7 najlepszych piosenek Foals

Foals fot. Warner Music Poland/NajlepszePiosenki.pl

Od powstania Foals mija 10 lat. W tym czasie zespół nagrał trzy albumu (czwarty, „What Went Down”, jest w drodze) i stał się jednym z ulubieńców europejskich festiwalowiczów. W tym roku Anglicy wracają do Polski i wystąpią na krakowskich Błoniach podczas Kraków Live Festival. W ramach przygotowań do koncertu, proponujemy ściągę z 7 najlepszych piosenek Foals.

„Balloons”

Przyjemna metaliczna gitara, lekko naburmuszone dęciaki, niby skoczny, ale jakiś powolny rytm. Dziwna to piosenka. Teledysk jeszcze dziwniejszy. Wszystko jednak na swój dziwny sposób fajne.

– Kiedy dorastaliśmy w Oksfordzie, lokalna scena wydawała nam się zbyt pretensjonalna i chcieliśmy jakoś na to zareagować – opowiada frontman Foals, Yannis Philippaki. – Z drugiej strony była kwestia komercyjnego sukcesu. Nie chcieliśmy go, nie mieliśmy wielkich planów. Kiedy pisaliśmy piosenki na płytę („Antidotes”), np. „Balloons” wstydziliśmy się chwytliwych elementów. Baliśmy się, że zrobimy coś zbyt komercjalnego, zbyt mainstreamowego.



„What Went Down”

O „What Went Down” już wspominaliśmy przy okazji „13 najlepszych piosenek czerwca”, ale napiszemy raz jeszcze, bo nam się ten numer bardzo podoba. Kawałek ukazuje bardziej zadziorne, drapieżne i zaskakujące wcielenie zespołu. Mocny, niemal stadionowy utwór.

– Chciałem wyzwolić swego wewnętrznego szaleńca – wyjaśnia główny twórca piosenek Foals, Yannis Philippakis. – Dać ujście żyjącej we mnie dzikiej istocie.

„My Number”

Bezapelacyjnie największy, najulubieńszy numer Foals (miejsce 23 na UK Charts). Pulsujący festiwalową energią, migoczący rozmaitymi dźwiękowymi kolorami, syntetyczno-gitarowy kawałek z iście funkowym groove’em. Inspiracją był podobno Curtis Mayfield.

– To piosenka o tym, kiedy czujesz, że nie masz kontroli nad swoim otoczeniem – opowiada wokalista. – I o tym, że ludzie myślą, że Cię znają, a to gówno prawda. Tym utworem chciałem powiedzieć „Nigdy w pełni mnie nie poznacie”.

„Red Socks Pugie”

W tej piosence zdecydowanie wyróżnia się perkusja. Sucha, jakby grająca sobie, ale jednocześnie nakierowująca resztę. Lekko rozedrgany, rozbiegany numer, ale typowo dla Foals okraszony przyjemnie metalicznym brzmieniem.

Trudne do rozszyfrowania i interpretacji słowa utworu wywoływały ciągłe pytania dziennikarzy i fanów, Philippakis konsekwentnie odmawiał konkretnych wyjaśnień.

– Czemu ludzie wciąż oczekują tradycyjnych tekstów – żalił się na łamach „Mojo” lider Foals. – Dlaczego miałbym sprowadzać słowa utworu do czegoś tak przyziemnego jak zerwanie z dziewczyną czy trafienie do kiepskiej dyskoteki w Czechach? Muzyka to eskapizm i z natury jest psychodeliczna. Dlatego w popowej piosence jak „Red Socks Pugie” śpiewam o gniazdach os i terminalach na lotnisku, zawartości naszych umysłów i podpalaniu rzeczy. Lubię halucynogenny charakter pisania, jak u Burroughsa czy Huxleya. Gówno mnie obchodzi Sebastian Faulks* i jego „Birdsong”.

