8 najlepszych piosenek grudnia 2014

Lana Del Rey fot. Universal Music Polska/NajlepszePiosenki.pl

Pod koniec roku skoncentrowaliśmy się na całościowych podsumowaniach, ale nie zapomnieliśmy przecież o śledzeniu najlepszych piosenek na bieżąco. Oto więc 8 najlepszych piosenek grudnia 2014.

Marilyn Manson – „Deep Six”

Kiedy chyba już wszyscy postawili krzyżyk na Brianie Warnerze i jego zespole Marilyn Manson, ten zdaje się pokazywać nam środkowy palec. Kolejna zapowiedź nowej płyty, to kolejny dobry, bardzo obiecujący numer.

„Deep Six” to fajne, rockowe granie. Dynamiczne, z kopem, z mocnym, lekko glamowym refrenem, odrobiną zimnego industrialnego brzmienia, które jednak nie brzmi przestarzale i które ładnie kontruje organiczna gitara. Co to dużo mówić, Marilyn znów w formie.



Za realizację teledysku odpowiedzialny jest surrealistyczny artysta Bart Hess.

Nad albumem „The Pale Emperor” (premiera 20 stycznia) Manson pracował z Tylerem Batesem, kompozytorem i producentem filmowym („Strażnicy galaktyki”, „300”, „Watchmen. Strażnicy”).

Lana Del Rey – „Big Eyes”

Jeśli ktoś mógł sprawić, że Lana Del Rey będzie jeszcze bardziej senna niż zazwyczaj, to tylko Tim Burton. Jest w utworze „Big Eyes” coś nierealnego, jak ze snu właśnie czy fantazji. Niby utwór drastycznie nie odbiega od dokonań wokalistki, a jednak za sprawą bogatych, filmowych aranżacji pokazuje nieco inne oblicze artystki. Na pewno Lana kapitalnie pasuje do kina.

Del Rey nagrała piosenkę na potrzeby obrazu „Wielkie oczy” Tima Burtona. Nie widziałam jeszcze obrazu, ale wydaje się, że „Big Eyes” świetnie oddaje klimat opowieści o malarce tworzącej portrety z wielkimi oczami.

Shlohmo – „Emerge From Smoke”

Oto propozycja dla fanów nieco ambitniejszej elektroniki. Ale nie tak ambitnej jak Aphex Twin – kawałek „Emerge From Smoke” na upartego mógłby wybrzmieć w jakiejś alternatywno-hipsterskiej kafejce. Henry Laufer, autor z Los Angeles, który ukrywa się pod pseudonimem Shlohmo ma na koncie jeden album, „Vibes” z 2011 roku. Płyta zebrała bardzo dobre recenzje. Zapewne „Emerge From Smoke” to zapowiedź nowego większego wydawnictwa.

Philip George – „Wish You Were Mine”

21 latek z Nottingham – tyle o nim tylko wiemy. „Wish You Were Mine” to typowy kawałek house’owy – dla zwolenników muzyki tanecznej – reszta może znosić go ciężko. W nagraniu wykorzystano sample z piosenki „My Cherie Amour” Steviego Wondera. Bardzo podoba nam się teledysk – lubimy gdy stosunkowo prostymi środkami uzyskuje się urokliwy efekt.

Incubus – „Trust Fall”

Oj, bardzo, bardzo stęskniliśmy się za Incubus. Nadal chudziutki Brandon Boyd i jego ekipa zaprezentowali pierwszy utwór z nadchodzącego albumu (nie ma jeszcze tytułu ani daty premiery) podczas imprezy KROQ Almost Acoustic Christmas.

Koncertowe wykonanie „Trust Fall” nie powala, ale dajemy Kalifornijczykom kredyt zaufania, szczególnie, że piosenka brzmi… jak Incubus. Jest przyjemna gitarowa nerwowość, melodyjny refren, emocje. Ów brak „powalenia”, można też zrzucić na jakość nagrania, która daleka jest od ideału. Wydaje się ponadto, że w wersji studyjnej utwór powinien mieć niezłego kopa.

Czekamy więc niecierpliwie.

Apocalyptica – „Shadowmaker”

Klasyczne hardrockowe granie? I to par excellence. Mamy bowiem nie tylko klasyczny hard rock, ale i klasyczne instrumentarium, czyli wiolonczele Finów. „Shadowmaker” to kawał, solidnego, mocnego, ale i melodyjnego, przebojowego grania. Franky Perez to świetny wokalista o bardzo ekspresyjnym, przyjemnie zachrypniętym głosie, dzięki któremu piosenka od razu trafia do słuchacza.

Miejmy tylko nadzieję, że z uwagi na biednych panów i panie odpowiedzialnych za ramówki w rockowych rozgłośniach, zespół przygotuje radio edit tej piosenki, bez instrumentalnych szarży w środku. Nie to, że złe, ale w eterze takie popisy niekoniecznie się sprawdzają, za to ten refren to pewna droga na wysokie miejsca list przebojów.

D’Angelo – „Sugah Daddy”

Przez długie lata nic, a tu nagle szast prast, jest piosenka, a chwilę potem cały album. D’Angelo zrobił fanom piękny prezent pod choinkę. Pewnie nie wszyscy wierzyli, że longplay „Black Messiah” naprawdę się ukaże, ale kiedy usłyszeli „Sugah Daddy” chyba nie mieli wątpliwości.

Nie jest to najlepszy numer w zestawie, ale całkiem niezła wizytówka. Słuchać jammowy klimat, słychać, że to efekt współpracy wielu zdolnych, wprawionych muzyków (dzieło sygnowane jest D’Angelo and the Vanguard). Słychać jazz, funk i R&B, ale przede wszystkim muzyczny dialog.

MØ – „New Year’s Eve”

Rzutem na taśmę MØ pożegnała 2014 rok nową piosenką. Piosenką należy powiedzieć bardzo ładną. Dunka nieco mogła zaskoczyć fanów balladą o walczykowym rytmie. Trochę bardziej to utwór w stylu Lykke Li czy nawet Florence, niż skocznej MØ, co nie zmienia faktu, że mnóstwo w tym nagraniu wdzięku i uroku. Całość dopełnia klimatyczny, czarno-biały klip, ukazujący ujęcia artystki w świąteczno-sylwestrowej oprawie przemieszczane z kadrami z klasycznych filmów.

– Jako podziękowanie za wsparcie w całym tym roku, oto nowa piosenka – napisała na Facebooku MØ. – Wspaniałego Nowego Roku.

Dziękujemy i my, i dopisujemy się do życzeń.

Komentarze

Anka Szymla

Mimo młodego wieku Anka Szymla napisała już 7895 recenzji, które ukazywały się m.in. w Onecie i WirtualnejPolsce. Za swoim ulubionym zespołem potrafi pojechać nawet do... Berlina. Nie proście jej o przysługę podczas Australian Open bo jest wtedy mocno niewyspana. Kocha Dave'a Grohla, Roba Zombie, Trenta Reznora i Josha Homme'a. Zapomina o nich szybko gdy Polsat puszcza pierwszą "Szklaną pułapkę", bo najbardziej kocha Bruce'a Willisa z czasów gdy miał jeszcze odrobinę włosów.