9 najlepszych piosenek z soundtracku „Compton” + „Fuck Tha Police” N.W.A.

Compton fot. Archiwum Artysty/NajlepszePiosenki.pl


Zapomnijcie o albumie „Detox”, Dr. Dre zaprasza do Compton.

W zatrważająco szybkim jak na siebie tempie, Dr. Dre przygotował ścieżkę muzyczną do filmu „Straight Outta Compton”, czyli kinowej biografii hiphopowej legendy N.W.A.

Dr. Dre potrzebował 15 lat, by powiedzieć: „Chcę znów robić muzykę” – komentował reżyser „Straight Outta Compton” F. Gary Gray. – Ten soundtrack jest szalony. Naprawdę, niesamowity.



King Mez, Justus razem z Dre odpowiedzialni są za większość tekstów. Dre oczywiście czuwał nad produkcją, choć pomagali mu też inni, a do swego projektu zaprosił naprawdę imponujące grono artystów – od weteranów pokroju Ice Cube’a czy Snoop Dogga – po młode gwiazdy jak Kendrick Lamar. Pojawiają się również Xzibit, The Game czy Jill Scott. Efekt – eklektyczny, klimatyczny materiał zgrabnie łączący stare i nowe.

Postanowiłem przekazać wszystkie tantiemy z soundtracku Compton na rzecz miasta, od którego pochodzi jego tytuł – zapowiedział 50-letni raper i producent.

Bardzo to ładny i szlachetny gest. Nieco mniej podoba nam się, że materiał dostępny jest ekskluzywnie (znaczy wyłącznie) poprzez Apple Music.

9 najlepszych piosenek z soundtracku „Compton” + „Fuck Tha Police” N.W.A.

„Genocide” (feat. Kendrick Lamar, Marsha Ambrosius & Candice Pillay)

Obserwowanie Kendricka w studiu jest dziwne – opowiada Dre. – Słucha muzyki i czekasz, aż chwyci notatnik i długopis, ale tego nie robi. Przechadza się w tę i z powrotem, i nagle słyszysz jak znakomite zwrotki wychodzą z jego ust.

Kobiece wokale należą do pochodzącej z RPA (dokładnie z Pietermaritzburga) Candice Pillay (bardziej rapowany fragment, z elementami reggae) i angielskiej wokalistki, Marsha Ambrosius (mniej rapowany, bardziej śpiewany fragment).

„Animals” (featuring Anderson .Paak)

DJ Premier i Anderson .Paak nagrali pierwotnie numer w Moskwie, gdzie pojechali, ponieważ Premier chciał pracować z pewnym rosyjskim producentem, BMB Spacekid (odpowiada on za programowanie perkusji w kawałku). Kiedy Dre usłyszał piosenkę, od razu powiedział, że chce ją na soundtrack, że chce dodać zarapowany przez siebie fragment. – Podzielę zwrotkę i dam wam posłuchać, i upewnicie się, że Spacekid nie ma nic przeciwko – powiedział Dre do Premiera. – Przyleć do Los Angeles to dodamy jeszcze parę rzeczy.

Tak też się stało. Panowie podrasowali produkcję, dodali wokale i refren. Pojawił się nawet Talib Kweli, który dorzucił trzy grosze, ale wersja z jego udziałem nie trafiła na soundtrack.

Kawałek najpierw nosił tytuł „F.S.U.” (Fucking Shit Up), ale został zmieniony na „Animals”, w śpiewanym przez Andersona fragmencie pojawia się wątek ludzi traktowanych jak zwierzęta.

Najbardziej naładowany politycznie utwór w zestawie, traktujący o rasizmie, przemocy, odnoszący się zarówno do konfliktów z policją w Kalifornii sprzed 25 lat, jak i niedawnych zamieszek chociażby w Baltimore po zabójstwie czarnoskórego Freddiego Graya.

Muzycznie to natomiast nasycony soulowym klimatem, ciepły numer z ładnym fortepianowym motywem.

„Talk About It”

Dla kontrastu mamy „Talk About It”, piosenkę, w której Dr. Dre przechwala się, że ma nieotwarte koperty z tantiemami od Eminema i żartuje, że kupi sobie Kalifornię.


Byliśmy szalenie podekscytowani, kiedy dostaliśmy beat od Dahi – wspomina King Mez. – Zaczęliśmy pisać, a kiedy Dre skończył swoją zwrotkę, okazało się, że jest fantastyczna. Powiedziałem więc, że też chce się tam pojawić. Dre uznał to za świetny pomysł. Szukał okazji, by każdy miał swoją chwilę, a to była moja.

