9 najlepszych piosenek z gołymi klatami

D'Angelo fot. Archiwum Artystki/NajlepszePiosenki.pl

Lato w pełni, co chwila nieznośne upały, a do kin wkracza Magic Mike ze swoimi rozbierającymi się kolegami. Innymi słowy, torsy w natarciu, a skoro pisaliśmy o piosenkach z biuściastymi teledyskami (7 najlepszych piosenek z gołymi babami), pora na wersję męską, czyli panowie topless. Narzuciliśmy sobie jednak jedno małe obostrzenie – nagie ciało pokazywać musi wykonawca. Poniżej 9 najlepszych piosenek z gołymi klatami.

Red Hot Chili Peppers – „Under The Bridge”

Amerykanie z Red Hot Chili Peppers należą do grona muzyków, którzy naprawdę lubią się rozbierać i to do rosołu. Czasem zakryją swoje „małe” co nieco skarpetkami. Ponieważ skupiamy się na torsach, oczywiście musi być „Under The Bridge” i Anthony Kiedis świecący całkiem zgrabną klatą.

Numer opowiada o czasach, gdy wokalista był uzależniony od heroiny. Jednym z bohaterów nagrania jest „city of angels” czyli Los Angeles.

Początkowo był to po prostu wiersz, który muzyk napisał przede wszystkim dla siebie. Kiedy jednak producent Rick Rubin znalazł go w notatniku, podsunął artyście pomysł, by przerobić go na piosenkę.

W chórkach śpiewa mama gitarzysty Johna Frusciante, Gail.

Za reżyserię teledysku odpowiada Gus Van Sant, który później stał się cenionym reżyserem filmowym („Buntownik z wyboru”, „Milk”).



Soundgarden – „Outshined”

Wśród rockowych frontmanów lat 90. pod względem seksapilu i atrakcyjności torsu z Kiedisem mógł się równać jedynie Chris Cornell. Może gabaryty Anthony’ego nieco bardziej imponujące, ale u wokalisty Soundgarden dochodził dziki, zwierzęcy pierwiastek.

„Outshined” to jedna z bardziej osobistych piosenek, jakie napisał Cornell. Numer traktuje o chwiejności jego nastrojów, skrajnych odczuciach, kiedy w jednej chwili czuł się jak pan świata, by za moment mieć wrażenie, że jest na dnie.

Fragment tekstu, „I am looking California but feeling Minnesota”, zainspirował tytuł filmu „Feeling Minnesota” (po polsku „Piętno Minnesoty”) z Keanu Reevesem i Cameron Diaz.

Lenny Kravitz – „Always On The Run” (feat. Slash)

Lenny’emu zdarza się pokazać nieco ciała, ale woli obcisłe koszulki, dekolty i jakieś prześwitujące bluzki, dlatego tak naprawdę wybór „Always On The Run” nie jest związany z postacią Kravitza, lecz… Slasha. Gitarzysta Guns N’ Roses pięknie eksponuje swą naturalnie zgrabną klatę i opięte skórzanymi spodniami pośladki.

Slash i Kravitz podobno chodzili do tej samej szkoły w Beverly Hills, ale wówczas nie byli kumplami.

Gitarzysta napisał ten numer z myślą o Guns N’ Roses, ale ponieważ ówczesny perkusista Steven Adler nie mógł sobie poradzić z partią bębnów, nagrał kawałek z Lennym.

Biffy Clyro – „That Golden Rule”

W Biffy Clyro wszyscy lubią być topless, stąd – między innymi – warto chodzić na ich koncerty. Co prawda to raczej atrakcja dla tych, którzy wolą bardziej smukłe sylwetki. Za to jeśli ktoś jest przy okazji amatorem owłosienia i tatuaży, frontman Simon Neil zapewnia pełen pakiet.

„That Golden Rule” to jedna z najlepszych, dlatego, że najcięższych piosenek szkockiej kapeli. Fantastyczne jest nie tylko potężne brzmienie i chłoszczące gitary, ale i kapitalna, ciekawie skonstruowana kompozycja z dramatycznym finałem. Sami zainteresowani twierdzą, że połączyli w utworze elementy rocka progresywnego i stoner rocka. – Jakby Kyuss grał z Toolem i wrzeszczącymi, szkockimi dziwakami – komentowali.

