Muzyka relaksacyjna: 25 najlepszych piosenek

Marilyn Monroe


Muzyka relaksacyjna to dla jednych fortepian, a dla drugich delikatna elektronika. Niektórzy wolą ciepłe bujanie, natomiast inni znajdą ukojenie przy dreampopowym szumie. Są tacy, którzy odprężą się przy jazzie, ale i tacy, którym najlepiej odpoczywa się przy orientalnych dźwiękach. U nas znajdziecie wszystko, a nawet trochę więcej.

25. Kate Bush – „The Sensual World”

Nie do końca wiem dlaczego, ale z jakiegoś powodu „Sensual World” było pierwszą piosenką, o której pomyślałam w kontekście muzyki relaksacyjnej. Jest w tej piosence coś przyjemnie rozleniwiającego, zwiewnego, a przy okazji też orientalnego. Utwór został zainspirowany postacią Molly Bloom z „Ulyssesa” Jamesa Joyce’a. Niekoniecznie jest to relaksująca lektura, ale cóż.

Kate Bush – The Sensual World – Official Music Video

24. John Coltrane – „Naima”

Jedna z najwspanialszych, najcudowniejszych, po prostu „naj” kompozycji i to nie tylko wśród tych jazzowych. Na dodatek tak elegancka, wysmakowana, a przy tym słoneczna. Tytuł pochodzi od drugiego imienia pierwszej żony Johna Coltrane’a, Juanity Naimy Austin.

John Coltrane – Naima (Album:Giant Steps) 1959

Muzyka relaksacyjna nie była potrzebna Audrey Hepburn
Audrey Hepburn fot. Terry O’Neill

23. Tame Impala – „New Person, Same Old Mistake”

Może nie jest to w oczywisty sposób ultrarelaksujący utwór, ale coś uspakajającego, kojącego w sobie ma. Szczególnie w połączeniu z tekstem. – To numer o odnajdywaniu siebie w tym pogrążonym w chaosie świecie – wyjaśniał Kevin Parker w rozmowie z „NME”. – Na różnych etapach życia czułem, że mam potrzebę pozbyć się części siebie samego. Potrzebowałem zrobić kolejny krok, zmienić się. Jak antylopy. Przez jakiś czas tylko stoją i jedzą trawę, a później nagle zaczynają biec. Człowiek też czasem tak się czuje. Po prostu chce ruszyć z miejsca.

New Person, Same Old Mistakes

22. Rhye – „One of Those Summer Days”

Już sam tytuł przyjemnie oddziałuje na człowieka. Jeśli do tego dodamy ciepłe, półszepczące wokale, niespieszne odrobinę psychodeliczne dźwięki, a także saksofon, to relaks jest murowany.

One Of Those Summer Days

21. Smoke City – „Underwater Love”

Niektórzy relaksują się na słońcu, inni przy kominku, ale są też tacy – jak pisząca te słowa – którzy błogość i beztroskę odnajdują w wodzie. Dla miłośników „hydrochillu” idealnym dopełnieniem będzie „Underwater Love”, hit z 1997 roku. Zainspirowany Brazylią utwór zawiera między innymi sample z dźwiękami lasu równikowego, ale również z fragmentami „Mother Popcorn” Jamesa Browna.

Choć numer oryginalnie ukazał się w 1994 roku, sukces odniósł kilka lat później, gdy wykorzystano go w reklamie Levi’sów.

20. Daniel Bloom – „Wszystko co kocham”

Spora część twórczości Daniela Blooma to muzyka filmowa, ilustracyjna, która chociażby z racji tego, że jest instrumentalna ma poniekąd relaksujący charakter. Trochę na przekór wybraliśmy przepiękny numer z ostrzej brzmiącą gitarą, żeby pokazać, że rockowe dźwięki również potrafią być wspaniałe i kojące.

19. Enya – „Watermark”

Żadne poważne zestawienie, którego tematem jest muzyka relaksacyjna nie może obyć się bez Enyi. Choć najczęściej kojarzona jest z „Orinoco Flow”, otwierający tę samą płytę „Watermark” numer tytułowy to niemal klasyka fortepianowej błogości i spokoju.

Relaks w wykonaniu Jane Fondy
Faye Dunaway fot. Terry O’Neill

18. Moby – „Porcelain”

Niby taneczne bity są, ale przez te subtelne, „deszczowe” fortepianowe dźwięki, „Porcelain” bardziej pasuje do błogiego lenistwa. Lepiej jednak podczas relaksu nie zgłębiać tekstu, bowiem jest dość smutny.

Paradoksalnie to chyba najbardziej rozpoznawalna piosenka na płycie – opowiadał Moby w rozmowie z magazynem „Rolling Stone”. – Tymczasem trzeba było mnie namawiać, żebym ją umieścił w zestawie. Na początku wydawała mi się po prostu dość przeciętna. Nie podobał mi się sposób, w jaki została wyprodukowana. Brzmiała sennie, a na dodatek mój głos był słaby. Nie chciałem wierzyć, że ktokolwiek mógłby chcieć tego słuchać. Kiedy zaczęliśmy koncerty z „Play”, własnie na „Porcelain” najwięcej ludzi wychodziło po drinki. Wszystko się zmieniło, gdy Danny Boyle umieścił ten numer w swym filmie „Plaża” z Leo DiCaprio. To był pierwszy film Leo po „Titanicu”, więc każdy go chciał obejrzeć. Danny kapitalnie dopasował muzykę do obrazu. Właśnie dlatego, to nagrania stało się tak popularne.

