6 nienajlepszych nowych piosenek Madonny (Recenzja)

Madonna fot. Warner Music Poland/NajlepszePiosenki.pl


Mam wielką słabość do Madonny. Dopóki nie odkryłam Guns N’Roses była to moja ulubiona artystka. Spędzałam długie godziny, oglądając nagrane na VHS koncerty, śledząc teledyski na MTV i słuchając kaset. Sentyment pozostał, dlatego za każdym razem, kiedy pojawia się jej nowy materiał, mam nadzieję, że mnie pozytywnie zaskoczy. Cóż, nie tym razem. Współczuję jej, naprawdę. To przykre, że płyta „Rebel Heart”, wyciekła zanim nawet Amerykanka zdążyła ją ogłosić. Rozumiem rozgoryczenie i złość, acz mówienie o akcie terroryzmu i artystycznym gwałcie wydaje się nieco przesadzone. Z całą jednak empatią, cieszę się, że możemy posłuchać części tego wydawnictwa już teraz. Przynajmniej nie będziemy mieć złudzeń, że Madonna wraca w wielkim stylu.

Z sześciu oficjalnie udostępnionych nagrań wynika, iż niegdysiejszą królową popu stać co najwyżej na średnie piosenki utaplane w oklepanych już patentach EDM. Wtórnych i niekoniecznie przebojowych.

„Living for Love”

Pierwszy singel z „Rebel Heart” nie jest zły. Wręcz przeciwnie, słucha się tego utworu zaskakująco dobrze. Zapowiada się na pełną pozytywnej energii piosenkę z elementami R&B (pewnie coś wspólnego miała z tym współautorka Alicia Keys) i house’owego falowania. Przyjemne chórki, porywający fortepian, ale niestety ktoś (stawiam na Diplo) wpadł na pomysł, by dodać banalny, tandetny beat. Niemniej jest to kawałek, który na pewno pokochają na Wyspach Brytyjskich.



„Devil Pray”

Pachnie Avicii. I jeśli wierzyć Wikipedii, Szwed odpowiedzialny za przebój „Hey Brother”, jest jednym z twórców kawałka. Jest w tym utworze coś z folkowej przyśpiewki. Trochę jak szanty, trochę jak pijackie irlandzkie śpiewanie, trochę jak muzyka umilająca drogę do domku na prerii. Do akustycznych zwrotek dochodzą, rytmiczne poklaskiwania, nieco sapania i trochę syntetycznych ozdóbek.

W tekście 56-letnia Madonna śpiewa, że może wąchać klej i wrzucać kwas.


„Ghosttown”

Madonna potrafiła nagrywać wspaniałe ballady („Crazy for You”, „Oh Father”, „Rain”). „Ghosttown” do nich nie należy. Smętna, nudna piosenka ze smutnymi zwrotkami i podniosłym refrenem. Utkana z banalnych, szybujących, syntetycznych elementów.

„Unapologetic Bitch”

Numer oparty jest na dziwnym, lekko bujającym rytmie reggae. Melodii brakuje, ale to akurat nie przeszkadza. W sumie kawałek jest dość ciekawy. Może dlatego, że dziwaczny, nietypowy dla Madonny. Połamany, poszatkowany, trochę szorstki, z niestandardowymi dodatkami jak łkająca gitara. Hit z tego jednak żaden.

„Illuminati”

Szok! Przy tworzeniu utworu zatytułowanego „Illuminati” brał udział Kanye West. Niestety, Amerykanin co lepsze pomysły zostawia dla siebie i np. Rihanny. „Illuminati” to koszmar. Marszowy potworek, z intro zerżniętym od Britney Spears („Work Bitch”), bezsensownym akustycznym motywem i irytującymi popisami Madonny na wysokich rejestrach. Mroczne zniekształcenia to za mało, by nagrać dobrą piosenkę.

„Bitch I’m Madonna” (featuring Nicki Minaj)

Można było spodziewać się, że skoro Minaj nagrała naprawdę udaną płytę, pomoże Madonnie nagrać udaną piosenkę. Niestety. „Bitch I’m Madonna” to chyba najgorsza z sześciu opublikowanych przez wokalistkę piosenek. Infantylna i prostacka. Tak, mamy kilka nowoczesnych pomysłów, ale całość po prostu irytuje. Nicki robi swoje, ale poza jej wersami, mamy serię dźwięków i muzycznych rozwiązań, w których dobiegająca 60. artystka nie czuje się dobrze. Wypada to sztucznie i wymuszenie. Pozostaje powiedzieć jedno… szkoda.




Gdyby ktoś myślał, że jesteśmy uprzedzeni do artystki, zapraszamy do lektury 20 najlepszych piosenek Madonny.


Komentarze

Anka Szymla

Mimo młodego wieku Anka Szymla napisała już 7895 recenzji, które ukazywały się m.in. w Onecie i WirtualnejPolsce. Za swoim ulubionym zespołem potrafi pojechać nawet do... Berlina. Nie proście jej o przysługę podczas Australian Open bo jest wtedy mocno niewyspana. Kocha Dave'a Grohla, Roba Zombie, Trenta Reznora i Josha Homme'a. Zapomina o nich szybko gdy Polsat puszcza pierwszą "Szklaną pułapkę", bo najbardziej kocha Bruce'a Willisa z czasów gdy miał jeszcze odrobinę włosów.