HIM – „Join Me In Death”

Staramy się być tolerancyjni dlatego prezentujemy i to rachityczne torsiątko Ville Valo. Gdyby się tak nie prężył w tym laserowym świetle pewnie jego lata byłaby wklęsła, ale sądząc po popularności przeboju „Join Me In Death”, zapotrzebowanie na takie chłopięce wdzięki istnieje.

– Napisanie samej piosenki trwało z 15 minut, ale dopracowanie aranżacji zajęło nam ponad 2 lata – wspominał lider fińskiej kapeli.

W utworze wokalista pyta swą ukochaną, czy byłaby gotowa zabić się dla miłości.

Danzig – „Mother”

Nie będziemy kłamać, niektórzy w tej redakcji zdecydowanie wolą… konkret i rozmiary, jakie prezentuje (a przynajmniej prezentował w latach 90.) Glenn Danzig. Siateczkowe koszulki może leżą poza sferą naszych fetyszów, ale klata lidera Danzig to naprawdę imponująca bryła.

„Mother” to pierwszy i największy hicior formacji. Szczególnie zremiksowana, tak zwana wersja koncertowa z 1993 roku.

– Pamiętam, że zadzwoniłem do Ricka Rubina w środku nocy i powiedziałem, że napisałem niesamowitą piosenkę, najlepszą, jaką kiedykolwiek stworzyłem, taką, którą zawsze chciałem napisać – wspomina Glenn.

D’Angelo – „Untitled (How Does It Feel)”

Pomyśleliśmy również o tych, którzy cenią sobie rzeźbę. D’Angelo płyty wydaje rzadko, ale siłownię raczej często odwiedza.

Artysta napisał numer z pomocą Raphaela Saadiqa jako hołd dla Prince’a, a w szczególności jego wczesnych ballad.

Za reżyserię prostego, ale jakże pobudzającego (wyobraźnię) teledysku odpowiadają Paul Hunter i Dominique Trenier.

Iggy Pop – „Lust For Life”

Tak jest, nie dyskryminujemy nikogo. Nawet Iggy’ego Popa i fanów jego pomarszczonych, zniszczonych wdzięków. Kiedy tak popatrzeć na wyżyłowane ciało rockmana trochę, pojawiają się skojarzenia z dzisiejszą Madonną. A może po prostu jesteśmy złośliwi;)

Utwór „Lust For Life” opowiada o hedonistyczno-destrukcyjnym stylu życia Iggy’ego i jego uzależnieniu od heroiny. Tytuł został zaczerpnięty z tak samo zatytułowanego filmu z 1956 roku, który z kolei był adaptacją biograficznej powieści Irvinga Stone’a o Van Goghu.

Piosenkę pomógł Popowi napisać David Bowie, podobno kompozycja powstała na ukulele.

Numer z 1977 roku dostał drugie życie, kiedy w 1996 roku trafił na kultowy soundtrack, kultowego filmu „Trainspotting”.

Marky Mark and The Funky Bunch – „Good Vibrations”

Najlepsze zostawiliśmy na koniec. Jeśli komuś umknął ten epizod, spieszymy donieść, że Marky Mark to Mark Wahlberg we własnej osobie. Dzisiejszy gwiazdor kina, brat Donniego Wahlberga z New Kids On The Block, parał się swego czasu muzyką i rapowaniem (z projektem The Funky Bunch wydał dwie płyty). Obecnie najlepszy kumpel misia Teda podobno dość alergicznie reaguje na samą wzmiankę o Marky Marku.

Już wtedy jednak Wahlberg miał znakomite warunki fizyczne, czego raczej się nie wstydził. Wziął nawet z Kate Moss udział (topless) w kampanii reklamowej bielizny Calvina Kleina. W spotach wykorzystano właśnie piosenkę „Good Vibrations”.

Utwór zawiera sample „Love Sensation” Loleatty Holloway, która zresztą śpiewa w utworze.

Komentarze

Anka Szymla

Mimo młodego wieku Anka Szymla napisała już 7895 recenzji, które ukazywały się m.in. w Onecie i WirtualnejPolsce. Za swoim ulubionym zespołem potrafi pojechać nawet do... Berlina. Nie proście jej o przysługę podczas Australian Open bo jest wtedy mocno niewyspana. Kocha Dave'a Grohla, Roba Zombie, Trenta Reznora i Josha Homme'a. Zapomina o nich szybko gdy Polsat puszcza pierwszą "Szklaną pułapkę", bo najbardziej kocha Bruce'a Willisa z czasów gdy miał jeszcze odrobinę włosów.