z sennym wokalem, jubilerską produkcją z mnóstwem mirkosmaczków i odrobiną rasowych, gęstych gitar. Prawdziwe dźwiękowe pyszności.

The Horrors – „I Only Think Of You”

Jeśli Interpol okaże się zbyt energiczne i pogodne, zawsze można liczyć na solidną dawkę smutku i melancholii ze strony The Horrors. O dziwo, utwory takie jak „I Only Think Of You” znakomicie sprawdzają się na namiotowych scenach festiwalowych. Pewna ociężałość, zamulenie, zapętlenie zyskują swoisty urok, gdy docierają do nas z potężnych głośników. Wprowadzają w rodzaj transu, błogiego zapomnienia i najczęściej brzmią zaskakująco głośno.

Rozpiska Open’er Festivalu (Dzień Czwarty) fot. Alter Art||NajlepszePiosenki.pl

Rozpiska Open’er Festivalu (Dzień Czwarty) fot. Alter Art||NajlepszePiosenki.pl

Komentarze

Anka Szymla

Mimo młodego wieku Anka Szymla napisała już 7895 recenzji, które ukazywały się m.in. w Onecie i WirtualnejPolsce. Za swoim ulubionym zespołem potrafi pojechać nawet do... Berlina. Nie proście jej o przysługę podczas Australian Open bo jest wtedy mocno niewyspana. Kocha Dave'a Grohla, Roba Zombie, Trenta Reznora i Josha Homme'a. Zapomina o nich szybko gdy Polsat puszcza pierwszą "Szklaną pułapkę", bo najbardziej kocha Bruce'a Willisa z czasów gdy miał jeszcze odrobinę włosów.