Blur – „The Magic Whip” (Recenzja + Video)

Blur "The Magic Whip" fot. Warner Music Poland/NajlepszePiosenki.pl

Najlepsze Piosenki Oceniają

Czekaliśmy na tę płytę 12 lat. Bardziej ortodoksyjni fani aż 16. „The Magic Whip” to bowiem pierwszy album Blur od czasu „13” z 1999 roku zrealizowany w czteroosobowym składzie. Damon Albarn, Graham Coxon, Alex James, Dave Rowntree wykorzystali przerwę koncertową, gdy odwołano festiwal Tokyo Rocks Music i wiosną 2013 roku zabunkrowali się w studiu w Hongkongu.

Mieliśmy 5 dni wolnego – opowiadał w rozmowie z Uncut Coxon. – Byłem zachwycony perspektywą leniuchowania w ładnym hotelu z okrągłą wanną. Wtedy Damon zaproponował, byśmy znaleźli jakieś lokalne studio i nieco pograli. Miał kilka akordów, kilka pomysłów i szkiców na iPadzie.

Sesja odbyła się na luzie – kontynuował. – Była dość dziwna. Nie wiem, czy któryś z nas powiedział „Będzie z tego album”. Nie chcieliśmy, żeby było zbyt formalnie. Nie chcieliśmy też zapeszyć. Na tym etapie piosenki nie były na tyle dopracowane, byśmy mogli być pewni, że powstanie z tego płyta.

Azjatyckie wpływy znaleźć można nie tylko na okładce (napis 模糊 魔鞭 oznacza po chińsku Blur Magic-whip, za neonowy projekt odpowiada Tony Hung, który nakręcił teledysk do singla „Go Out”), ale i w samej muzyce. Nad jej brzmieniem czuwał Stephen Street (pracował już wielokrotnie z Blur) oraz pogodzony z zespołem gitarzysta Graham Coxon (Street produkował jego solowe płyty).

Najlepsze piosenki zdaniem Grahama Coxona to „Thought I Was A Space Man” (ze względu na muzyczną narrację), potężnie brzmiące „There Are Too Many Of Us” oraz melancholijne „Pyongyang” i „My Terracotta Heart”.

RECENZJA Blur – „The Magic Whip”

Nie będziemy się wymądrzać i udawać, że potrafimy słowami oddać znakomitość ósmego długogrającego dzieła Blur. Poniżej zamiast standardowej recenzji, podajmy powody, dla których „The Magic Whip” jest dokładnie takim albumem, na jaki czekaliśmy.

1. Bo to płyta, przemyślana, spójna, kompletna, nie zbiór przypadkowych utworów
2. Bo to zbiór świętych, zgrabnych utworów („Lonesome Street”, „Go Out”, „Ghost Ship”, „There Are Too Many of Us”)
3. Bo to album nagrany przez czterdziestoparolatków, którzy nie próbują udawać połowę młodszych, ścigać się z nimi, ale wciąż mają młode serca
4. Bo smyki w „Mirrorball” są zniewalające
5. Bo muzycy Blur mają niezwykłą wyobraźnię
6. Bo to płyta współczesna, nowoczesna, wręcz futurystyczna („Thought I Was a Spaceman”)
7. Bo to płyta mocno zakotwiczona w przeszłości
8. Bo Blur są mistrzami harmonii
9. Bo niepozorny singel „Go Out” to dźwiękowe bogactwo, wielowarstwowy nieprzewidywalny twór przebrany w „zwyczajną” piosenkę
10. Bo Anglicy potrafią być melancholijni, ale nie smętni
11. Bo potrafią być romantyczni, ale nie ckliwi
12. Bo są drapieżni, ale nie agresywni
13. Bo zmyślnie łączą egzotyczne elementy z anglosaskim stylem grania
14. Bo Graham Coxon genialnie kąsa swą gitarą
15. Bo „Lonesome Street” przypomina nam o tym, że kiedyś istniało coś tak cudownego jak Brit Pop
16. Bo to płyta rockowa
17. Bo to płyta elektroniczna
18. Bo to płyta popowa
19. Bo to płyta alternatywna
20. Bo znajdziemy tu elementy folku, reggae, soulu, synthpopu, psychodelii
21. Bo to idealny soundtrack naszych hybrydowych czasów
22. Bo „Ong Ong” to młodszy, nieco bardziej figlarny brat „Tender”
23. Bo to Blur

Premiera w Polsce: 27 kwietnia 2015
Wydawca: Warner Music Poland

Najlepsze piosenki:

'Lonesome Street', 'Go Out', 'Mirrorball', 'There Are Too Many of Us'

Komentarze

Podsumowanie Najlepszych Piosenek

Anka Szymla

Mimo młodego wieku Anka Szymla napisała już 7895 recenzji, które ukazywały się m.in. w Onecie i WirtualnejPolsce. Za swoim ulubionym zespołem potrafi pojechać nawet do… Berlina. Nie proście jej o przysługę podczas Australian Open bo jest wtedy mocno niewyspana. Kocha Dave’a Grohla, Roba Zombie, Trenta Reznora i Josha Homme’a. Zapomina o nich szybko gdy Polsat puszcza pierwszą „Szklaną pułapkę”, bo najbardziej kocha Bruce’a Willisa z czasów gdy miał jeszcze odrobinę włosów.