7 najlepszych piosenek Taylor Swift

Taylor Swift fot. Archiwum Artystki/NajlepszePiosenki.pl

Pogromczyni firmy Apple, Taylor Swift, w ciągu ostatnich dni odmieniana jest przez wszystkie przypadki. Nie możemy więc być gorsi.

Taylor Swift wywołała niemałe zamieszanie. Najpierw stała się bohaterką, o sile tak wielkiej, iż skapitulował przed nią gigant Apple, by w okamgnieniu wyjść na hipokrytkę. Spieszymy z wyjaśnieniami, Amerykanka napisała otwarty list do firmy Apple, krytykując pomysł, by w czasie 3-miesięcznego darmowego okresu dla użytkowników, wstrzymano wypłatę tantiem dla artystów. Internet zawrzał i korporacja zmieniła swą politykę. Ale Taylor Swift nie została blond Robin Hoodem w sukience, pewien fotograf, wytknął jej bowiem niezbyt szlachetne podejście do robiących zdjęcia na jej koncertach (ograniczone publikacje, scedowanie praw autorskich). Saga trwa, do sieci trafiają bowiem umowy i kontrakty, z których wynika, że amerykańska „księżniczka” (a może raczej jej menedżment) nie jest kryształowa. My, nie będziemy jednak tego roztrząsać, bo – jak Swift sama zauważyła – haters gonna hate, a popularności i wpływu gwiazdy nie można ignorować. W końcu, pokonała Apple, a jeśli oglądacie amerykańskie filmy/seriale/talk show, wiecie, że w ostatnim roku nazwisko żadnej innej artystki nie było wymieniane tak często (bye, bye, Beyoncé).



Po tych wyjaśnieniach, pora przejść do rzeczy i przedstawić 7 najlepszych piosenek Taylor Swfit.

„Shake It Off”

Potężny hicior, który wpisał się już w amerykańską popkulturę, chociażby za sprawą wersu „haters gonna hate”.

– Przez ostatnie lata dostałam nauczkę i zrozumiałam, że ludzie mówią, co chcą i kiedy chcą, i nie da się tego kontrolować – wyjaśnia Amerykanka. – Możemy jedynie kontrolować naszą reakcję na to. Można odpuścić (let it go) albo się z tego otrząsnąć (shake it off).

Fraza „shake it off” pojawia się w utworze 36 razy, a samo słowo „shake” 70 razy.

Twórcami zgrabnej piosenki, opartej na dęciakowym motywie i z energiczną, różnorodną perkusją są Max Martin i Shellback, którzy wcześniej napisali dla Swift „I Knew You Were Trouble” i „We Are Never Ever Getting Back Together”.

Teledysk nakręcił Mark Romanek („Hurt” Johnny’ego Casha, „Scream” Michaela i Janet Jackson, „Closer” Nine Inch Nails). Gdy piszemy te słowa licznik na YouTube/Vevo wskazuje 886 788 987 wyświetleń.

„I Knew You Were Trouble”

„Red”, płyta z której pochodzi piosenka „I Knew You Were Trouble”, była na swój sposób przejściowa. Taylor Swift już wyraźnie zbliżała się do stricte popowej stylistyki, która w pełni rozkwitła na krążku „1989”, ale wciąż tkwiła w swym naturalnym środowisku, czyli country.

„I Knew You Were Trouble” zgrabnie próbuje połączyć te dwa światy. Wokalne frazowanie, aranżacje jeszcze country’owe, ale mocny, syntetyczny, dubstepowy refren to już noga w drzwiach na popowe salony.

– To jedna z moich ulubionych piosenek na płycie, bo brzmi chaotycznie – wyjaśnia. – Zresztą, tak się czułam, gdy ją pisałam. To utwór o byciu sfrustrowanym, złym na siebie samego. Bo masz złamane serce, ale od początku wiedziałaś, że osoba, w której się zakochujesz nie jest odpowiednia i złamie ci serce. Widziałaś wszystkie ostrzeżenia, więc to Twoja wina, Ty powinnaś się wstydzić.

Gwiazda dodała, że to utwór o popełnianiu tego samego błędu dwa razy. Nieoficjalnie mówi się, że podmiotem lirycznym jest jej były chłopak, Harry Styles z One Direction. Niektóre źródła twierdza jednak, że to kawałek o innym eksie, Johnie Mayerze.

Wideo powstało w Los Angeles. Na planie Swift partneruje Reeve Carney.

„Love Story”

W „Love Story” Taylor Swfit jawi się jako skromna, nieśmiała dziewczyna, która marzy o swoim Romeo. Muzycznie czeka nas mocno amerykańska propozycja z folkowymi skrzypcami i refrenem z przytupem.

Jak to bywa w przypadku piosnek Amerykanki i ta ma autobiograficzną genezę. Opowiada o chłopaku, w którym była zakochana, a którego nie akceptowali jej rodzice, gdyż uważali, że jest gnojkiem. Niewykluczone, że chodziło o Joe Jonasa z The Jonas Brothers.

„Blank Space”

Balladowa, zwiewna piosenka z elegancką akustyczną aranżacją i wyraźnym bitem to kolejny hicior Taylor Swift.

