Nothing But Thieves – „Nothing But Thieves” (Recenzja + Video)

Nothing But Thieves "Nothing But Thieves" fot. Sony Music

Najlepsze Piosenki Oceniają

Kiedy dostałam mail od wydawcy o temacie „Nothing But Thieves – najlepsza rockowa płyta tej jesieni?”, popukałam się w głowę i z grzeczności ugryzłam w język. Cóż, nie doceniłam imiennego debiutu zespołu z Southend-on-Sea.

Łatka „młodszej wersją Muse” może nieco odstraszać i jeśli ktoś nie lubi wysoko śpiewających mężczyzn, raczej „Nothing But Thieves” powinien omijać szerokim łukiem. Jeśli jednak nie straszne ci „piania”, jeśli lubisz melodyjne, ale hałaśliwe granie, albo po prostu jeśli jesteś młodą dziewczyną, pędź do sklepu po swój egzemplarz debiutanckiego albumu Nothing But Thieves (bądź załaduj go z ulubionego serwisu ;))



Pędź też 8 listopada do warszawskiej Proximy, gdzie Nothing But Thieves zagrają już piąty w tym roku (!) koncert w Polsce. Komuś w tym pędzie pomożemy, będziemy mieć bowiem do wygrania jeden pojedynczy bilet na koncert w stolicy (nie tylko dla dziewczyn 😉 od agencji Go Ahead. Jako nagrodę pocieszania od wydawcy, Sony Music, koszulka (rozmiar L – laski, nie płaczcie, zawsze można chłopaka w ładną koszulkę ubrać) oraz 3 CD.

RECENZJA: Nothing But Thieves – „Nothing But Thieves”

Fani osieroceni przez coraz bardziej wydziwiające i skłaniające się ku symfonicznemu graniu Muse czy rozczarowani rozwadniającym się, rozmemłanym Placebo, w końcu znaleźli coś, co ich poruszy – Nothing But Thieves.

Tak, angielski kwintet prezentuje tę emocjonalną, (lekko) histeryczną wręcz odmianę rocka. Tak, wokalista Conor Mason ma tendencje do egzaltacji i chwilami – gdy wspina się na wyższe rejestry – brzmi całkiem jak Matt Bellamy (choć Conor jako największa inspirację wymienia Jeffa Buckleya). Tak, zapewne bazę sympatyków formacji Nothing But Thieves stanowią głównie młode dziewczyny, które będą tańczyć pod sceną i wieszać plakaty zespołu na ścianach (choć w dzisiejszych czasach raczej ustawiać ich zdjęcia jako tapety w telefonach/tabletach). Nothing But Thieves mają jednak całkiem sporo do zaoferowania.

Imienny album Anglików z Nothing But Thieves to naprawdę solidna dawka rockowej energii. Takiej prawdziwie rockowej. Nie wymuskanej, wypolerowanej. Jest tu miejsce na surowe brzmienia, na dziko rozpędzone gitary, na autentyczną wściekłość, testosteron. Bas w „Ban All the Music” przypomina poczynania Flea z Red Hot Chili Peppers, perkusja w „Excuse Me” The White Stripes, a motorycznych zagrań w „Painkiller” nie powstydziłby się Josh Homme. I wiem, że to niemożliwe, ale riff w „Itch” przypomina „Kryzysową narzeczoną” Lady Pank.

Nothing But Thieves nie stronią od elektroniki, która jednak najczęściej służy do zagęszczania, do tworzenia warstw, do sprawiania, by muzyka brzmiała potężnie i masywnie. Największym atutem kapeli jest jednak dryg do pisania melodii. Ich piosenki choć głośne, gitarowe to iście popowe hiciory (i nie jest to żaden przytyk). Idealnym przykładem naprawdę wyśmienity „Hostage”, który w refrenie brzmi tak, jak powinno brzmieć nowe Duran Duran. Ba, nawet Rihanna by mogła ten numer przytulić i zapewne rozerotyzować.

Można nie przepadać za takim pełnym dramaturgii graniem, dla wielu te numery będą brzmieć jednak zbyt mainstreamowo, ale nie sądzę, by o coś innego tym panom chodziło. Na Wikipedii wrzucono Nothing But Thieves do wora „rock alternatywny”. Dla mnie to rock koncertowo-festiwalowy. Muzyka stworzona po to, by słuchać jej gremialnie, w dusznym klubie lub pod gołym niebem. To muzyka, która zapewnia dwustronny przepływ energii, bo choć nie widziałam ich jeszcze na żywo, nie wierzę, że fani nie oddają tych rockowych „kilowatów” w postaci gromkich braw czy wrzasków.

Do płyty mam jedno zastrzeżenie. Jest za długa. Może niespełna godzina z jednym krążkiem to nie jakiś maraton, ale wyeliminowanie kilku słabszych numerów, jak „killersowe” „Trip Switch”, sprawiłoby, że „Nothing But Thieves” miałoby jeszcze większą siłę rażenia. Starsze, zblazowane już pokolenie na pewno nie nazwie debiutu Anglików „najlepszą rockowa płyta tej jesieni”, ale w pełni rozumiem młodzież jarającą się tym albumem.

Nothing But Thieves
Wykonawcy: Nothing But Thieves | Terrific Sunday
Miejsce: Warszawa, Proxima
Data: 08 listopada 2015
Początek: 19:00
Organizator: Go Ahead

Komentarze

Podsumowanie Najlepszych Piosenek

Anka Szymla

Mimo młodego wieku Anka Szymla napisała już 7895 recenzji, które ukazywały się m.in. w Onecie i WirtualnejPolsce. Za swoim ulubionym zespołem potrafi pojechać nawet do… Berlina. Nie proście jej o przysługę podczas Australian Open bo jest wtedy mocno niewyspana. Kocha Dave’a Grohla, Roba Zombie, Trenta Reznora i Josha Homme’a. Zapomina o nich szybko gdy Polsat puszcza pierwszą „Szklaną pułapkę”, bo najbardziej kocha Bruce’a Willisa z czasów gdy miał jeszcze odrobinę włosów.