6 najlepszych piosenek FreeFormFestival

Moderat na FreeFormFestival fot. Archiwum Zespołu/NajlepszePiosenki

Równie dobrze to zestawienie można by nazwać: „najlepsze piosenki najbardziej pechowej imprezy roku”. FreeFormFestival mógł się pochwalić imponującą listą gwiazd, byłby idealnym otwarciem sezonu festiwalowego. Na tydzień przed startem organizatorzy zmienili termin na październik, ale nowa data kolidowała z jesiennymi trasami wykonawców, m.in. Charli XCX i La Roux (a taki świetny longplay wydała). Za to MØ podkradł Mikołaj Ziółkowski i Dunka dała jeden z najlepszych koncertów Open’era. Mimo wszystko zmieniony line-up FreeFormFestival usatysfakcjonuje nawet wybrednych fanów miejskich rytmów.

Klaxons – „Atlantis To Interzone”

Najważniejsza grupa na liście „ocalonych” z pierwotnego line-upu FreeFormFestival. Klaxons przyjadą do Warszawy promować nowy album „Love Frequency”. Celowo nie sięgam ani po świeży materiał, ani po hity z płyty „Surfing The Void”. Swoją drogą, kocurem z okładki zachwycano się bardziej niż zawartością krążka, co jest zjawiskiem dość osobliwym. „Atlantis to Interzone” to najbardziej psychodeliczny, postrzelony numer formacji, a ja po raz pierwszy usłyszałam go w równie postrzelonym serialu „Wyklęci”. Pasował tam jak ulał, bo był trochę dziwny, trochę zadziorny, a na pewno przebojowy.

Moderat – „Bad Kingdom”

Takie połączenia udają się nieczęsto. Oto znakomity duet Modeselektor łączy się z równie utalentowanym Apparatem (Sascha Ring). Powstaje z tego tercet Moderat i w ciągu kilku lat wydaje dwie znakomite płyty. Panowie już gościli w Polsce wiadomo więc, że jest na co czekać na FreeFormFestival. Do posłuchania kompozycja „Bad Kingdom”.

Kele – „Coasting”

Nie ma sensu wylewać łez po Bloc Party. Mimo że kapela świętowałaby wkrótce dziesięciolecie wydania pierwszego longplaya, nie ma szans na nowy materiał lub chociaż jubileuszową trasę. Lider gitarowej formacji – Kele Okereke – powrócił do tworzenia muzyki tanecznej, a w październiku do sprzedaży trafi jego drugie solowe dzieło, „Trick”. Brzmienie singli sugeruje, że zrezygnował z etnicznych wpływów na rzecz bardziej industrialnych brzmień, czego przykładem jest nowiutki kawałek „Coasting”.

Modestep – „Feel Good”

Niespełnieni Karole Linneusze przyporządkowaliby ich do kategorii kapel brostepowych lub soft-dubstepowych (jak ja kocham te klasyfikacje). Modestep mieszają popowy wokal z rockowymi gitarami i dubstepowymi beatami, czasem dorzucą jeszcze trochę rapu. Pamiętam ich koncert na Ursynaliach. Na juwenaliach SGGW dominują giganci metalu, więc Modestep grali na bocznej scenie. Było tak przeraźliwie zimno i mokro, że nawet zatwardziali metale zdecydowali się rozgrzać i poskakać przy hitach tanecznego kolektywu. Braci Friend nie wolno zatem zlekceważyć na FreeFormFestival.

Jon Hopkins – „We Disappear”

Podobno słuchanie Coldplay to wiocha i plama na honorze, ale to Jon Hopkins odpowiada m.in. za brzmienie ich ostatniego przeboju, „Midnight”. Nie musi jednak promować się na barkach bardziej znanych kolegów. Jego ostatni album – „Immunity” zdobył rewelacyjne recenzje i nominację do prestiżowej Mercury Prize. Muzyki Hopkinsa słucha się z trudem, dużo w niej wielowymiarowego ambientu, ale to elektronika najwyższej próby.

Trentemøller – „Come Undone”

W porównaniu z psychodelicznymi wariactwami Klaxons, Trentemøller jest ascetą. Jego największy hit, „Miss You” można śmiało nazwać klasykiem minimalistycznej elektroniki. Jednak wolę sięgnąć po nowszy materiał. Numer „Come Undone” pochodzi z ostatniego longplaya Duńczyka – „Lost”, wokalnie wspiera go Kazu Makino z Blonde Redhead. Efekt ich współpracy jest zjawiskowy i może zahipnotyzować publiczność FreeFormFestival.

FreeFormFestival odbędzie się w dniach 3-4 października w warszawskim SOHO Factory. Na imprezie wystąpią DJ Koze, Gorgon City, HVOB, Jon Hopkins, Kele Okereke, Klaxons, Moderat, Modestep, Sigma, Skalpel, Sune Rose Wagner, Trentemøller oraz XXANAXX. Więcej info o artystach i biletach znajdziecie na stronie freeformfestival.pl.

Komentarze

Anita Ceglińska

Marzyła o siatkówce, a skończyło się na popkulturze. W ciągu dnia bada pokolenie Y, po godzinach recenzuje premiery filmowe i muzyczne. Choć spędza długie godziny na Tumblrze i konwentach, za nic nie przyzna się do bycia geekiem i obsesji na punkcie BBC i "Hannibala". Nie umie żyć bez koncertów. Jak każdy padawan Jacka White'a trzyma na parapecie dziesiątki płyt - powodów do dumy i wyrzutów sumienia. Kiedyś rzuci wszystko i wyjedzie na Islandię.