Enter Shikari: 10 najlepszych piosenek

Enter Shikari fot. Warner Music Poland/NajlepszePiosenki.pl

Enter Shikari muszą uwielbiać nasz kraj. Okazuje się bowiem, że muzycy nie mogą wytrzymać kilku miesięcy bez grania przed polską publicznością.

Brytyjczycy dopiero co gościli na Open’erze, a już niebawem znów będzie można sprawdzić ich koncertową formę. 27 września Enter Shikari wystąpi w Gdańsku (Parlament), 28 września w Warszawie (Proxima) i 29 września we Wrocławiu (Alibi). Publiczność rozgrzeje grupa Hacktivist.



Mamy dla was nie tylko zestawienie 10 najlepszych piosenek Enter Shikari, ale i dwa pojedyncze bilety na koncert w stolicy (szczegóły niebawem).

„Anything Can Happen in the Next Half Hour…”

Piosenka niby typowa dla Enter Shikari, ale jak na taką dawkę hałasu, brzmi wyjątkowo przejrzyście i selektywnie. Jest w tym nagraniu też swoista harmonia, mimo zmian tempa i rozmaitych przejść.

„Destabilise”

Uwagę przykuwa surowość mimo melodyjnego refrenu. Sporo gniewu, konstrukcja rockowo-hiphopowa i naprawdę dużo, dużo energii. Oczywiście, jak to bywa w przypadku Enter Shikari, wielowątkowy, pełen niespodzianek numer.

– Nagraliśmy ten utwór przez weekend w przerwie między koncertami – opowiadał basista Chris Batten. – Proces tworzenia był dość długi, ale w końcu się z tym uwinęliśmy i od razu zrobiliśmy też teledysk.

Za reżyserię klipu odpowiada Lawrence Hardy.

„Search Party”

– Ta piosenka wyszła od pomysłu, że świat jest jednym wielkim gangiem, stąd tekst „moja ekipa liczy 6 miliardów” („My crew is 6000 million strong”) – tłumaczy frontman, Rou Reynolds. – Chodzi też o to, że historia zawsze będzie się powtarzać, o ile nie zaczniemy rozwiązywać naszych problemów u podstaw.

Dość umiarkowany i zaskakująco harmonijny utwór, mimo, iż mamy mięsisty riff, emo zaśpiewy, dużo pobłyskujących syntezatorów, iście marszowy rytm, świetną melodię, wściekłe rozpędzenie i nawet odrobinę post-rockowego klimatu.

„The Paddington Frisk”

Krótki, bardzo konkretny kawałek. Tradycyjne wrzaski i hałasy, ale w finale czeka nas pięknie nisko strojona, podbita basem gitarowa chłosta.

Za realizację wideo odpowiedzialny jest Dan Weller. Klip w krzykliwym japońskim stylu przedstawia zespół, wielkiego pluszowego krokodyla i dziewczynę.

„The Last Garrison”

Utwór stanowi afirmację życia.

– Życie pełne jest zawirowań, wzlotów i upadków, dobrych rzeczy i złych, euforii i żmudnej pracy – wyjaśnia znacznie piosenki frontman. – Życie może zmienić się w oka mgnieniu, dlatego czasem warto zrobić krok w tył i po prostu docenić to, że żyjemy.

Może nie jest to radosny numer, ale jest w nim pozytywna (przynajmniej jak na Enter Shikari) energia, szczególnie w zaskakująco ciepłym refrenie.

„Sorry You’re Not a Winner”

Numer powstał na początku działalności Enter Shikari, jeszcze w 2003 roku.

– To jedyny numer, który pozostał z tamtych czasów – opowiadał frontman, Rou Reynolds. – Nie byliśmy z nim szczególnie związani. Powstał jako b-side, ale jakoś został z nami i w końcu go wydaliśmy. Niesamowicie było usłyszeć tę piosenkę w radiu.

Kawałek, w którym Enter Shikari jeszcze dość nieśmiało sobie poczynają. Oczywiście, już mamy mieszankę ostrej elektroniki i siarczystego gitarowego grania, darcia mordy i melodyjnego śpiewania, ale wszystko to jeszcze takie subtelne, dalekie od ekstremów.

