5 najlepszych piosenek gwiazd 2015 roku

Years and Years fot. Archiwum Zespołu/NajlepszePiosenki.pl

50 Cent, Adele, Ellie Goulding, Haim, Sam Smith. Co ich łączy? To na nich właśnie postawiła stacja BBC w swym corocznym plebiscycie „Sound of…”

Dziennikarze i osoby związane z przemysłem muzycznym w Wielkiej Brytanii od 2003 roku, na początku stycznia, typują wykonawców, których kariera powinna rozkwitnąć danym roku. Nie są bezbłędni, o wielkich sukcesach Michaela Kiwanuki, który pokonał m.in. Franka Oceana i Skrilleksa, ciężko mówić, ale zazwyczaj BBC ma nosa.



W tym roku eksperci każą nam zwrócić przede wszystkim uwagę na Years & Years, ale także na czworo innych artystów, co niniejszym (i poniżej) czynimy.

5. George the Poet – „1,2,1,2”

Pod pseudonimem George the Poet ukrywa się George Mpanga, 23-latek z Londynu, którego rodzice pochodzą z Ugandy. Za rymowanie wziął się w wieku 15 lat. Studiował nauki polityczne, psychologię i socjologię na Cambridge. Zdobyta wiedza odbija się w słowach jego utworów. Przydomek poeta wiąże się z jego fascynacją poezją i takimi artystami jak Black Ice, Maya Angelou czy George Watsky.

Mimo zaangażowanych tekstów, jak pokazuje piosenka „1,2,1,2”, jego muzyka potrafi być wesoła i kolorowa.

Na koncie ma gościnne występy u Emeli Sandé, Paulo Nutiniego, Labrintha, Naughty Boya czy Wretch 32. Brał też udział w realizacji albumu „Mi Mandela”, za którym stał aktor i muzyk Idris Elba.

4. Raury – „God’s Whisper”

Nie trzeba było BBC byśmy zwrócili uwagę na Raury’ego. Jego piosenką „Lost Souls” zachwycaliśmy się przy okazji soundtracku „Igrzyska Śmierci: Kosogłos. Część 1”. Żeby się jednak nie powtarzać, tym razem pokłonimy się przed nagraniem „God’s Whisper”. Organicznym, wyprodukowanym trochę w stylu Kanye Westa kawałkiem. Z mocnym rytmem, bez wątpienia na hiphopowym fundamencie, ale i z wyraźnym, soulowym zacięciem.

Raury Tullis, jak naprawdę nazywa się zaledwie 18-latek, pochodzi z Atlanty w stanie Georgia, można więc spodziewać się po jego twórczości charakterystycznych, południowych klimatów. Jest samoukiem. Na gitarze nauczył się grać z YouTube’a. Stamtąd też czerpał swą muzyczną wiedzę.

Nim na Raury’ego postawiło BBC, poznała się na nim Lorde, zapraszając do nagrania piosenki na wspomniany soundtrack „Igrzysk Śmierci”, ale także SBTRKT, który zaangażował go do utworu „Higher” z płyty „Wonder Where We Land”.

3. Stormzy – „Not That Deep”

Stormzy nazywa siebie dzieckiem grime’u. Oznacza to, że w swej hiphopowej twórczości odrzuca amerykańskie brzmienia, na rzecz twardszej, bardziej surowej brytyjskiej odmiany rapu. Wśród inspiracji wymienia takich twórców jak Wiley i Skepta, ale przyznaje też, że lubi Frank Ocean i Lauryn Hill.

Z nagrań krążących po sieci wiadomo, że swój mocny, skondensowany rap, lubi łagodzić syntetycznymi podkładami. Nieobcy jest mu także Auto-tune.

Debiutancką EP-kę „Dreamers Disease” wydał w lipcu 2014 roku.

Był pierwszym raperem bez kontraktu, który wystąpił w popularnym programie telewizyjnym „Later with Jools Holland”, gdzie wykonał „Not That Deep”.

2. James Bay – „Hold Back The River”

Jeśli kiedyś nakręcą sequel filmu „Sekretne życie Waltera Mitty”, na soundtrack powinny trafić piosenki Jamesa Baya. Na ścieżce muzycznej obrazu z 2013 roku znalazły się utwory José Gonzáleza i jego zespołu Junip, Arcade Fire czy Of Monsters and Men. Muzyka młodego Anglika idealnie wpasowuje się w ten klimat. Akustyczny, lekko folkowy, organiczny, ale i pełen życia oraz przestrzeni. „Hold Back The River” to świetny przykład takiego grania, z fantastycznymi chórkami i zaangażowaniem na miarę Bruce’a Springsteena.

James Bay ma 24 lata i pochodzi z Hitchin, w Hertfordshire. Uwagę świata przykuł zamieszczając w sieci klipy ze swego występu w pubie. Dopiero szykuje się do wydania debiutanckiej płyty (longplay „Chaos and The Calm” ukaże się 23 marca), a już może poszczycić się koncertem przed The Rolling Stones i trasą z Hozierem. Zastąpił też Lanę Del Rey podczas sesji w BBC Radio 1, gdy gwiazda niespodziewania odwołała udział.

1. Years & Years – „Desire”

Lubią TLC i Aaliyah, i ogólnie przebojowe R&B z lat 90. Na ich koncertach można usłyszeć przeróbkę „Breathe”, czyli hitu zapomnianej już Blu Cantrell i mniej zapomnianego Seana Paula. Trio jednak mocno czerpie też z muzyki elektronicznej, zwiewnego synthpopu i house’owych patentów, przywołując inspiracje Flying Lotusem, Diplo czy Radiohead. Tworzy się z tego przebojowa, imprezowa, wielobarwna mieszanka, która znakomicie sprawdza się na żywo, o czym mogli przekonać się uczestnicy ubiegłorocznego festiwalu Tauron Nowa Muzyka w Katowicach.

Na razie na koncie mają kilka EP-ek i singli. Najnowszy z nich to „King”.

Na czele formacji stoi Olly Alexander, który jest nie tylko muzykiem, ale i scenarzystą oraz aktorem znanym z serialu „Skins”. Skład uzupełniają basista Mikey Goldsworthy i klawiszowiec, Emre Turkmen.

Komentarze

Wojciech Duś

Wojtek Duś widział więcej koncertów niż zjadł kotletów, a kotlety lubi. Lubi też hip-hop, elektronikę i rock alternatywny. Pracował w korporacjach, ale niezbyt długo. Ulubiona wokalistka: Janelle Monáe. Ulubiony raper: Kendrick Lamar.