8 najlepszych piosenek The Knife

The Knife fot. Universal Music Polska/NajlepszePiosenki.pl


The Knife – jedna z najoryginalniejszych kapel XXI wieku – właśnie ogłosiła zakończenie działalności. Rodzeństwo Karin Dreijer Andersson i Olof Dreijer dali nam jednak tyle radości swoją smutną muzyką, że zamiast się smucić, z radością skompilowaliśmy zestawienie najlepszych piosenek Szwedów.

„Pass This On”

W pewnym krakowskim lokalu, który niestety obecnie nie mieści się na ul. Sławkowskiej, lecz na Kazimierzu, był czas, gdy tę piosenkę można było usłyszeć kilka razy podczas jednego wieczoru. Trzeba przyznać, że kompozycja ta bardzo pasuje do knajpy spowitej dymem i wypełnionej powłóczystymi spojrzeniami osób już nie najmłodszych. Karin Dreijer Andersson i Olof Dreijer osiągnęli w niej perfekcyjne połączenie kiczu i wyrafinowania. Klasyka.



W teledysku wyreżyserowanym przez Johana Rencka jako wokalistka udziela się Rickard Engfors. Zarówno Karin Dreijer Andersson jak i Olof Dreijer występują w klipie. Olof tańczy tuż obok Engforsa i flirtuje z nim (nią). Karin na chwilkę pojawia się w ostatnim kadrze.

„Marble House”

Karin Dreijer Andersson twierdzi, że chciała w tej piosence osiągnąć coś w stylu połączenia kompozycji „Sabres of Paradise” Wilmota z filmem „Parasolki z Cherbourga”. Trudno wyrokować, czy się to udało – w każdym razie bez podpowiedzi artystki odnalezienie tych inspiracji byłoby bardzo utrudnione. Piosenka jednak jest fantastyczna – dość stonowana jak na The Knife, ze sporym ładunkiem melancholii, ale oczywiście z wyraźnymi synthpopowymi odniesieniami.

Do piosenki powstały dwa teledyski. Jeden z ludzkimi bohaterami, w drugim można zobaczyć myszy.

„Rock Classics”

The Knife są autorami całkiem sporej liczby zwariowanych utworów (czytaj, takich których nie usłyszycie w radiu „Złote Przeboje”). „Rock Classics” do nich nie należy – to także w miarę normalna piosenka ze zwrotkami i refrenem. Karin Dreijer Andersson wydaje jednak tutaj takie piski, że daje przedsmak tych bardziej nieprzystępnych kompozycji grupy (dla ludzi naprawdę zaprawionych w bojach).

„Heartbeats”

Istnieje szansa, że ten jeden utwór zapewnił The Knife byt i godziwą emeryturę, bez konieczności wybierania OFE. Istnieje też szansa, że kiedy go tworzyli nie przypuszczali, że będzie to przebój na światową skalę. A już na pewno nie myśleli, że kojarzony będzie z zupełnie innym wykonawcą. „Heartbeats”, czyli „piosenka z piłeczkami”, jak nazywa ją większość ludności, to przykład coveru, który „przerósł” oryginał. Akustyczna wersja José Gonzáleza zrobiła furorę, a dokładniej, furorę zrobił fragment wykorzystany w skądinąd znakomitej reklamie telewizorów Sony Bravia.


Utwór The Knife z płyty „Deep Cuts” to syntetyczny, lekko rozedrgany, mocno synthpopowy kawałek. Pełen uroku, z podskórną melancholią i nawiedzonym głosem Karin.

„A Tooth For An Eye”

Trzeba przyznać, że The Knife nie żegnają się z fanami łatwym materiałem. „Shaking the Habitual” to płyta wymagająca. Dzieło gęste, złożone, ambitne, pogmatwane, oddalone od popowej estetyki, o czym świadczył już promujący wydawnictwo utwór „A Tooth For An Eye”. Zbudowany niemal wyłącznie z poszatkowanego, nieregularnego rytmu i niepokojącego wokalu.

„A Tooth For An Eye” dekonstruuje wizję męskości, władzy, przywództwa – wyjaśniali twórcy, tłumacząc jednocześnie koncept teledysku. – Kim są ludzie, którym ufamy jako przywódcom i dlaczego? Na sali sportowej, grupa mężczyzn uważana jest za silną, to oni rządzą, tymczasem pojawia się niespodziewany lider. Wchodzi dziecko i pozwala, by ci mężczyźni zrzucili z siebie hierarchię, postawę macho, strach przed intymnością, i zatracili się w tańcu.

„N.Y. Hotel”

Nie zapomnijmy też o The Knife w wydaniu eteryczno-lirycznym. Jedyny singel z imiennego debiutu formacji, to ulotna melodia, delikatnie tkane dźwięki, oniryczny klimat, kruchy wokal. Muzyczna migocząca pajęczyna. Trochę w stylu nagrań z Morr Music, co zresztą nie powinno dziwić, bo mówimy o początku XXI wieku i czasach wielkości niemieckiej wytwórni.

„One Hit”

Ten utwór The Knife z kolei kojarzy mi się z wczesnym… Peterem Gabrielem, a dokładniej z „Games Without Frontiers”. Nie chodzi o oczywiste podobieństwa, o melodię, ale o pewną konstrukcję, części składowe, a także produkcję, choć utwory dzieli ponad ćwierć wieku. Na pewno to intrygująca kompozycja.

„We Share Our Mother’s Health”

To jeszcze inna odsłona duetu. W tej piosence jest coś… industrialnego. Pewnie ten „zacięty” klawisz, który przypomina mi „Head Like a Hole” Nine Inch Nails. Na pewno mamy jednak do czynienia, z mniej klubowym, popowym wcieleniem The Knife, powiedziałabym, że nawet przyjemnie niewygodnym, z ciekawie budową dramaturgią. I choć muzycznie nie ma mowy o agresji, animowany klip to nie przelewki. Za wideo odpowiada Motomichi Nakamura. – Zaczyna się od dziewczyny, która budzi się z długiego snu i szuka świętego jabłka – opowiada twórca. – Pod koniec tej historii rodem z koszmaru, odnajduje je, ale orientuje się, jaką cenę musiała zapłacić.

Zdaniem Pitchforka to 14. najlepsza piosenka 2006 roku.


Komentarze

Wojciech Duś

Wojtek Duś widział więcej koncertów niż zjadł kotletów, a kotlety lubi. Lubi też hip-hop, elektronikę i rock alternatywny. Pracował w korporacjach, ale niezbyt długo. Ulubiona wokalistka: Janelle Monáe. Ulubiony raper: Kendrick Lamar.