5 najlepszych piosenek Avenged Sevenfold

Avenged Sevenfold


51 milionów

odsłon na YouTube robi wrażenie. Piosenka 'Nightmare', która tylu wyświetleń się doczekała to kwintesencja stylu Avenged Sevenfold, czyli wszystko, co najlepsze w ciężkim graniu lat 80. i 90., zmieszane w pysznym, wysokooktanowym koktajlu.

„Nightmare”

Koszmar? Nie no, absolutnie nie. Poza tym 51 milionów fanów nie może się mylić. Fanów może jest ciut mniej, ale taki wynik odsłon na YouTube i tak robi wrażenie. Ta piosenka to tak naprawdę kwintesencja stylu Avenged Sevenfold, czyli wszystko, co najlepsze i konieczne w mocnym, ciężkim graniu lat 80. i 90., zmieszane w pysznym, wysokooktanowym koktajlu. Nieco „katedralnego” mroku, klasyczna galopada, rytmiczne łojenie, dobra melodia, kompaktowego brzmienie, chwytliwy refren i szybująca solówka. Czegóż chcieć więcej.

„God Hates Us”

Nic dziwnego, że Metallica ich lubi. Chłopcy wymiatają jak ich starsi koledzy przed laty. Lubią też ze spokojnego intro przejść do solidnej gonitwy napędzanej „dwustopową” perkusją. Dużo thrashowego młócenia, surowizny, ale i bardziej grząskiego, bagnistego brzmienia pachnącego Panterą, a wiemy, że Pantera zawsze pachnie smakowicie. W „God Hates Us” wszystko to fajnie żre i pędzi.

„Walk” (cover Pantera)

A skoro mowa o Panterze. Trzeba nie lada tupetu, by mierzyć się z Panterą czy Black Sabbath. Avenged Sevenfold odważyli się na jedno i drugie (i po Iron Maiden też sięgnęli). Co jednak ważniejsze, wyszli z tego obronną ręką. Mimo wszystko trudniejszym zadaniem było stawienia czoła Panterze, stąd do zestawienia 5 najlepszych piosenek Avenged Sevenfold trafia „Walk”. M. Shadows nie ma aż tak potężnego głosu jak Phil Anselmo, a gitary nie są aż tak mięsiste (co Dimebag, to Dimebag), ale hula to całkiem fajnie. Jest gniew, jest moc, metalowy taran. Re-spect.


„So Far Away”

O tym utworze, a szczególnie teledysku nie można nie wspomnieć. Wideoklip powstał z myślą o zmarłym w 2009 roku perkusiście formacji, Jimmym Sullivanie znanym jako The Rev. – Ten teledysk to nasz hołd dla Jimmy’ego – tłumaczą artyści. – Szczery przekaz tego klipu idzie w parze z emocjonalnym wydźwiękiem utworu, to bardzo osobiste pożegnanie z Sullivanem. To klasyczna, wzruszająca ballada, pełna szczerych emocji, zbudowana na akustycznych fundamentach. Piosenka, która najwyraźniej pomaga wielu osobom radzić sobie ze stratą bliskiej osoby, o czym świadczą komentarze fanów, w których sympatycy Avenged Sevenfold wspominają swoich dziadków czy rodzeństwo.

„Doing Time”

Zaprzyjaźniony recenzent w tekście o „Hail To The King” użył określenia Metalliden Roses, sugerując, że tak powinno nazywać się Avenged Sevenfold. I choć miało ono mieć wydźwięk pejoratywny, muszę przyznać, że Metalliden Roses dość trafnie określa brzmienie niektórych kawałków kapeli. „Doing Time” to bez wątpienia jeden z bardziej Gunsowych numerów Amerykanów. Nawet wokal momentami jest axlowy. Poza tym numer ma fajny drive i jakoś nietrudno jest mi go sobie wyobrazić dudniącego w głośnikach sportowej fury na niemieckiej autostradzie. Podoba mi się też solówka, mniej maidenowa niż zazwyczaj, za to przyjemnie miękka, aksamitna, w klimacie lat 90.

„Bat Country”

Do samochodu na pewno nadaje się też „Bat Country”, co zresztą artyści sugerują teledyskiem. W klipie muzycy robią różne fajne i dziwne rzeczy, m.in. podróżują „latającym” kabrioletem przy dźwiękach perkusji ścigającej się rozpędzonym riffem rodem z Motörhead. Może to kwestia lekko psychodelicznego wideo z udziałem roznegliżowanych niewiast, ale „Bat Country” przywodzi mi też na myśl najlepsze z numerów Monster Magnet, a to zawsze jest zaleta.


Komentarze

Wojciech Duś

Wojtek Duś widział więcej koncertów niż zjadł kotletów, a kotlety lubi. Lubi też hip-hop, elektronikę i rock alternatywny. Pracował w korporacjach, ale niezbyt długo. Ulubiona wokalistka: Janelle Monáe. Ulubiony raper: Kendrick Lamar.