Kraków Live Festival: Foty z pierwszego dnia plus 3 najlepsze piosenki

Kraków Live Festival to (nie)ślubne dziecko Coke Life Festival oraz Selectora. Po pierwszym dniu stwierdzam, że dziecko choć nie ma najbardziej wypasionego piórnika ani zajebistego tornistra jest całkiem inteligentne i pełne uroku.

Wady:
1. Frekwencja: Podczas początkowych koncertów liczba widzów była zbliżona do liczby obsługi. Zawieranie znajomości w kolejkach do toalet było niemożliwe bo… nie było kolejek.
2. Miejsce: Słońce tak grzało, że nie dało się wytrzymać 🙂
3. Dobór kapel: Brakuje wśród artystów gwiazdy dla ludzi którzy nie słuchają za dużo muzyki (co to mają w domu sześć płyt w tym Manu Chao). Taka Jessie Ware by się przydała na przykład.
4. Ludzie: Ogromna liczba chłopców i mężczyzn w wieku nieprzyzwoitym (czytaj poniżej 30).



Zalety:
1. Frekwencja: Zero kolejek gdziekolwiek. Pod samą scenę można było wejść w każdym momencie.
2. Miejsce: Błonia to jednak jest wspaniałe miejsce na koncerty, a jeszcze przy tej pogodzie to po prostu sama przyjemność.
3. Dobór kapel: Wszystkie kapele zaproszone na Kraków Life Festival to najwyższy poziom artystyczny.
4. Ludzie: Ogromna liczba pięknych dziewczyn i kobiet całkiem na dodatek zachowujących się z godnością (czytaj trzeźwych).

Trzy najlepsze piosenki pierwszego dnia Kraków Life Festival:

Taco Hemingway „6 zer”

Taco Hemingway jest absolutnie fantastyczny. O tym, że w krótkim czasie zdobył wierne grono fanów świadczy to, że w Krakowie piosenki o Warszawie były śpiewane nadzwyczaj chętnie. I kto by pomyślał że młodzież alternatywna zebrana na takim festiwalu tak chętnie zaśpiewa „PZPN, PZPN, jebać, jebać, PZPN” 🙂

Podczas wykonywania „6 zer” publiczność wyśpiewywała wers „Bardzo proszę” a w pierwszym rzędzie teksty po polsku rapował wysoki czarnoskóry chłopak (mam nadziej że nie oskarżycie nas o rasizm, że zwróciliśmy uwagę na takie zjawisko).

Ratatat – „Cream On Chrome”

Ratatat to weterani pierwszego dnia Kraków Live Festival. Jako kapela powstała w 2001 dumnie reprezentowali rocka eksperymentalnego. Trzeba przyznać, że tych dwóch chłopaków potrafi ze swoich gitar (i innych instrumentów) wyczarować całą masę magicznych dźwięków. Publiczność reagowała żywiołowo zarówno na starsze kompozycje jak i na nowości pochodzące z ostatniej płyty (czyli właśnie „Cream On Chrome”).

Foals – „What Went Down”

Gdy skończył się koncert Foals usłyszałem taką wypowiedź rozemocjonowanego chłopaka: „Tą ręką go dotykałem. Ale był spocony. Kto by pomyślał, że gwiazdy światowego formatu tak się pocą?”

Wypowiedź ta dotyczyła wokalisty Foals Yannisa Philippakisa, który trzeba to przyznać zaczarował krakowską publiczność. Mówił całkiem dużo po polsku, przechadzał się wśród publiki a przede wszystkim było widać, że naprawdę ma dużo radości z grania. Krakowianie odpłacili się żywiołowością i chóralnym odśpiewaniem największych hitów kapeli.

Przebój Foals „My Number” wybrzmiał na początku koncertu, natomiast nowy singel pojawił się później i w wersji koncertowej zabrzmiał naprawdę fantastycznie. Pisaliśmy zresztą o tej kompozycji już przy okazji „13 najlepszych piosenek czerwca 2015”. http://najlepszepiosenki.pl/13-najlepszych-piosenek-czerwca-2015/

Kraków Live Festival 2015
Wykonawcy: Aurora | Bokka | Foals | Future Islands | Georgia | Kamp! | Kendrick Lamar | Low Roar | Mø | Rasmentalism | Ratatat | Rudimental | Taco Hemingway | The Maccabees | TV On The Radio | Viet Cong | Wild Beasts
Miejsce: Kraków, Błonia
Data: 20-22.08.2015
Organizator: Alter Art

Fotosy: Z. Sosnowska & B. Bajerski/AlterArt

Komentarze

Wojciech Duś

Wojtek Duś widział więcej koncertów niż zjadł kotletów, a kotlety lubi. Lubi też hip-hop, elektronikę i rock alternatywny. Pracował w korporacjach, ale niezbyt długo. Ulubiona wokalistka: Janelle Monáe. Ulubiony raper: Kendrick Lamar.