Numer opowiada o różnicy miedzy chłopcami i mężczyznami, szczególnie jeśli chodzi o miłość.
– Napisałam tę piosenkę z komediowej perspektywy – opowiada. – Staram się wiedzieć, kim jestem i wiem, jak media mnie opisują, więc wiem, że krążą na mój temat różne plotki. Mam reputację seryjnej randkowiczki, która jest wymagająca i manipuluje facetami. Ta piosenka jest o tym, co by było, gdybym była taką dziewczyną, jak mnie przedstawiają w mediach.

24-letnia Amerykanka zdobyła z tym kawałkiem szczyt listy Billboard Hot 100, detronizując samą siebie, a dokładnie przebój „Shake It Off”. Taka sytuacja wydarzyła się po raz pierwszy w 56-letniej historii notowań Billboardu.

Za kamerą klipu stanął Joseph Kahn („Without Me” Eminema, „Waking Up In Vegas” Katy Perry). Motywem przewodnim wideo jest… zemsta. Tego, który zasłużył sobie na wściekłość wokalistki zagrał model Sean O’Pry.

„Sparks Fly”

Większość starszych piosenek Talyor Swift to raczej spokojne, dziewczęce nagrania z dźwiękami banjo. „Sparks Fly” może nie wyróżniania się dramatycznie, ale ma rockowy pazur i niemal springsteenowo-stadionowy charakter, choć brzmienie nadal jest łagodne.

– Zagrałam ten numer na jednym z koncertów i ludzie zaczęli skakać, więc musiałam go zamieścić na płycie – wspomina artystka.

Tekst, dość tradycyjnie, opowiada o zakochaniu się w nie tym chłopaku, co trzeba. Chemia jednak zwycięża nad rozsądkiem.

„We Are Never Ever Getting Back Together”

Kiedy słucha się takiej piosenki jak „We Are Never Ever Getting Back Together”, nie dziwi, że Taylor Swift stała się głosem pokolenia około 20-latek i emocjonalną mentorką Leny Dunham (twórczyni serialu „Dziewczyny”). Amerykanka w wyjątkowo wdzięczny, choć dla starszego słuchacza nieco naiwny sposób opisuje burzliwe damsko-męskie relacje. Ten dokładnie numer opowiada o rozstaniach i powrotach, i zapewnieniach, że nigdy, przenigdy nie będziemy już razem. Młodym dziewczynom nie tak trudno identyfikować się ze Swift. Na pewno to też jakieś pocieszenie, że taka ładna, bogata, zdolna i sławna, ma takie same problemy z niewdzięcznymi chłopakami jak my szaraczki.

W utworze pojawia się już więcej popowych elementów niż country, a brzmienie jest bardziej wyraziste, pełne, różnorodne.

„Bad Blood”

Najbardziej wypasiony popowy klip w tym roku. Madonna chyba pozazdrościła Taylor Swift i próbowała też zebrać do wideo „Bitch, I’m Madonna” trochę sławnych gości, ale do Swift jej daleko.

W fabularyzowanym teledysku do „Bad Blood” pojawią się Selena Gomez jako Arsyn, Lena Dunham jako Lucky Fiori, Hailee Steinfeld jako The Trinity, Ellie Goulding jako Destructa X, GiGi Hadid w roli Slay-Z, Hayley Williams jako Crimson Curse, Zendaya jako Cut-Throat, Lily Aldridge w roli Frostbyte, Karlie Kloss jako Knockout, Serayah jako Dilemma oraz Jessica Alba jako Domino, Ellen Pompeo jako Luna a Mariska Hargitay jako Justice. Oczywiście główną bohaterką jest Taylor Swift wcielająca się w Catasrophe oraz towarzyszący jej w utworze Kendrick Lamar, jako Welvin Da Grea.

Wideo utrzymane w klimacie sci-fi spreparował sprawdzony już przez Swift Joseph Kahn. Taylor Swift tak spodobał się klip, iż myśli o nakręceniu na jego podstawie filmu.

Teledysk do „Bad Blood” zobaczono aż 20 milionów razy przez pierwsze 24 godziny.

Piosenka ma idealny na koncerty, skandujący refren, iście hymnowo-stadionowy charakter, a w remiksie z udziałem Lamara (na albumie jest słabsza wersja bez rapera) wypada ciekawie i alternatywnie.

Wyjątkowo numer nie traktuje o romantycznych związkach, lecz o konflikcie z pewną artystką, która próbowała sabotować trasę Taylor Swift.
– Zrobiła coś tak okropnego, że mogłam tylko wejść na wojenną ścieżkę – opowiadała gwiazda w rozmowie z magazynem „Rolling Stone”. – Nawet nie poszło o faceta. To czysto biznesowe sprawy. Ta osoba próbowała zatrudnić ludzi, którzy mieli pracować dla mnie.

Media spekulowały, iż wrogiem Taylor Swfit jest Katy Perry.

Komentarze

Anka Szymla

Mimo młodego wieku Anka Szymla napisała już 7895 recenzji, które ukazywały się m.in. w Onecie i WirtualnejPolsce. Za swoim ulubionym zespołem potrafi pojechać nawet do... Berlina. Nie proście jej o przysługę podczas Australian Open bo jest wtedy mocno niewyspana. Kocha Dave'a Grohla, Roba Zombie, Trenta Reznora i Josha Homme'a. Zapomina o nich szybko gdy Polsat puszcza pierwszą "Szklaną pułapkę", bo najbardziej kocha Bruce'a Willisa z czasów gdy miał jeszcze odrobinę włosów.