8 najlepszych piosenek Man Without Country + bilety na koncert

Man Without Country fot. Archiwum Zespołu/NajlepszePiosenki.pl


Pochodzą z północnej Walii. Jeden nazywa się Tomas Greenhalf, drugi Ryan James. Jak na XXI wiek przystało, poznali się przez internet i tak też zaczęli współpracować. Nazwali się Man Without Country i zaczęli tworzyć muzykę czerpiąc inspiracje z lat 80. Poza wyraźnymi synthpopowymi elementami, w ich twórczości pojawiają się jednak także elementy shoegaze’u czy dream popu.

Do tej pory dorobili się dwóch długogrających krążków – „Foe” z 2012, z którym wystąpili na warszawskim Skwerze i w poznańskiej Meskalinie oraz tegorocznego „Maximum Entropy”, który będą promować na kolejnym koncercie w Polsce. 25 maja wystąpią bowiem w poznańskim klubie Pod Minogą. Do rozdania mamy dwa pojedyncze bilety na koncert i oczywiście zestawienie najlepszych piosenek.

„Inflammable Heart”

Eteryczne dźwięki skontrowane ze świdrującym klawiszem i… nagle pędzimy zahipnotyzowani. Piosenka idealna jako soundtrack do lekko przerażającego snu, w którym musimy uciekać przed czymś nieznanym.

– Chcieliśmy stworzyć klip, który stanowiłby wizualne podsumowanie tożsamości Man Without Country – wyjaśniają muzycy koncepcję teledysku. – Chcieliśmy stworzyć atmosferę, która oddawałaby mroczną i surrealistyczną naturę naszej muzyki.



„Laws of Motion”

Piosenka zdecydowanie bardziej popowa, przebojowa. Z typowym dla Man Without Country syntetycznym brzmieniem klawiszy rodem z lat 80.

W utworze słychać głos White Sea, czyli Morgan Kibby, wokalistki znanej z M83.

– Poznaliśmy Morgan podczas trasy po Europie i pozostaliśmy w kontakcie – wspominali artyści. – Później wysłaliśmy jej dwa, trzy różne nagrania demo, kiedy pracowaliśmy nad „Maximum Entropy”. Dzień, dwa później otrzymaliśmy nagranie ze wspaniałym wokalem, w którym od razu się zakochaliśmy. Ma wyjątkowy głos. Jednocześnie mocny i delikatny. Taka kombinacja idealnie sprawdziła się w tej piosence.

Za realizację animowanego teledysku odpowiada Natalie Stuyk.

„Virga”

Tytuł oznacza zjawisko meteorologiczne, dokładnie rodzaj opadu (deszczu lub śniegu), który wyparowuje nim spadnie na Ziemię. Do zjawiska dochodzi w miejscach takich jak pustynia, gdzie atmosfera ma niewielką wilgotność. Opady śniegu typu virga zaobserwowano też na Marsie.

Rzeczywiście, jest w tym utworze coś „meteorologicznego”. Padające chłodne, syntezatorowe, delikatne dźwięki, ale w gęstej masie.

Za wokal w utworze odpowiada Lisa Alma.

„Closet Addicts Anonymous”

Zimne, mechaniczne dźwięki skonfrontowane z delikatnym wokalem. Zmrożone gitary zderzone z krystalicznymi klawiszami. Trochę zniekształceń, trochę czystych dźwięków. Niby klubowy, taneczny kawałek, ale jednocześnie klimatyczny, delikatnie spowity mrokiem.

To ta piosenka rozkręciła karierę Man Without Country. Na tyle zainteresowała wytwórnię Kitsuné, iż zamieściła ją na dwóch swoich kompilacjach.


Wideo zrealizował Joseph Jense.

„Romanek”

Skradający się powoli, przyczajony numer. Nocny, miejski, kruchy, eteryczny, acz, typowo dla Man Without Country, „rozkręcający się”. Wszystko jest tu jednak stopniowe, wyważone i ostrożne, bez szaleńczej galopady czy uniesienia.

Utwór zrealizowano w trakcie sesji w Londynie, podczas której muzycy sporo improwizowali z syntezatorami. Z tych muzycznych zabaw wycięto fragment, który został zapętlony i tak powstała piosenka „Romanek”.

Numer wydano na singlu z okazji trwającej właśnie europejskiej trasy obejmującej również Polskę. Na stronę B trafił cover „Sordid Affair” z repertuaru Röyksopp.

„Puppets”

„Puppets” to Man Without Country w opcji bardziej popowej. Owszem, brzmienie „przybrudzone”, wielowarstwowe klawisze też może nie kojarzą się ze stacjami radiowymi, a tempo nieco zbyt szybkie, ale jest w tej melodii coś przystępnego, wpadającego w ucho.

„Deadsea”

W tym przypadku mamy do czynienia z czymś zupełnie przeciwnym. Rozbudowana, długa, klimatyczna kompozycja. Ocierająca się o ambient, o chropowatej fakturze. Gdyby „usunąć” z niej wokal, idealnie sprawdziłaby się jako kosmiczny soundtrack.

„Sweet Harmony” (cover)

Utwór pochodzi z repertuaru brytyjskiej formacji The Beloved. Numer dotarł do 8. miejsca UK Charts i był największym hitem zespołu. Do kawałka powstał klip ukazujący rozebranego wokalistę Jona Marsha siedzącego wśród równie rozebranych kobiet.

– „Sweet Harmony” to piosenka, którą uwielbiałem jako dzieciak – przyznał Tom Greenhalf. – Zawsze byłem też fanem składanek z serii „Ibiza Chill Out” i kiedy usłyszałem ten utwór w radiu, poczułem się, jak bym był znów dzieciakiem. Nie miał to być po prostu cover, lecz hołd dla oryginału. Zrobiliśmy to przede wszystkim dla własnej przyjemności.

Trzeba przyznać, że się przyłożyli i nawet postarali się o solo na saksofonie.

Kawałek stanowi bonus do nowej płyty Man Without Country „Maximum Entropy”.

Man Without Country

Wykonawcy: Man Without Country
Miejsce: Poznań, Pod Minogą
Data: 25 maja 2015
Początek: 18:00
Organizator: Go Ahead

Aby wygrać bilet należy odpowiedzieć na proste pytanie znajdujące się w ramce. Odpowiedzi należy udzielać w facebookowych komentarzach poniżej. Laureatów wylosujemy 23 maja, w sobotę. O formie przekazania biletów poinformujemy laureatów po losowaniu, w którym wezmą udział tylko te osoby, które wcześniej polubią nasz profil na Facebooku.




Pytanie konkursowe:

Skąd pochodzi White Sea aka Morgan Kibby?

Komentarze

Anka Szymla

Mimo młodego wieku Anka Szymla napisała już 7895 recenzji, które ukazywały się m.in. w Onecie i WirtualnejPolsce. Za swoim ulubionym zespołem potrafi pojechać nawet do... Berlina. Nie proście jej o przysługę podczas Australian Open bo jest wtedy mocno niewyspana. Kocha Dave'a Grohla, Roba Zombie, Trenta Reznora i Josha Homme'a. Zapomina o nich szybko gdy Polsat puszcza pierwszą "Szklaną pułapkę", bo najbardziej kocha Bruce'a Willisa z czasów gdy miał jeszcze odrobinę włosów.