Brodka – „Clashes” (Recenzja + Video)

Brodka "Clashes" fot. Kayax

Najlepsze Piosenki Oceniają

Brodka nagrała fantastyczną, znakomitą, nietuzinkową płytę.

Brodka nagrała swoją pierwszą anglojęzyczną płytę. Miłośnicy śpiewania po polsku nie powinni się jednak obrażać. Artystka bowiem przygotowała album, który ma szansę (i powinien) zaistnieć także poza granicami naszego kraju. Wyda ją ceniona wytwórnia PIAS (Editors, Joan As Police Woman, Roisin Murphy).



Dzieło powstawało podczas podróży artystki. W Nowym Jorku, Los Angeles, Japonii, Warszawie, Łodzi. Teksty są abstrakcyjne i traktują o seksualnym kanibalizmie („Haiti”), śmierci („Santa Muerte”) czy byciu outsiderem, kimś odrzuconym przez system („Horses”).

Za genialną produkcję odpowiada Noah Georgeson (znany ze współpracy z Joanną Newsom, Devendrą Banhartem czy The Strokes).

RECENZJA: Brodka – „Clashes”

Brodka nagrała fantastyczną, znakomitą, nietuzinkową płytę.

„Clashes” to rzecz prawdziwie onieśmielająca. Słychać bowiem, że ta niegdyś pyskata góralka jest dziś prawdziwą artystką. Taką, która ma poukładane w głowie i wie, co robi. Która śmiało realizuję wizję swojej twórczości. Która nie idzie na kompromisy, nie zadowala się byle jakim efektem. To wokalistka o wielkich umiejętnościach i jeszcze większej muzycznej wyobraźni. Odważna, myśląca nieszablonowo. Nie bojąca się ryzyka, ale nie ryzykująca tylko dla zasady. Dojrzała, świadoma tego, w jakim kierunku zmierza, lecz wciąż z młodzieńczą energią, wciąż ciekawa, odkrywająca nowe tereny. Ambitna, acz nie zapominająca o zabawie. Eteryczna i drapieżna, wyrafinowana i przebojowa, dynamiczna i niemal statyczna. Gdzieś między uduchowionym popem, a alternatywnym rockiem, między Kate Bush, Florence and The Machine, a Siouxsie Sioux i PJ Harvey.

W nowej płycie Polki jest coś iście wizjonerskiego. Niby szalonego, ale owo szaleństwo jest trzymane na wodzy. Brodka bawi się dźwiękami, igra ze stylami, szarżuje głosem. Głosem krystalicznym, na swój sposób dzikim, brzmiącym momentami pierwotnie, plemiennie, ale zawsze pod kontrolą. Bez popisywania się, uwodzenia ozdobnikami i szpanerskimi trelami. Wokal Moniki jest raczej kolejnym, choć ważnym instrumentem, niż głównym elementem dzieła. Mnóstwo na tej płycie emocji, a jednocześnie to rzecz szalenie techniczna. Misternie wyprodukowana, pełna detali, koronkowych aranżacji. Mamy tu utwory brudne, bardziej rockowe z przesterami i gitarami („Holy Holes”), ale także przestrzenne, subtelnie tkane („Hamlet”). Natchnione, z folkowym posmakiem („Santa Muerte”) i bardziej syntetyczne, elektroniczne, szybujące gdzieś wysoko („Haiti”). Jest miejsce na ostre punkowe granie („My Name Is Youth”), na słoneczno-pogodne klimaty rodem z lat 70. („Up In The Hill”) czy – jak to sama Brodka nazwała – zombie-walczyk („Funeral”).

To album nieoczywisty, nieprzewidywalny, a jednocześnie spójny, przemyślany, brylujący jako całość. Klimatyczny, często iście filmowy. Materiał, w który można się wgryźć, który za każdym przesłuchaniem odkrywa coś innego, który chce się rozbierać na czynniki pierwsze i składać na nowo, ale też materiał pełen dobrych, inteligentnych, błyskotliwych piosenek. Takich, na które świetnie trafić w radiu i na festiwalu. A czasem po prostu pięknych. Brawa, wielkie brawa.

Brodka – „Clashes”
Premiera: 13 maja 2016
Wydawca: Kayax

Najlepsze piosenki:

'Horses', 'Holy Holes', 'Haiti', 'My Name Is Youth'

Komentarze

Podsumowanie Najlepszych Piosenek

Anka Szymla

Mimo młodego wieku Anka Szymla napisała już 7895 recenzji, które ukazywały się m.in. w Onecie i WirtualnejPolsce. Za swoim ulubionym zespołem potrafi pojechać nawet do… Berlina. Nie proście jej o przysługę podczas Australian Open bo jest wtedy mocno niewyspana. Kocha Dave’a Grohla, Roba Zombie, Trenta Reznora i Josha Homme’a. Zapomina o nich szybko gdy Polsat puszcza pierwszą „Szklaną pułapkę”, bo najbardziej kocha Bruce’a Willisa z czasów gdy miał jeszcze odrobinę włosów.