The Chemical Brothers – „Born in the Echoes” (Recenzja + Video)

The Chemical Brothers "Born in the Echoes" fot. Universal Music Polska/NajlepszePiosenki.pl

Najlepsze Piosenki Oceniają

The Chemical Brothers są na scenie blisko 25 lat, a wciąż potrafią pozytywnie zaskoczyć

.

Dzieło, będące ósmym w dorobku elektronicznej formacji, otrzymało tytuł „Born in the Echoes”. Jedenaście utworów, nieco ponad 50 muzyki – różnorodnej, czasem dziwnej, naprawdę dobrej.

Pracowaliśmy z kilkorgiem wokalistów, ale tak naprawdę ten album to czyste The Chemical Brothers– zapewnia Tom Rowlands.

„Go”

Główny singel z albumu. Do współpracy duet zaprosił sprawdzonego już rapera, Q-Tipa. Teledysk do piosenki nakręcił Michel Gondry.



Tym numerem niektórzy będą zachwyceni, a inni będą narzekać, że nie brzmi jak The Chemical Brothers – powiedział Rowlands. – Dla mnie to jednak piosenka przypominająca nasze początki, kiedy łączyliśmy hip-hop i syntezatory. Gdybym poszedł do znajomych na imprezę z tańcami, chciałbym mieć ze sobą płytę z tą piosenką.

„Wide Open”

Ten nieco melancholijny numer jest efektem kooperacji duetu z Manchesteru i Becka. – Zajmujemy się muzyką już dość długo i czuliśmy, że to ma być bardziej emocjonalny kawałek – wyjaśnia Rowlands. – Namówienie Becka było dla nas wielką radością.

W drugiej połowie lat 90., wszędzie słychać było piosenki z płyty „Odelay” Becka, podobnie było z numerami The Chemical Brothers – dodawał Simons. – Wydawało nam się, że fajnie będzie jak połączymy siły wiele lat później.

„Under Neon Lights”

W tym przypadku w zaskakującej wokalnej roli pojawia się St. Vincent. – Kiedy jesteś z nią w studiu, wiesz, że obcujesz z artystką, która potrafi wyczarować niezwykłe rzeczy – opowiada Tom. – Jest niesamowita.

RECENZJA: The Chemical Brothers – „Born in the Echoes”

Nie spodziewałam się wiele po nowym albumie The Chemical Brothers, choć single były wielce obiecujące. Okazało się, że „Born in the Echoes” to nie tylko potencjalne, imprezowe hity, ale i ciekawa, niebanalna płyta.

Ed Simons ma 45 lat, a Tom Rowlands jest od niego o pół roku młodszy. W takim wieku albo przechodzi się kryzys, albo jest się pogodzonym ze światem. Jeśli chodzi o „chemicznych braci” wydaje się, że mamy do czynienia z drugim przypadkiem. Może panowie prywatnie kupują sportowe samochody, wygładzają zmarszczki i uganiają się za małolatami, ale muzycznie nikomu niczego nie próbują udowodnić i po prostu robią swoje, bez spinania się. „Born in the Echoes” to płyta wyluzowana, niewymuszona, inteligentna, choć nie przemądrzała, ze świetnymi piosenkami, ale i bardziej eksperymentalnymi kompozycjami.

Anglicy prezentują zarówno rockowe oblicze, jak i słoneczno-wakacyjne, a także ambitniejsze, skręcające w stronę psychodelii pomysły. Mamy transową dzikość, synthpopowe migoczące kolory zderzone z agresywnymi dźwiękami, noise’owe fale, rytmy techno, surowe electro, rave’owe świdrowanie i eteryczną bryzę. Prostotę i odrobinę szaleństwa. Słowem wszystkiego po trochu, swoiste the best of The Chemical Brothers, ale podane w zaskakująco świeżej, naturalnej formie. Muzykom udało się pogodzić zapotrzebowanie na festiwalowe przeboje i własne artystyczne zapędy. „Go” z udziałem Q-Tipa to łagodniejszy acz bardziej duszny „brat” „Galvanize”, „Under Neon Lights” z popisowym śpiewem Annie Clark czyli St. Vincent to klubowe mistrzostwo. Dla kontrastu czeka nas szalone, nieprzewidywalne „I’ll See You There” przywodzące skojarzenia z „Tomorrow Never Knows”, a na deser subtelne, niemal sielskie „Wide Open” z Beckiem, idealne jako dźwiękowa festiwalowa pocztówka czy tło do reklamy.

Ponieważ uwielbiam kulinarne porównania, i tym razem z takiego skorzystam. Istnieje pyszne skądinąd ciasto, które nazywa się leśny mech. Dość zaskakującym składnikiem w tym przekładanym bitą śmietaną smakołyku jest… szpinak. Zdrowy, zielony przysmak Popeye’a. „Born in the Echoes” to taki właśnie muzyczny leśny mech – niby zwykłe pyszności, ale z mocno alternatywnym wkładem.

Premiera w Polsce: 17 lipa 2015
Wydawca: Universal Music Polska

Najlepsze piosenki:

'Go', 'Under Neon Lights', 'I'll See You There', 'Taste of Honey', 'Wide Open'

Komentarze

Podsumowanie Najlepszych Piosenek

Anka Szymla

Mimo młodego wieku Anka Szymla napisała już 7895 recenzji, które ukazywały się m.in. w Onecie i WirtualnejPolsce. Za swoim ulubionym zespołem potrafi pojechać nawet do… Berlina. Nie proście jej o przysługę podczas Australian Open bo jest wtedy mocno niewyspana. Kocha Dave’a Grohla, Roba Zombie, Trenta Reznora i Josha Homme’a. Zapomina o nich szybko gdy Polsat puszcza pierwszą „Szklaną pułapkę”, bo najbardziej kocha Bruce’a Willisa z czasów gdy miał jeszcze odrobinę włosów.