6 najlepszych piosenek Orange Warsaw Festival 2015 i garść powodów, by jednak iść na Służewiec

FKA Twigs na Orange Warsaw FEstival 2015 fot. Archiwum Artystki/NajlepszePiosenki.pl

Orange Warsaw Festival raczej nie służy do odkrywania maleńkich, obiecujących zespołów i wykonawców, o których prawie nikt nie słyszał. Uczestnicy otrzymują zawsze zestaw znanych i lubianych nazwisk. Długa lista gwiazd i przewidywalne setlisty mają być gwarancją dobrej zabawy. Ale chyba nie tym razem.

Orange Warsaw Festival 2015 towarzyszy szeroko zakrojona krytyka, w niektórych przypadkach uzasadniona. Mieli przyjechać m.in. Foo Fighters, a po raz czterdziesty siódmy zobaczymy Crystal Fighters. Z wielkiej listy życzeń zostało półtora headlinera i kilka odgrzewanych kotletów. Na trzy dni festiwalu to trochę mało, zważywszy ceny biletów.



Co więcej, po zeszłorocznej edycji Orange Warsaw Festival, pomimo wielu świetnych koncertów, pozostał niesmak. Zawalona scena, koszmarne nagłośnienie, skargi mieszkańców Saskiej Kępy na dudnienie spod małej sceny, przeciętna infrastruktura i brak zróżnicowanych atrakcji kulturalnych to tylko część zarzutów. Do tego mamy jeszcze ogólnoświatowy kryzys festiwalowy, zmęczenie powielaną od lat formułą organizacji imprez, no i brak nowych headlinerów.

Choć Orange Warsaw Festival na dobre wpisał się w polski rozkład festiwalowy, a w Warszawie nie ma konkurencji na tę skalę, wielu wróży mu rychły upadek. Dlatego tym razem wystąpię w roli adwokata diabła i przedstawię kilka argumentów, które pozwolą mi obronić stołeczną imprezę.

FKA Twigs – „Video Girl”

Dla licznych słuchaczy i dziennikarzy brak nagrody Mercury za studyjny debiut FKA Twigs był aktem bestialstwa. Tahliah z niewymuszoną gracją łączy R&B z elektroniką i soulem. Słuchacze i krytycy muzyczni dopatrują się w jej twórczości wpływów Massive Attack, The xx, a czasem nawet Björk.
FKA Twigs niezbyt pasuje do wybitnie mainstreamowego Orange Warsaw Festival. Istnieje spore ryzyko, że podczas jej koncertu teren pod sceną będzie świecił pustkami. Miejscem dla tak offowej, wymykającej się oklepanym epitetom artystki jest raczej OFF Festival albo Tauron Nowa Muzyka. Niemniej Tahliah może dać najlepszy koncert podczas trzech dni festiwalu.
Poza tym może wśród publiczności pojawi się jej narzeczony, czyli znany z sagi „Zmierzch” Robert Pattinson.

Noel Gallagher’s High Flying Birds – „Chasing Yesterday”

Podobno bracia Gallagherowie wreszcie pogodzili się i może zagrają sekretny, sowicie opłacony koncert na Glastonbury. Czemu nie? Grupa Liama, Beady Eye zakończyła działalność w zeszłym roku i poza trudnymi charakterami braci nic nie stoi na przeszkodzie, by powrócić na scenę. Wielki comeback Pulp i odwiecznych rywali z Blur jest tym większą motywacją dla grupy z Manchesteru.
Na razie pozostaje nam zadowolić się solowymi projektami Gallagherów, tym razem do Polski wpadnie Noel z formacją High Flying Birds. Kapela będzie promować w Warszawie drugi studyjny album „Chasing Yesterday”, który jest dostępny w sklepach i streamingu od końca lutego.

Muse – „Stockholm Syndrome”

Trudno nie pominąć jedynego headlinera Orange Warsaw Festival 2015. Choć Muse grali w Polsce już kilka razy, lepiej nie przegapić tego koncertu. Krążek „The 2nd Law” wydawał się przekombinowany, zbyt pompatyczny, a niedostatecznie gitarowy. Przy świeżutkim, wydanym w tym tygodniu „Drones” nikt nie ma takich wątpliwości. Wypełniony masywnymi riffami album garściami czerpie z tradycji najlepszych wydawnictw Muse, „Absolution” i „Black Holes and Revelations”.
Na przekór w zestawieniu umieszczam utwór wiekowy. Fenomenalny numer „Stockholm Syndrome” w wersji live zazwyczaj wzbogaca wstawka z repertuaru Rage Against The Machine. Piosenka może posłużyć za punkt odniesienia dla nowych kompozycji. Poprzeczkę stawia niewiarygodnie wysoko.

