8 najlepszych piosenek Ani Rusowicz

Ania Rusowicz fot. Patrycja Toczyńska/NajlepszePiosenki.pl


Dzieci słynnych rodziców często odcinają się od twórczości przodków i próbują robić rzeczy zupełnie inne, nierzadko pod zmienionym nazwiskiem. Tymczasem Ania Rusowicz zaistniała w polskim show-biznesie właśnie za sprawą twórczości mamy, Ady Rusowicz.

Nikt jednak nie uznał, że dziewczyna odcina kupony – od razu było wiadomo, że mamy do czynienia z wyjątkowym talentem i narodzinami nowej jakości w polskiej muzyce rozrywkowej. Druga płyta Ani Rusowicz z całkowicie autorskim materiałem potwierdziła te przypuszczenia.



Ania Rusowicz przyjeżdża wkrótce do Krakowa (16 kwietnia) na koncert do Fabryki. Będziemy mieli dla Was bilety na jej występ.

„To nie ja”

Klip nawiązuje do czołówek filmów o Jamesie Bondzie. Za reżyserię odpowiada Albert Bana, natomiast zdjęcia zrobił Maciej Ryter.

– Ta piosenka ma wyrywać żyły – opowiadała Ania Rusowicz. – Sprawiać, by krew tryskała od częstotliwości uderzeń serca.

Kawałek – brudny, rockowy, z kapitalnym zadzierżystym riffem i mocnym rytmem – chwilami kojarzy się z dokonaniami The White Stripes, ale to chyba nic złego.

Zresztą, Ania nie ukrywa, że inspirowała się dokonaniami The Black Keys czy właśnie kapeli Jacka White’a.

„Rzeka pamięci”

Jedyna piosenka na drugiej płycie Ani Rusowicz, za którą nie odpowiada wokalistka. Utwór napisał Grzegorz Walczak, który wcześniej współpracował z jej mamą Adą, (m.in. numer „Czekałam na ciebie tysiąc lat”). Kiedy drogi Ani Rusowicz i Walczaka się skrzyżowały, wokalistka poprosiła, by coś dla niej stworzył.

Muzycznie mamy mięciutką gitarę i karuzelowy rytm.

W nagraniu wykorzystano syntezator Mooga (to te dziwne, pokręcone dźwięki, które pojawiają się z minutę przed końcem).

„Musisz się zakochać”

Na debiutanckim albumie Ania Rusowicz umieściła przeróbki piosenek mamy Ady z repertuaru Niebiesko-Czarnych oraz własne numery. „Musisz się zakochać” to akurat cover, ale absolutnie mój faworyt w zestawie. Pełen uroku, frywolny, bardzo kobiecy. Za sprawą fletu przypomina dokonania Marka Grechuty i Anawy, z kolei instrumenty dęte przenoszą nas do Nowego Orleanu. Oldschool i retro na maksa. Na dodatek finał, otwierający kapitalne możliwości improwizacyjne na koncertach.

„Babskie Gad-Anie”

Plus już za sam tytuł i grę słowną. Szczególnie, kiedy wiadomo, że w utworze obok Ani Rusowicz zaśpiewała inna Ania, mianowicie Dąbrowska.

Obydwie wokalistki znane są z zamiłowania do retro, choć niekoniecznie takiego samego. Okazuje się jednak, że świetnie do siebie pasują. „Babskie Gad-Anie” to pop-rockowy (i oczywiście bigbitowy) numer z pięknie wyeksponowanym basem i lekko rozbrykaną waltornią.


„Pieśń Wiktorii”

Piosenka powstała na potrzeby wydawnictwa Panny Wyklęte – „Wygnane vol.1”. Był to projekt Fundacji Niepodległości, Darka Malejonka i Maleo Reggae Rockers, do którego zaproszono rozmaite wokalistki. Na albumie poruszono kwestie zesłania, głodu, tułaczki, walki za ojczyznę czy tęsknoty za Polską.