Niskobudżetowe wideo powstało w salonie rodziców basisty, Chrisa Battena.

„We Can Breathe in Space, They Just Don’t Want Us to Escape”

Zaczyna się jak taneczny pogromca festiwali rodem z repertuaru Davida Guetty czy innego Tiësto, dalej jednak Enter Shikari robią swoje. Czyli zmiany tempa, przeplatanie dźwięków wściekłych i łagodnych oraz przekrzykujące się gitary i klawisze.

– To stary numer, który powstał lata temu – wyjaśnił gitarzysta, Rory Clewlow. – Dopiero jednak niedawno weszliśmy do studia i podrasowaliśmy tę piosenkę z pomocą producenta, Andy’ego Graya. Kiedy okazało się, że wyszło znakomicie, postanowiliśmy ją wydać.

Piosenka powstała podczas sesji do albumu „Common Dreads”, ale nie trafiła do zestawu. Członkowie Enter Shikari postanowili wydać kawałek na osobnym singlu jeszcze przed premierą longplaya.

„Juggernauts”

– Przeczytałem właśnie „Tescopoly” Andrew Simmsa – mówił o swych inspiracjach wokalista Enter Shikari. – To książka o tym, jak wielkie supermarkety wykorzystują swoją siłę, by zniszczyć małe biznesy i zastraszyć lokalne władze. Pewna sieć chciała otworzyć supermarket niedaleko miejsca, gdzie mieszkałem. Wszyscy byli przeciwni, ale nasza rada nie miała pieniędzy by walczyć z korporacją. Wtedy włączyła się cała społeczność i zrobiliśmy wszystko, by temu zapobiec.

„Mothership”

Pierwszy singel Enter Shikari, który ukazał się w formacie cyfrowym oraz na CD w limitowanym nakładzie 100 kopii.

Wideo do piosenki nakręcono w klubie The Underworld w Camden, w Londynie.

Skomasowane dźwięki, skandujący „śpiew”, fajnie wyróżniające się metaliczne klawisze i soczysta gitara. Chłopaki wiedzieli, co chcą grać.

„Gandhi Mate, Gandhi”

– Zainspirował nas Gandhi, ale piosenka daleka jest od pokojowej i pełnej współczucia wymowy – wyjaśnia frontman, Roughton Reynolds. – W niektórych momentach, ten utwór zmienia się w szaloną tyradę. Najdziwniejsza piosenka na płycie.

Basista, Chrus Batten, dodał, że to najbardziej szalony, zarówno w warstwie muzycznej jak tekstowej, numer w zestawie. – Nasz wokalista śpiewając niektóre fragmenty robił się tak wściekły, że musieliśmy mu przypominać o tym, co robił Gandhi.

Mocno połamana konstrukcja, sporo wrzasków (rzeczywiście pełnych gniewu) i całkiem dużo znęcania się nad syntezatorami.

Enter Shikari
Miejsce: Gdańsk, Parlament
Data: 27 września 2015
Początek: 20:00
Organizator: Go Ahead, PW Events

Enter Shikari
Miejsce: WARSZAWA, Proxima
Data: 28 września 2015
Początek: 19:00
Organizator: Go Ahead, PW Events

Enter Shikari
Miejsce: Wrocław, Alibi
Data: 29 września 2015
Początek: 20:00
Organizator: Go Ahead, PW Events

Komentarze

Anka Szymla

Mimo młodego wieku Anka Szymla napisała już 7895 recenzji, które ukazywały się m.in. w Onecie i WirtualnejPolsce. Za swoim ulubionym zespołem potrafi pojechać nawet do... Berlina. Nie proście jej o przysługę podczas Australian Open bo jest wtedy mocno niewyspana. Kocha Dave'a Grohla, Roba Zombie, Trenta Reznora i Josha Homme'a. Zapomina o nich szybko gdy Polsat puszcza pierwszą "Szklaną pułapkę", bo najbardziej kocha Bruce'a Willisa z czasów gdy miał jeszcze odrobinę włosów.