Jeden z nowocześniej brzmiących kawałków w zestawie, z syntetycznymi elementami.

„Issues”

Tu z kolei mamy do czynienia z ostrym, surowym i oldschoolowym kawałkiem z rockowym drivem. Ice Cube brzmi świeżo i soczyście.

„Talking to My Diary”

Chciałem, by ten album był inspirujący i takie były podwaliny tego nagrania – wyjaśniał Dre, odnosząc się do zamykającego całość kawałka. – To ja oddający się refleksji, w zasadzie mówiący sam do siebie. Tylko ja, sam w pokoju, mówiący do siebie.

Elementy R&B, odrobina jazzu, lekko odlatujące, migoczące syntezatorowe smyki, mroczny klimat. Amerykanie powiedzieliby „epic”.

„One Shot One Kill”

W nagraniu wykorzystano sample współczesnej, funkowej formacji z Włoch – Calibro 35 i efekt jest wyśmienity. Snoop Dogg zaskakująco ostry, skoncentrowany. Jeden z najfajniej wyprodukowanych numerów w zestawie. Bogaty, pulsujący, rozedrgany.

„Loose Cannons”

Raz jeszcze na bogato, mnóstwo dźwięków. Delikatnych, migoczących, metalicznych tworzących tło do rapowanych przepychanek. Kompozycyjnie dzieje się tu szalenie dużo. Zwroty akcji, „filmowe wstawki”, napięcie i dramaturgia.

„Deep Water”

Kendrick Lamar robi swoje i robi to jak zwykle dobrze. Całość ma w sobie coś z napędzanego narkotykowym hajem koszmaru.

„Medicine Man”

Uwielbiamy być razem w studiu – opowiada Dre. – Nie chcemy być wtedy okay, nie chcemy być dobrzy, chcemy być wielcy. Czy nam się udaje? Oczywiście. Czy czasem nam się nie udaje? Jasne. Zawsze jednak podchodzimy z nastawieniem, by stworzyć coś wielkiego.

– Ten kawałek różni się od innych w zestawie – przekonuje Candice Pillay. – To piosenka młodego pokolenia. Jedyną osobą, która mogła się tu wpasować był Eminem.

Jeśli przez piosenkę młodego pokolenia Candice miała na myśli, piosenkę w stylu Kanye Westa – ma rację. Kobiecy wokal i chóry sprawiają, że przypominają się hity męża Kim Kardashian.

Eminem podrzucił podobno mnóstwo pomysłów, spośród których wybrał zwrotkę, którą słyszymy.

„Fuck Tha Police” N.W.A. „

Zasadnicza część działalności N.W.A. (Niggas With Attitude) przypadła na lata 1986-1991. Przez skład przewinęli się Dr. Dre, Ice Cube, Eazy-E, Mc Ren, DJ Yella, Tee Jaye i Arabian Prince. Flagowym kawałkiem kolektywu z kalifornijskiego Compton jest „Fuck Tha Police”.

Tytuł nie jest zmyłką, raperzy wyrażają tu – delikatnie rzecz ujmując – swą dezaprobatę dla działań policji względem czarnoskórych obywateli.

Numer stanowi parodię rozprawy sądowej, w której Dre pojawia się jako sędzia. Ice Cube, MC Ren i Eazy E pełnią rolę oskarżycieli przeciwko policji.

Jeden z ówczesnych dyrektorów FBI, Milt Ahlerich, napisał list do wydawcy Ruthless Records, w którym twierdził, że zespół zachęca do przemocy i nieposzanowania stróżów prawa i władz. Oczywiście przełożyło się to na wzrost zainteresowania i sprzedaży singla.


Komentarze

Anka Szymla

Mimo młodego wieku Anka Szymla napisała już 7895 recenzji, które ukazywały się m.in. w Onecie i WirtualnejPolsce. Za swoim ulubionym zespołem potrafi pojechać nawet do... Berlina. Nie proście jej o przysługę podczas Australian Open bo jest wtedy mocno niewyspana. Kocha Dave'a Grohla, Roba Zombie, Trenta Reznora i Josha Homme'a. Zapomina o nich szybko gdy Polsat puszcza pierwszą "Szklaną pułapkę", bo najbardziej kocha Bruce'a Willisa z czasów gdy miał jeszcze odrobinę włosów.