8 najlepszych piosenek Amy Winehouse

Amy Winehouse fot. Universal Music Polska/NajlepszePiosenki.pl


O śmierci Amy Winehouse dowiedziałem się podczas wycieczki rowerowej w podkrakowskim Tyńcu. Gdy dostałem SMS-a poczułem żal, że ta genialna dziewczyna umarła tak młodo. Z drugiej jednak strony ta informacja zupełnie mnie nie zaskoczyła – jak dziwnie by to nie zabrzmiało, spodziewaliśmy się tej wiadomości.

W trzecią rocznicę śmierci przyglądamy się twórczości niepokornej Angielki.

„Love is A Losing Game”

Przy okazji tego tekstu posłuchałem albumu „Back to Black” Amy Winehouse po raz pierwszy od dłuższego czasu. Uderzające, że niemal wszystkie piosenki z bestsellerowej płyty brzmią jak klasyki sprzed wielu lat. Oczywiście duża w tym zasługa Marka Ronsona, który świadomie nadal produkcji retro sznyt. Ale bez fantastycznego wokalu Amy Winehouse te piosenki nie brzmiałby tak przejmująco. Brytyjska wokalista przypomina największe śpiewaczki w historii Ninę Simone czy Edith Piaf. Klasyczny przykład piosenki doskonałej – oczywiście o miłości – to „Love is A Losing Game”. Nie trzeba dodawać, że spojrzenie na uczucie Amy jest pesymistyczne. Absolutnie genialna kompozycja w swej prostocie.



„Love is A Losing Game” to ostatni singel wydany za życia artystki. Co ciekawe poradził sobie najgorzej ze wszystkich na liście przebojów (dotarł tylko do 46 pozycji).

„Rehab”

Zapewne ta piosenka miałby zupełnie inny wydźwięk gdyby Amy Winehouse żyła i jeszcze do tego nie piła i nie brała narkotyków. Słuchając tej kompozycji jeszcze długo będziemy mieli w głowie dziewczynę, którą wszyscy chcieli wysłać na odwyk. Jej odmowa – tak fantastycznie wyrażona w piosence – dla niej skończyła się tragicznie. Nam pozostała jedna z najwspanialszych piosenek wyrażających młodzieńczy bunt.

„Rehab” to pierwszy singel z albumu „Back to Black”. Piosenka poradziła sobie całkiem dobrze na listach przebojów i zdobyła trzy nagrody Grammy.

„You Know I’m No Good”

Płyta „Back to Black” nie byłaby tak wspaniała, gdyby nie wkład Marka Ronsona. Facet miał niesamowitą wizję, by dodać do aranżacji dęciaki. Niekoniecznie jednak takie jak zwykle słyszy się w popowych piosenek: szalejące, filuterne, wesołe. Może nie zabrzmi to zbyt zachęcająco, ale postawił na smętnie brzmiące instrumenty. Czasem przypominające soundtracki starych kreskówek Disneya, kiedy któryś z bohaterów zwieszał nos na kwintę. Te przygnębione saksofony, puzony, klarnety idealnie pasują do udręczonej Amy Winehouse. Najpiękniej jej głos i dęciaki współgrają w naprawdę wzruszającej piosence „You Know I’m No Good” – nie wiadomo, które jest smutniejsze ona czy instrumenty.


„Stronger Than Me”

Polecam szczególnie teledysk. Takiej Amy Winehouse (były to czasy debiutu „Frank”, a dokładniej pierwszy singel z płyty) prawie nikt dziś nie pamięta. Apetycznej, z błyskiem w oku, świeżej, kobiecej, uśmiechniętej. Piosenka przywodzi na myśl lata 90. i przeboje R&B z tamtego okresu. Szalenie przyjemna, aksamitna rzecz.

„In My Bed”

W klipie do „In My Bed” też się miło na nią patrzy, acz serce pęka. Jak taka seksowna, zmysłowa dziewczyna mogła doprowadzić się do wiadomego stanu. „In My Bed” pachnie trochę trip-hopem, trochę orientem, trochę jazzem. Innymi słowy, przypomina nieco dokonania Thievery Corporation. Znów numer z jednak lekko niedocenionego debiutu. Rozumiem fenomen i sukces „Back to Black”, ale nie zapominajmy o piosenkach z „Frank”, które czarują lekkością, świeżością i kobiecym wdziękiem.

„Back to Black”

Bodaj najpiękniejsza, a na pewno jedna z najpiękniejszych piosenek nie tylko Amy Winehouse, ale i po prostu muzyki rozrywkowej. Przejmująca, gorzka, a zarazem tak niesamowicie elegancka, szlachetna. Fantastycznie zaaranżowana, z tymi chórkami w stylu lat 50., pobrzękiwaniami tamburyna, pustynną gitarą, hollywoodzkimi smykami. Numer zainspirowany został burzliwym związkiem wokalistki z Blakiem Fielderem-Civilem, który porzucił Amy dla byłej dziewczyny. Załamana Winehouse uciekła wówczas w alkohol. Czarno-biały klip, w którym wokalistka opłakuje swe „zmarłe” serce, dopełnia klimat utworu. Część scen kręcona była na cmentarzu Abney Park nieopodal Londynu. Reżyserował Phil Griffin.

„Tears Dry On Their Own”

Piosenka, która mocno odstaje od klimatu „Back to Black”. Niemal wesoła, figlarna, malowana ciepłymi kolorami, chwilami wręcz pozytywna i pełna nadziei. Utwór zawiera sample „Ain’t No Mountain High Enough” Marvina Gaye’a i Tammi Terrell. Wideo w Echo Park, w Los Angeles nakręcił David LaChapelle.

„Like Smoke” (feat. Nas)

Amy Winehouse i Nas nagrali kapitalne „Cherry Wine”, ale także jeszcze bardziej kapitalne „Like Smoke”. To bardziej zadziorny, surowy, mniej mainstreamowy kawałek. Pełen przestrzeni, falujący numer – od ciepłego, soulowego wątku Amy, po bezpośredni, zajadły rap Nasa i z powrotem.


Komentarze

Wojciech Duś

Wojtek Duś widział więcej koncertów niż zjadł kotletów, a kotlety lubi. Lubi też hip-hop, elektronikę i rock alternatywny. Pracował w korporacjach, ale niezbyt długo. Ulubiona wokalistka: Janelle Monáe. Ulubiony raper: Kendrick Lamar.