The Horrors – „Luminous” (Recenzja + Wideo + Odsłuch)

The Horrors "Luminous" fot. Soniic Records

Najlepsze Piosenki Oceniają

Już od pierwszych sekund słuchania wiadomo, że „Luminous” dostarczy niezapomnianych doznań.

Każdy ma folder na dysku (tradycjonaliści – szufladkę), gdzie trzyma żenujące zdjęcia z imprez i wakacji – trzeba jakoś ukryć je przed światem. Tymczasem panowie z The Horrors woleliby pewnie, by ich fani zapomnieli o czasach debiutanckiego longplaya „Strange House”. Chłopcy wyglądali jak patykowate laleczki z animacji Tima Burtona. Byli tak groteskowi, że poświęcono im odcinek kultowej serii „The Mighty Boosh”. Ich muzyka, a szczególnie popisy na żywo, były jeszcze dziwniejsze.

Ani to shoegaze, ani glamrock, ilość eyelinera wskazywałaby na modne wtedy emo. Nie pomagały też gotyckie pseudonimy, a tym bardziej kreskówkowe fryzury – Joshua Hayward ze swoim gniazdem na wrony trafił nawet na czarną listę magazynu „NME”.



Dziś gitarzysta jest posiadaczem prawie najpiękniejszych potarganych włosów w showbiznesie (najpiękniejsze wciąż należą do Roberta Smitha), co współgra z obecną dyspozycją The Horrors. „Luminous” – jak wskazuje tytuł – jest bowiem krążkiem jaśniejącym psychodelicznym blaskiem. Album miał się ukazać pod koniec zeszłych wakacji. Wokalista Faris Badwan nie zdradzał wówczas wiele – zapewniał jedynie, że będzie to „najlepsze dzieło w karierze” i gościnnie nie zaśpiewa Rita Ora (która w 2013 roku występowała z kim popadnie). Premierę w ostatniej chwili przełożono na maj tego roku, ale obietnicy dotrzymano. Ani śladu Rity, a krążek rzeczywiście jest świetny. Niby czerpie z dorobku poprzednich pokoleń, ale zaskakuje też świeżymi, niebanalnymi rozwiązaniami. Jest tak nowoczesny, że mógłby posłużyć za ścieżkę dźwiękową do remake’u „Autostopem przez galaktykę”.

RECENZJA The Horrors – „Luminous”

Czwarty longplay w karierze The Horrors powstawał długo i w męczarniach – początkowo miał ukazać się jesienią zeszłego roku. Jednak warto było czekać – Brytyjczycy wydali bowiem album, który ostatecznie zdefiniował ich niepowtarzalny styl i uplasował w czołówce alternatywnych formacji.

Już od pierwszych sekund słuchania wiadomo, że „Luminous” dostarczy niezapomnianych doznań. Rozbudowane, narastające intro do „Chasing Shadows” zwiastuje feerię rześkich dźwięków z przeszłości. Syntezatory z lat osiemdziesiątych i przesterowane gitary brzmią znajomo – z tych patentów The Horrors korzystali już przy „Primary Colours”, ale przede wszystkim przy ostatnim longplayu – „Skying”. Jakkolwiek błędem i aktem niesprawiedliwości byłoby nazwanie „Luminous” odświeżoną wersją poprzedniego krążka. Owszem, nowe dzieło jest kontynuacją, ale przede wszystkim ewolucją. The Horrors bawią się motywami, brzmieniem, każdy numer jest dopracowany w najsubtelniejszych detalach, zawsze odkryjemy coś zaskakującego. „First Day of Spring” rozpoczynają żywe, zawadiackie gitary, które moglibyśmy usłyszeć w młodzieżowym serialu z lat dziewięćdziesiątych. „Change Your Mind” tylko z pozoru wydaje się niewinną balladką, bo z czasem rozrasta się i rozkwita do elektronicznego uniesienia. Choć Brytyjczycy korzystają ze sprawdzonych przed laty rozwiązań, ich utwory są świeżym tchnieniem, zwiastunem muzyki jutra.

The Horrors nie zrywają z przeszłością, pokręcony, najdziwniejszy w zestawie kawałek „Jealous Sun” przypomina o erze „Primary Colours”. Sztandarowe dlań psychodeliczne motywy dają o sobie znać w rozbudowanym singlu „I See You”, a jeszcze wyraźniej w rewelacyjnym numerze „So Now You Know”. Słuchając tego krążka, aż trudno uwierzyć, że grupa zaczynała jako pięciu patykowatych chłoptasiów wyglądających jak ożywione postacie z filmów Tima Burtona. Shoegaze, wrzaski i zgrzyty porzucili na rzecz wysublimowanych kompozycji, nie tylko czerpiących z tradycji New Order i My Bloody Valentine, ale wnoszących zachwycający wkład własny.

Kilka dni temu minęło dokładnie ćwierć wieku od premiery klasycznego krążka The Cure, „Disintegration”. Pozostaje tylko cieszyć się, że dwadzieścia pięć lat później ten rodzaj wrażliwości w kreowaniu muzyki jest wciąż żywy i rozwija się, a najskuteczniej i w najlepszym stylu reprezentują go właśnie panowie z The Horrors. Robert Smith na pewno jest dumny.

Premiera: 05 maja 2014
Wydawca: Sonic Records

Najlepsze piosenki:

'Chasing Shadows', 'I See You', 'So Now You Know'

Komentarze

Podsumowanie Najlepszych Piosenek

Anita Ceglińska

Marzyła o siatkówce, a skończyło się na popkulturze. W ciągu dnia bada pokolenie Y, po godzinach recenzuje premiery filmowe i muzyczne. Choć spędza długie godziny na Tumblrze i konwentach, za nic nie przyzna się do bycia geekiem i obsesji na punkcie BBC i "Hannibala". Nie umie żyć bez koncertów. Jak każdy padawan Jacka White'a trzyma na parapecie dziesiątki płyt - powodów do dumy i wyrzutów sumienia. Kiedyś rzuci wszystko i wyjedzie na Islandię.