7 najlepszych piosenek Jungle

Jungle fot. Archiwum Zespołu/NajlepszePiosenki.pl

Przez pewien czas ukrywali tożsamość. Nadal znani są najlepiej jako J i T, acz wiadomo, że nazywają się Josh Lloyd-Watson i Tom McFarland. Dorastali w zachodnim Londynie i uczęszczali razem do Latymer Upper School. Jungle powołali do życia w 2013 roku.

Materiał na debiutancki album Jungle powstał w domowym studiu w Shepherds Bush oraz w przybytku XL Recordings, nieopodal Ladbroke Grove. Longplay zatytułowany po prostu „Jungle” ukazał się w lipcu 2014 roku i z miejsca stał się sukcesem, przynajmniej artystycznym. Dzieło zdobyło bowiem nominację do 2014 Mercury Prize.



Z czasem skład zespołu się powiększył. – To było kiedy zdaliśmy sobie sprawę, że chcemy grać koncerty – opowiadał T. – Zrozumieliśmy, że mamy za mało rąk. Poza tym potrzebowaliśmy wyzwania. Teraz najlepiej bawimy się właśnie na scenie, bo czerpiemy energię od pięciu kolesi, którzy z nami występują i cieszą się z nami każdą chwilą.

Ponieważ Jungle mają na koncie tylko jeden album, mieliśmy mocno ograniczone pole manewru, ale z wielką przyjemnością wybraliśmy najlepsze piosenki z „Jungle”. Szczerze polecamy towarzyszące im teledyski, bo są naprawdę wyśmienite, o czym świadczą nie tylko nasze opinie, ale i miliony odsłon.

Będziemy też mieli bilety na koncerty w Warszawie (21 marca, Basen) i Krakowie (22 marca, Fabryka).

„Busy Earnin'”

– To dziwne, że ludzie myśleli, że to piosenka pochwalająca zarabianie dużej kasy – wyjaśniał J w rozmowie z „New Musical Express”. – Tymczasem jest wręcz przeciwnie. To utwór o strachu przed tym, że całe życie zmarnuje się na pracę i karierę, której naprawdę się nie chce.

Muzycy Jungle sporo pracowali nad tym lekko rozbujanym, migoczącym oldschoolowymi klawiszami kawałkiem. Powstało sporo wersji nagrania, w tym 7-minutowa, psychodeliczna.

W klipie widać tancerzy wykonujących układ choreograficzny, który wymyśliła Kendra J Horsburgh z grupy Birdgang.

Kawałek pojawia się w grach FIFA 15 i Forza Horizon 2.

„Lemonade Lake”

Delikatny, melancholijny utwór utkany na syntezatorowej pajęczynie.

Zainspirowany został przez Bon Iver, acz nie przez muzykę, lecz historią lidera, Justina Vernona, który wybrał się w leśną głuszę, by tam pracować nad muzyką.

– To prawdopodobnie najbardziej emocjonalna piosenka na płycie – opowiadają muzycy. – To numer o obserwowaniu Bon Ivera w chacie, w lesie, siedzącego na bujanym fotelu, wyobrażającego sobie kobietę wyłaniającą się z jeziora.

Choć numer był ostatnim, jaki Jungle napisali na potrzeby debiutanckiej płyty, tytuł wymyślili dużo wcześniej. Zaczerpnęli go ponoć z nazwy poziomu gry „Candycrush”.

„Platoon”

– Każdy utwór na płycie to jakieś miejsce i czas – wyjaśniają artyści. – W przypadku „Platoon” to ciemna, wietnamska dżungla spowita mgłą. Gitary brzmią jak karabin maszynowy.

Szczerze mówiąc, „Platoon” zupełnie nie kojarzy mi się ze scenerią z filmu Olivera Stone’a. Powiedziałabym, że kawałek dość ciepły, może nie wakacyjny, a gitary rzeczywiście wprowadzają pewien niepokój, ale aż tak mrocznie tego nie widzę.

