7 najlepszych piosenek Selah Sue + recenzja EP-ki „Alone”

Selah Sue fot. Warner Music Poland/NajlepszePiosenki.pl


Lubią ją Prince, Cee-Lo Green i Polacy. Cieszymy się bardzo i niezmiernie, że Selah Sue odwiedza nasz kraj. Szkoda tylko, że z jednym koncertem, ale może zmieni się to po wydaniu drugiej płyty, nad którą obecnie pracuje („Reason” ma ukazać się 2 marca). Na razie, urocza i nie mniej uzdolniona Belgijka w ramach zachęty wydała EP-kę „Alone”, którą poniżej opisujemy razem z innymi najlepszymi piosenkami Selah Sue. Z premierowym materiałem Sanne Putseys, jak nazywa się 25-latka, wystąpi dziś, 8 grudnia, w warszawskiej Proximie.

Selah Sue – „Alone” (track-by-track)

„Alone”

Selah Sue jeszcze dobrze nie zaczyna śpiewać, a już wywołuje szczery uśmiech na twarzy. Pierwsze postękiwania na tle zgrabnego bitu są obiecujące. Dalej mamy przyjemny, nowoczesny rytm, miękką gitarę w tle, trochę pobrzękujących dźwięków i ten wspinały zachrypnięty wokal. Mnóstwo tu uroku, pewnej lekkości, ale i słodkiej melancholii. Kiedy wydaje się, że Sue nagrała banalną, ładną piosenkę do radia, sprytnie zmienia kierunek.

„Together” (feat. Childish Gambino)

Ciepła, organiczna elektronika, połamane, cykające rytmiczne bity, zostawiające miejsce na śliczne, harmonijne wokalne aranżacje. Syntezatory rodem z gier Atari, trochę szybujących dźwięków. Taka współczesna, elektroniczna ballada przełamana udaną hiphopową wstawką w wykonaniu Childisha Gambino.



„Time”

„Time” to też ballada, ale bardziej klasyczna. Akustyczne brzmienie, niemal grunge’owy wstęp, a chwilę dalej tęskne, leciutkie skrzypce. Delikatny, melancholijny numer.

„Won’t Go For More” (Acoustic Version)

Cudownie w tym utworze słychać, jak niesamowity głos ma ta lazurooka blondynka. Tak fajnie chropowaty, przybrudzony, przykurzony, ale pod totalną kontrolą. Szczery, pełen emocji, już nie dziewczyny, ale jeszcze nie kobiety. Utwór jest banalnie prosty, ale chyba najbardziej przejmujący w całym zestawie.

7 najlepszych piosenek Selah Sue

„Peace of Mind”

Moim skromnym zdaniem to najlepsza piosenka na debiutanckim albumie młodej artystki. Po pierwsze dlatego, że pokazuje pełnię jej możliwości i muzycznych barw. Od połamanej elektroniki, przez delikatny pop pożeniony z nowoczesnym R&B, po hip-hop. Świetnie wyprodukowany, wielowątkowy numer gdzie mainstream i alternatywa są w idealnych proporcjach.


„Crazy Vibes”

Kawałek o lekko jazzowym posmaku. Może przez ten „pstrykany” rytm, może przez figlujące nieśmiało pianino. Do tego dochodzi metaliczna gitara i autobiograficzna opowieść o tym, jak to Selah Sue nie interesowała się muzyką, dopóki nie miała około 9 lat, acz teraz tylko jej groove w głowie.

„Please”

Jedna z bardziej zmysłowych piosenek na płycie, mimo, że z udziałem niekoniecznie zmysłowego Cee-Lo Greena. Czarny, powłóczysty, duszny numer. W walczykowym rytmie, z subtlenym triphopowym zamuleniem.

„Black Part Love”

Jako wielbicielka instrumentów dętych musiałam uwzględnić tę piosenkę w zestawie;) „Black Part Love” to bodaj najbardziej kolorowa i pogodna propozycja od Selah Sue. Artystka ślicznie śpiewa i jeszcze śliczniej krzyczy.

„On The Run”

Numer, który nie znalazł się na podstawowej wersji płyty „Selah Sue”, ale wybrzmiał m.in. podczas koncertu wokalistki w Krakowie. Spokojna, nieco rozbujana kompozycja, z oldschoolowymi, analogowymi klawiszami i soulowymi chórkami.

„Raggamuffin”

Gdyby ktoś podejrzewał, że Selah Sue to taka smutna dziewczyna lubiąca akustyczne dźwięki i delikatną elektronikę, niech posłucha „Raggamuffin”. Owszem, jest i melancholia, i muzyczne aspekty, o których wspomniałam wyżej, ale jest też ogień i iście rockowa drapieżność przede wszystkim w głosie.

„This World”

Last but not least… jak mawiają na Zachodzie. Ten burczący bas towarzyszył nam całkiem długo za sprawą reklamy Kinder Bueno. Nie ma się co oszukiwać, wykorzystanie piosenki w telewizyjnym spocie pomogło Selah Sue przebić się do szerszego grona. I bardzo dobrze, bo to akurat artystka, którą warto znać. Jak pokazuje „This World” zarówno liryczna, jak bardziej ekspresyjna. Świetnie odnajdująca się w plecionym syntetycznymi dźwiękami popie, jak i dudniącym od dęciaków R&B. Pełna pasji, naturalna i bardzo zdolna dziewczyna.

Selah Sue
Miejsce: Warszawa, Proxima
Data: 08.12.2014
Początek: 20:00
Więcej informacji można znaleźć na facebookowym profilu organizatora koncertu, Good Music.


Komentarze

Anka Szymla

Mimo młodego wieku Anka Szymla napisała już 7895 recenzji, które ukazywały się m.in. w Onecie i WirtualnejPolsce. Za swoim ulubionym zespołem potrafi pojechać nawet do... Berlina. Nie proście jej o przysługę podczas Australian Open bo jest wtedy mocno niewyspana. Kocha Dave'a Grohla, Roba Zombie, Trenta Reznora i Josha Homme'a. Zapomina o nich szybko gdy Polsat puszcza pierwszą "Szklaną pułapkę", bo najbardziej kocha Bruce'a Willisa z czasów gdy miał jeszcze odrobinę włosów.