Utwór, który na to wydawnictwo napisała Ania Rusowicz powstał w domu jej dziadków, a dokładnie w pokoju babci, Wiktorii. Tytułowa Wiktoria to jednak nie tylko babka wokalistki, ale także wiktoria w znaczeniu zwycięstwa.

Piosenka ma w sobie coś z westernów i soundtracków Ennio Morricone. A jednocześnie rozedrgana gitara przywołuje skojarzenia z „Crime Story”. Mimo tych wyraźnie amerykańskich elementów, „Pieśń Wiktorii” przypomina mi nieco klimatem „Balladę o pancernych”, znaną bardziej jako „Deszcze niespokojne”.

„Polne kwiaty”

Jakby połączyć Jacka White’a i Breakout z Mirą Kubasińską, to wyszłyby właśnie „Polne kwiaty”. W piosence jednak bardziej niż gitary, wyróżnia się sucha, skoncentrowana perkusja, która jakby próbuje pokazać reszcie instrumentów, kto tu rządzi. Uwagę zwracają też dość mocno wyeksponowane klawisze, które – w pierwszym odruchu – wydają się pasować jak kwiatek do kożucha, ale po chwili okazuje się, że wręcz idealnie dopełniają to lekko psychodeliczne nagranie.

Numer powstał jeszcze podczas prac nad pierwszą płytą Ani Rusowicz, „Mój big-bit”. Kawałek, który ostatecznie trafił na drugi album „Genesis”, przeszedł jednak pewną metamorfozę, w czym niemały udział miał producent Emade, który m.in. zaproponował hiphopowy beat.

Podmiot liryczny piosenki dowiaduje się, że mężczyzna, do którego śpiewa, już jej nie kocha i znalazł inną miłość. Krótko mówiąc, życiowy kawałek.

„To co było”

Pierwszy singel z albumu „Genesis”, który roboczo nosił tytuł „Hitowy” ze względu na przebojowy charakter.

Rzeczywiście, nośna piosenka, z brzęczącym tamburynem, łagodnym brzmieniem, zgrabną melodią i chwytliwym refrenem oraz urzekającą harmonią. Numer psychodeliczny, hippisowski, kojarzący się np. z Jefferson Airplane.

„Ja i ty”

Przyjemna, kinowa piosenka. Pasowałaby do sekwencji z filmu z lat 60., gdy zakochana para jedzie kabrioletem na Lazurowe Wybrzeże. Brzmi trochę francusko, trochę wakacyjnie, kolorowo i romantycznie.

Wideo zrealizowano w Och-Teatrze w Warszawie. Reżyserii podjął się Jan P. Matuszyński, a zdjęcia wykonał Kacper Fertacz. Czarno-biały filmik utrzymany jest w klimacie lat 60. W teledysku gościnnie pojawił się aktor, Lesław Żurek, znany z filmów „Mała Moskwa”, „Les Numeros”, „Randka w ciemno” czy seriali „Układ warszawski” oraz „Przepis na życie”.

Ania Rusowicz

Wykonawcy: Besides | Ania Rusowicz
Miejsce: Kraków, Fabryka
Data: 16 kwietnia 2015
Początek: 19:30


Komentarze

Anka Szymla

Mimo młodego wieku Anka Szymla napisała już 7895 recenzji, które ukazywały się m.in. w Onecie i WirtualnejPolsce. Za swoim ulubionym zespołem potrafi pojechać nawet do... Berlina. Nie proście jej o przysługę podczas Australian Open bo jest wtedy mocno niewyspana. Kocha Dave'a Grohla, Roba Zombie, Trenta Reznora i Josha Homme'a. Zapomina o nich szybko gdy Polsat puszcza pierwszą "Szklaną pułapkę", bo najbardziej kocha Bruce'a Willisa z czasów gdy miał jeszcze odrobinę włosów.