Rozkoszny dzieciak pojawiający się w klipie to szalenie utalentowana Terra, 6-letnia B-Girl, czyli breakdancerka. Skubana pojawia się też na okładce singla. – Znaleźliśmy ją w internecie i nas zainspirowała – opowiadają członkowie Jungle. – Wpadliśmy na pomysł i jakimś cudem odnaleźliśmy jej agenta, który zgodził się na współpracę. Praca z 6-latką była niesamowita. Dzieci są naiwne, przez co ich ekspresja jest czysta, a tego nie da się podrobić. Z wiekiem stajemy się świadomi siebie, ale nie jako dzieci. Ona jest tak wolna, w tym co robi i patrzenie na nią jest po prostu inspirujące.

Za reżyserię teledysku odpowiada Oliver Hadlee Pearch.

„Time”

Bardziej skoczny, energiczny rytmicznie numer, z przyjemnymi grzechoczącymi dźwiękami w tle.

– Podoba nam się pomysł, że ludzie tańczą do naszej muzyki – opowiada o teledysku Tom McFarland. – W tym przypadku udało nam się znaleźć ludzi, którzy zrobili to niesamowicie dobrze i w zupełnie wyjątkowy sposób.

W odróżnieniu od „Platoon” z małą dziewczynką, w tym klipie mamy dwóch seniorów.

Za kamerą ponownie stanął Oliver Hadlee Pearch, którego wspierał Josh Lloyd-Watson czyli J z Jungle.

„Julia”

– Z tym utworem najdłużej się męczyliśmy – opowiada J. – Napisaliśmy go dość wcześnie i miał milion tytułów i milion znaczeń. Prawdę mówiąc, to chyba moja najmniej ulubiona piosenka, ponieważ naprawdę sporo kosztowała nas emocjonalnie.

Nam się podoba, szczególnie te dęciakowe dźwięki w tle.

W teledysku, który tradycyjnie wyreżyserował Oliver Hadlee Pearch z pomocą J-a, tradycyjnie mamy tańczących ludzi, w tym – na finał – tych znanych już z innych klipów Jungle.

„Crumbler”

Jeden bardziej oldschoolowych brzmieniowo kawałków, z groove’em, elementami disco, pulsującym basem i gitarą w stylu Nile’a Rodgersa. Przemiła rzecz.

„The Heat”

– To piosenka o miejscu, które niekoniecznie musi istnieć – tłumaczy J. – Niektórzy ludzie poprzez muzykę wyrażają siebie, są bardzo szczerzy. W naszym przypadku są to raczej miejsca, gdzie chcielibyśmy być. Wiele naszych utworów ma bardzo filmowy klimat.

Ludzie z wytwórni XL zainteresowali się Jungle po usłyszeniu właśnie „The Heat”. Muzycy przenieśli się więc ze swoich sypialni, gdzie tworzyli materiał do studia wydawcy. – „The Heat”, „Platoon” i „Busy Earnin'” powstawały w takiej właśnie kolejności – wspomina T. – Próbowaliśmy nagrać każdą kolejną piosenkę lepszą od poprzedniej.

Znów w klipie mamy tancerzy, tym razem na wrotkach. Panowie w zielonych dresach, których można podziwiać to Icky i Silence z ekipy High Rollaz.

Jungle

Wykonawcy: Oxford Drama | Jungle
Miejsce: Warszawa, Basen
Data: 21 marca 2015
Organizator: Go Ahead

Jungle

Wykonawcy: Oxford Drama | Jungle
Miejsce: Kraków, Fabryka
Data: 22 marca 2015
Organizator: Go Ahead

Komentarze

Anka Szymla

Mimo młodego wieku Anka Szymla napisała już 7895 recenzji, które ukazywały się m.in. w Onecie i WirtualnejPolsce. Za swoim ulubionym zespołem potrafi pojechać nawet do... Berlina. Nie proście jej o przysługę podczas Australian Open bo jest wtedy mocno niewyspana. Kocha Dave'a Grohla, Roba Zombie, Trenta Reznora i Josha Homme'a. Zapomina o nich szybko gdy Polsat puszcza pierwszą "Szklaną pułapkę", bo najbardziej kocha Bruce'a Willisa z czasów gdy miał jeszcze odrobinę włosów.