Wolf Alice – „Blush”

W line-upie Orange Warsaw Festival 2015 jakoś zawsze brakowało mi młodych, obiecujących zespołów, które wzbogaciłyby sprawdzoną, dobrze znaną ofertę festiwalową. Dlatego w natłoku wyblakłych gwiazd, Wolf Alice wydają się alternatywą godną uwagi. Ich czyste, przestrzenne brzmienie może kojarzyć się z The xx i Warpaint. Formacja wypuściła już kilka singli, ale pełnowymiarowym krążkiem jeszcze nas nie uraczyli. Debiutancki longplay Wolf Alice, „My Love Is Cool” ukaże się na dniach, już 22 czerwca.

Bokka i Baasch – „Crowded Love”

Możemy narzekać na niedobór headlinerów i line-up, który przypomina stołówkowe połączenie mizerii z kotletem, jednak polską reprezentację na Orange Warsaw Festival 2015 mamy doborową. Wśród kilku rodzimych nazwisk (dominuje elektronika i hip-hop) wybijają się Bokka i Baasch. Fanom alternatywy przedstawiać ich nie muszę, a dla tych, którzy na festiwal wybierają się tylko dla Muse czy Bastille już spieszę z króciutkim tłumaczeniem.
Bokka są trochę dziwni, nie pokazują twarzy, kryją się za maskami, ale nagrywają hipnotyczne kawałki i docenił ich wielki Pitchfork. O Baasch, czyli Bartku Schmidcie dopiero robi się głośno za sprawą jego genialnego longplaya „Corridors”, który ukazał się w marcu. Razem są siłą nie do zatrzymania, a oddzielnie mają szansę dać lepsze koncerty niż zagraniczne gwiazdy.

Twin Atlantic – „Heart & Soul”

Na koniec nie będzie nic od Bastille, Incubus, jednego Chemicznego Brata, Marka Ronsona czy Crystal Fighters. Bo o nich jeszcze zdążę pisać w relacji pofestiwalowej.
Tymczasem prezentuję zespół, który zaczynał jako podróbka All Time Low i tym podobnej pop-punkowej papki. Szkoci z Twin Atlantic przeszli metamorfozę, trafili pod skrzydła legendarnego producenta Jackknife’a i już widać efekty. Koniec z poruszającym małoletnie serca punkiem. Grupa z Glasgow stawia obecnie na czysty rock and roll, trochę retro, trochę w stylu Franz Ferdinand. Chyba można dać im kredyt zaufania.

Taki kredyt mimo wszystko należy się Orange Warsaw Festival 2015. Mnie też brakuje pozamuzycznych atrakcji i koncertów, które mnie czymś zaskoczą. Możliwe, że służewiecki tor wyścigów konnych będzie świecił pustkami, a tłumy zjawią się tylko na Muse. Nie dziwi mnie rozczarowanie osób, które kupiły karnety Early Bird i wcale dobrze na tym nie wyszły. Narzekanie pozostawmy internetowym scumbagom. Może to będzie całkiem udana edycja, zobaczymy 🙂

Ponad pół roku temu w tekście „15 najlepszych piosenek Orange Warsaw Festivalu” stworzyliśmy nasz wymarzony skład imprezy. Jeden z wskazanych przez nas wtedy wykonawców zagra w Warszawie 🙂

Orange Warsaw Festival 2015

Wykonawcy: Afromental | Asking Alexandria | Baasch | Bastille | Benjamin Clementine | Big Sean | Birth Of Joy | Bokka | Carrion | Coria | Cosovel | Crystal Fighters | FKA Twigs | Gooral | Hey | Incubus | K Bleax | Kadebostany | Kamp! | Kari | Lari Lu | Łąki Łan | Maria Peszek | Mark Ronson | Mela Koteluk | Molesta Ewenement | Muse | Noel Gallagher’s High Flying Birds | Nosowska | Palma Violets | Paloma Faith | Papa Roach | Parkway Drive | Sheppard | The Chemical Brothers | Three Days Grace | We draw A | Wolf Alice | Zagi
Miejsce: Warszawa, Tor Służewiec
Data: 12-14.06.2015

Komentarze

Anita Ceglińska

Marzyła o siatkówce, a skończyło się na popkulturze. W ciągu dnia bada pokolenie Y, po godzinach recenzuje premiery filmowe i muzyczne. Choć spędza długie godziny na Tumblrze i konwentach, za nic nie przyzna się do bycia geekiem i obsesji na punkcie BBC i „Hannibala”. Nie umie żyć bez koncertów. Jak każdy padawan Jacka White’a trzyma na parapecie dziesiątki płyt – powodów do dumy i wyrzutów sumienia. Kiedyś rzuci wszystko i wyjedzie na Islandię.