Daniel Spaleniak – „Dreamers” (Recenzja + Odsłuch)

Daniel Spaleniak "Dreamers" fot. Antena Krzyku

Najlepsze Piosenki Oceniają



Daniel Spaleniak jest młody, zdolny i zrobił pierwszy poważny krok, by stać się cenionym polskim songwriterem.

Przygodę z muzyką zaczynał jako nastolatek, gdy gry na gitarze, pianinie, harmonijce ustnej i akordeonie uczył go tata. Jedną z większych inspiracji byli dla niego The Beatles, stąd na jednym z facebookowych zdjęć można go zobaczyć z plakatem Czwórki z Liverpoolu w tle.

Materiał na debiutancką płytę „Dreamers realizował w warunkach domowych przez 2 lata. Używał gitary, mikrofonu i komputera. Czasem na basie wspierał go Filip Figiel, a na perkusji Karol Buchnajzer.



Jak przekonuje wydawca, płyta zawiera 12 kompozycji o lekkim i dynamicznym brzmieniu perkusji, gęstych, przenikających się gitarach oraz niskim i głębokim wokalu. Sam twórca przyznaje, że są to piosenki na pograniczu folk/americana.

Daniel Spaleniak o ulubionych utworach z „Dreamers”:

„My Name is Wind”

Utwór ten pierwotnie miał być piosenką folkową. Najpierw napisałem tekst, następnie próbowałem dograć do niego coś w stylu Sama Amidona. Cóż, nie wyszło. Drugą ciekawostką związaną z tym utworem jest to, że został w całości nagrany w 3 godziny. Prawdopodobnie tak jak „House on Fire”.

„House on Fire”

Zupełnie zapomniałem, że zrobiłem ten utwór. Kiedy rano wstałem i zajrzałem do projektu, (nazywał się „nowe… fajne”), znalazłem mój ulubiony utwór z płyty. Tak samo jak w „My Name is Wind” tak w „House on Fire” nic już nie zmieniłem, nic nie próbowałem poprawiać.

RECENZJA Daniel Spaleniak – „Dreamers”

„Dreamers” to, jak mówił Daniel, płyta marzyciela dla marzycieli. Ja dodałabym melancholika dla melancholików.


Niewiarygodne, że w kraju, gdzie szlagierem jest „chłopak z gitarą byłby dla mnie parą”, tak mało jest chłopaków z gitarą. Nie chodzi mi oczywiście o szarpidrutów/wirtuozów w rockowych kapelach, ale songwriterów uzbrojonych w akustyczny instrument. Choć w przypadku Daniela Spaleniaka mniej popularne polskie określenie piosenkopisarz lepiej oddaje jego charakter.

Jest w muzyce z płyty „Dreamers” coś ze snucia opowieści, z ogniskowego gawędzenia, z podróży z nieznajomym, który dzieli się z nami anegdotami ze swojego życia. To trochę album drogi, muzyka do przemierzania świata, a trochę rzecz do smakowania w pochmurny, deszczowy dzień.

Muzycznie mamy wycieczki zarówno na północ, jak i na zachód. Pojawia się na „Dreamers” nieco skandynawskiego chłodu, leśnego mroku (choć może to Alaska?), ale jest i miejsce na amerykański folk, na te ultraoragniczne, nie do końca oswojone dźwięki zza oceanu. Najczęściej jakby za mgłą, o zapachu mokrego mchu.

Czekają numery bardziej energiczne, niemal skoczne („By the Waterfall”), czasem błyśnie światło, rozgrzeje słoneczne ciepło („Why”), ale królują powolne, „szare” dźwięki niczym z soundtracku „Truposza” („Story About A Man Who’s All Alone”) .

Jedni słyszą w twórczości Spaleniaka echa The xx (szczególnie gdy wchodzi lekka niczym piórko elektronika jak w „Black Notebook” czy „My Name Is Wind”), inni Kurta Vile’a, a niemal wszyscy Nicka Cave’a. Ja dorzuciłabym… Alice in Chains w swej najdelikatniejszej, akustycznej postaci (jak z „Nutshell”). Mamy podobne harmonie, pewien grunge’owy burd i ten piękny smutek („Voice in Your Head”).

Mimo tej wyliczanki, „Dreamers” nie jest zbiorem oczywistych inspiracji. Daniel Spaleniak ma swój styl, a przede wszystkim potrafi wyczarować niezwykły, urzekający klimat. Kto sięgnie po debiut Daniela może liczyć na dojrzałą, wciągającą, ciekawą muzyczną wyprawę i wspaniały, głęboki głos.

Premiera: 3 marca 2014
Wydawca: Antena Krzyku




Najlepsze piosenki:

'Voice in Your Head', 'Smoking Again', 'Why'


Komentarze

Podsumowanie Najlepszych Piosenek

Anka Szymla

Mimo młodego wieku Anka Szymla napisała już 7895 recenzji, które ukazywały się m.in. w Onecie i WirtualnejPolsce. Za swoim ulubionym zespołem potrafi pojechać nawet do... Berlina. Nie proście jej o przysługę podczas Australian Open bo jest wtedy mocno niewyspana. Kocha Dave'a Grohla, Roba Zombie, Trenta Reznora i Josha Homme'a. Zapomina o nich szybko gdy Polsat puszcza pierwszą "Szklaną pułapkę", bo najbardziej kocha Bruce'a Willisa z czasów gdy miał jeszcze odrobinę włosów.