Nicki Minaj – „The Pinkprint” (Recenzja + Video + Odsłuch)

Nicki Minaj "The Pinkprint" fot. Universal Music Polska/NajlepszePiosenki.pl

Najlepsze Piosenki Oceniają

Nie taka straszna Nicki Minaj, jak się maluje. „The Pinkprint”, trzeci longplay raperki jest… dupny.

Onika Tanya Maraj urodziła się w Saint James na Trynidadzie. Ma korzenie afro-amerykańskie, karaibskie oraz indiańskie. Gdy miała pięć lat przeprowadziła się do Queens w Nowym Jorku (gdzie przebywała jej matka). Wcześniej mieszkała na Karaibach z babcią.

Początkowo Nicki Minaj marzyła o karierze aktorskiej. Brak sukcesów w tej dziedzinie doprowadził ja do pracy kelnerki w restauracji Red Lobster na Bronksie. Została jednak z niej wyrzucona z powodu nieuprzejmości wobec klientów. Jak później przyznała z tego samego powodu była wyrzucana z pracy co najmniej piętnaście razy. Pracowała także jako sekretarka na Wall Street czy w biurze obsługi klienta. Do Hollywood trafiła okrężną drogą – gdy już stała się gwiazdą hip hopu zagrała w filmie „Inna kobieta” u boku Cameron Diaz.

Na lewej ręce Nicki Minaj ma tatuaż o treści „Zawsze jesteś ze mną Boże”. Napis wykonany jest… tradycyjnymi chińskimi literami.



Nicki Minaj ma 1,57 wzrostu.

Nicki Minaj jest pierwszą i jedyną raperką, która trafiła na listę najbogatszych hiphopowców przygotowaną przez magazyn Forbes. Po raz pierwszy artystka pojawiła się na niej w 2001 roku z dochodem 6,5 miliona dolarów. W 2014 roku mogła się pochwalić już zarobkami na poziomie 14 milionów dolarów.

5 grudnia Nicki Minaj otrzymała dwie nominacje do Grammy: za piosenkę „Anaconda” w kategorii Best Rap Song i za „Bang Bang” w kategorii Best Pop Duo/Group Performance (z Jessie J i Arianą Grande).

W 20013 roku aż 44 piosenki z udziałem Nicki Minaj trafiły do Billboard Hot 100. Jest to oczywiście rekord.

RECENZJA: Nicki Minaj – „The Pinkprint”

Nie taka straszna Nicki Minaj, jak się maluje. „The Pinkprint”, trzeci longplay raperki jest… dupny.

Ha! I tu może powstać konsternacja. Dupny znaczy bowiem kiepski, beznadziejny, czyli po prostu „do dupy”, ale także – w niektórych regionach kraju – wielki. Ja, dziewczyna z Częstochowy, mówię o tym drugim znaczeniu.

„The Pinkprint” to pod wieloma względami wielka płyta. Wielka, tudzież dupna, jest produkcja, rozpiętość stylistyczna, liczba gości i współpracowników (od Jessie Ware przez Chrisa Browna po Beyoncé) a nawet po prostu liczba utworów (najbogatsza edycja to ponad 80 minut materiału).

Nicki Minaj z łatwością mogłaby przygnieść słuchacza tą swoją du..żą muzyką, ale jest wręcz przeciwnie. Mamy do czynienia z dość spokojnym, dziełem o nieco filmowym charakterze. Nierzadko introwertycznym, mocno hiphopowym, chwilami wręcz mrocznym i zadziwiająco spójnym. Minaj nie gardzi spokojnymi czy nawet delikatnymi utworami (niemal eteryczne „The Pinkprint”), które jednak trzyma z daleka od hollywoodzkiej egzaltacji (no, może „The Night Is Still Young” momentami pachnie Leoną Lewis). Stawia przede wszystkim na klimat, emocje i przekaz. Jak zwykle jest szczera i bezpośrednia, a wręcz dosadna („Only”). Pokazuje też, że jest prawdziwym kameleonem, który bez najmniejszego problemu wpasowuje się w najrozmaitsze muzyczne tła i głosy. Kapitalnie wypada jej pełna kontrastów współpraca ze słodziutką, lubującą się w wysokich rejestrach Arianą Grande („Get on Your Knees” to popis wokalnych aranżacji), znakomicie radzi sobie z połamanym, dżunglowym rapem w stylu Missy Elliott („Trini Dem Girls”), ale potrafi też zaskoczyć klasyczną popową balladą z fortepianem i smykami („Grand Piano” nie powstydziłaby się Sia).

Więcej takich hitów jak skoczno-imprezowa „Anaconda” z wstawkami rodem z kina akcji z lat 80. raczej na płycie nie znajdziemy, ale Nicki Minaj ma w zanadrzu kilka numerów, które zdecydowanie się wyróżniają. Na pewno intrygujące, hiphopowe „Feeling Myself”, malowane ciemnymi triphopowym barwami „Four Door Aventador” czy pochodzące z wersji deluxe „Win Again”, które Rihanna pewnie chciałaby mieć w swoim repertuarze.

„The Pinkprint” to album idealnie wpasowujący się w dzisiejsze czasy i mody. Płyta, gdzie wszystko jest możliwe, gdzie nie ma granic, gdzie style i gatunki przenikają się tworząc kolejne hybrydy i mutacje.

Premiera w Polsce: 23 grudnia 2014
Wydawca: Universal Music Polska

Najlepsze piosenki:

'Trini Dem Girls', 'The Crying Game', 'Only', 'Four Door Aventado'

Komentarze

Podsumowanie Najlepszych Piosenek

Anka Szymla

Mimo młodego wieku Anka Szymla napisała już 7895 recenzji, które ukazywały się m.in. w Onecie i WirtualnejPolsce. Za swoim ulubionym zespołem potrafi pojechać nawet do... Berlina. Nie proście jej o przysługę podczas Australian Open bo jest wtedy mocno niewyspana. Kocha Dave'a Grohla, Roba Zombie, Trenta Reznora i Josha Homme'a. Zapomina o nich szybko gdy Polsat puszcza pierwszą "Szklaną pułapkę", bo najbardziej kocha Bruce'a Willisa z czasów gdy miał jeszcze odrobinę włosów.