* popularny angielski powieściopisarz i dziennikarz

„Inhaler”

Piosenka prezentuje bardziej rockowe, alternatywne oblicze Foals. Charakterystyczny wysoki wokal Yannisa obudowany został przesterowanymi gitarami i niemal noise’owym brzmieniem. Mamy też solidne pieprznięcie nieco w stylu Muse, choć delikatnych, subtelnych ozdobników nie brakuje. Zresztą, muzycy przy okazji premiery przyznali, że to najcięższa rzecz, jaką napisali.

Kawałek opowiada o klaustrofobii, o uczuciu, gdy czujemy się atakowani z każdej strony. – To numer o tym, gdy masz ochotę krzyczeć na każdego i zyskać dla siebie nieco przestrzeni – wyjaśnia frontman Foals. – Na bardziej osobistym poziomie, to utwór o tym, jak chcemy odsunąć od siebie wszystkich i wszystko.

Tytuł „Inhaler” (inhalator) wziął się z faktu, że Philippakis ma astmę.

„Miami”

Beat piosenki wymyślił perkusista Foals, Jack Bevan zainspirowany wczesnym hip-hopem z lat 90., a refren gitarzysta Jimmy Smith. Tekst zainspirowany został natomiast wakacjami.

– Ma to związek ze złymi doświadczeniami na corocznych wakacjach na greckich plażach, kiedy to zakochiwałem się w kimś i nie kończyło się to dobrze – wspomina Yannis Philippakis. – Nigdy nie byłem w Miami, ale podobała mi się wizja tego miasta przedstawiona w „Człowieku z blizną”: kiepskie garnitury, turkusowe plaże i naprawdę białe zęby.

Kawałek rzeczywiście ma w sobie coś najntisowego i wakacyjnego.

„French Open”

Utwór może nie jest wybitny, ale ponieważ część redakcji uwielbia tenis, nie mogło go zabraknąć w zestawie. Kawałek opowiada o Andym Roddicku, niegdysiejszej, amerykańskiej gwieździe tenisa (dziś już na emeryturze), który może finezją na korcie nie imponował, ale miał naprawdę potężny serwis.

Philippakis wyjaśniał, że w pewnym stopniu identyfikował się z Roddickiem, widząc jego autodestrukcyjną karierę. – Był tym przeklętym herosem, niemal mityczną postacią, z niesamowicie szybkim serwisem, który jednak nie mógł wygrać Wielkiego Szlema – tłumaczył.

Lider Foals niezbyt dokładnie śledził rozgrywki ATP, gdyż Andy Roddick sięgnął po tytuł mistrzowski, pokonując podczas US Open 2003 Juana Carlosa Ferrero. Rzeczywiście jednak przegrał 4 finały (trzy razy Wimbledon i raz US Open) za każdym razem z Rogerem Federerem.

Piosenka dość surowa, podskórnie rozbujana, a na wierzchu rozedrgana.

Kraków Live Festival 2015
Wykonawcy: Aurora | Bokka | Foals | Future Islands | Georgia | Kamp! | Kendrick Lamar | Low Roar | Mø | Rasmentalism | Ratatat | Rudimental | Taco Hemingway | The Maccabees | TV On The Radio | Viet Cong | Wild Beasts
Miejsce: Kraków, Błonia
Data: 20-22.08.2015
Organizator: Alter Art

Komentarze

Anka Szymla

Mimo młodego wieku Anka Szymla napisała już 7895 recenzji, które ukazywały się m.in. w Onecie i WirtualnejPolsce. Za swoim ulubionym zespołem potrafi pojechać nawet do... Berlina. Nie proście jej o przysługę podczas Australian Open bo jest wtedy mocno niewyspana. Kocha Dave'a Grohla, Roba Zombie, Trenta Reznora i Josha Homme'a. Zapomina o nich szybko gdy Polsat puszcza pierwszą "Szklaną pułapkę", bo najbardziej kocha Bruce'a Willisa z czasów gdy miał jeszcze odrobinę włosów.