Moby – Porcelain (Official Video)

17. Janet Jackson – „That’s The Way Love Goes”

Trochę, żeby nasza muzyka relaksacyjna była bardziej urozmaicona, trochę, żeby przypomnieć, jak wspaniałe utwory nagrywała Janet Jackson, proponujemy zbudowane z samych delikatnych, subtelnych, a zarazem uwodzicielskich dźwięków „That’s The Way Love Goes”. Owszem jest tu jakiś beat, można się pobujać, ale i po prostu położyć i rozmarzyć.

Ciekawostka: rzekomo „męskie” głosy, to zmanipulowany elektronicznie głos Janet.

Janet Jackson – That's The Way Love Goes (Official Music Video)

16. The Cinematic Orchestra – „All That You Give”

Harfa, mieniące się dzwoneczki, a ponadto uspokajający rytm kontrabasu. Czy może być coś bardziej relaksującego? Odrobina jazzu jak również odrobina orientu. Wspaniały głos należy do amerykańskiej artystki R&B, Fontelli Bass.

All That You Give (radio edit)

Zrelaksowany Paul Newman
Paul Newman fot. NY Daily News Archive

15. Skalpel – „Sculpture”

Wiemy, że polscy artyści są w naszym zestawieniu muzyki relaksacyjnej słabo reprezentowani, niemniej jak się pojawiają, to na przykład z takim cudem jak „Sculpture”.

Skalpel – 'Sculpture'

14. Bonobo – „Second Sun”

Nadzwyczaj piękna kompozycja. Ultradelikatna, megakrucha. Taka przy, której tęskni się za śniegiem. „Second Sun” ma w sobie coś filmowego i dramatycznego, acz jednocześnie jest balsamem na duszę. – To było coś innego od tego, co zazwyczaj robię – mówił artysta na łamach Pop Matters. – Nie ma tu perkusji, chyba po raz pierwszy zrobiłem tego typu instrumentalny numer bez basu. Chciałem po prostu spróbować czegoś innego. Słucham sporo neo-elektronicznej klasyki, pracowałem też z Nilsem Frahmem, więc minimalizm nie jest mi obcy.

Bonobo : Second Sun

13. Lana Del Rey – „High By The Beach”

Lana Del Rey ma całkiem niezły patent na relaks. Mianowicie z trapowym beatem i elektroniczną produkcją, zabiera nas w nadmorską beztroskę. Amerykanka napisała utwór zainspirowana częstymi przejażdżkami po plaży, których jej wcale, ani trochę, w ogóle nie zazdrościmy.

W teledysku widzimy ubraną w zwiewne ubrania artystkę najpierw przechadzającą się po domu na plaży, a później strzelającą z potężnego karabinu maszynowego do helikoptera, który wcześniej ją prześladował.

Lana Del Rey – High By The Beach (Official Music Video)

Brigitte Bardot relaksująca się na plaży
Brigitte Bardot fot. Serge Lido

12. Morcheeba – „Slow Down”

Doskonała wskazówka od Morcheeby. Wszystkim by nam dobrze zrobiło, gdybyśmy chociaż na chwilę trochę zwolnili. Trzeba również przyznać, ze moogowe dźwięki, które tak ochoczo wplatano do elektroniki na początku XXI wieku, działają wyjątkowo relaksująco. A gitara w tym utworze też szalenie przyjemna.

11. Julee Cruise – „The Space for Love”

Większości z was muzyka relaksacyjna kojarzy się właśnie z Julee Cruise. Zamiast jednak oczywistego „Falling”, proponujemy zwiewne „The Space for Love” z pięknie wplecionym saksofonem tenorowym.


The Space for Love

Robert Redford relaksujący się z winem
Robert Redford „Ciemna strona sławy”

10. Theivery Corporation – „Shadows of Ourselves”

Theivery Corporation byli jednym z tych zespołów, których wrzucało się do wielkiego wora chillout/lounge, choć trochę niesłusznie. Rzeczywiście to muzyka relaksacyjna, ale jednak jest (była?) czymś więcej niż subtelnym plumkaniem w tle. Elementy brazylijskie czy też orientalne zdecydowanie wzbogacały i uszlachetniały twórczość Roba Garzy i Erica Hiltona. W „Shadows of Ourselves” zaśpiewała mało znana LouLou Ghelichkhani, natomiast na instrumentach dętych zagrali Mike Thomas i Zack Grady.

Thievery Corporation – Shadows Of Ourselves (Official Video)

9. Zero 7 – „When It Falls”

Nie zmieniamy znacząco klimatu, acz przeskakujemy o 4 lata. W 2004 roku ukazał się drugi album mistrzów downtempo – Zero 7. Rozgłos przyniosły im delikatne nagrania z pięknymi głosami, chociażby nieznanej wówczas Sii czy Sophie Barker. „When It Falls” to kompozycja instrumentalna, wypełniona analogowymi klawiszami, a także delikatnie okraszona gitarą.

8. Nils Frahm – „Says”

Coś dla miłośników elektroniki, jak również klasyki. Eleganciki fortepian połączony z pulsującą subtelnie elektroniką, tworzą razem niezwykły, muzyczny krajobraz. Jak pisał dziennikarz Pitchforka, słuchając „Says”, a także całej płyty „Spaces”, łatwo zapomnieć o otaczającym nas świecie.

Nils Frahm – Says (Official Music Video)

7. Hania Rani – „Eden”

Pozostańmy przy szlachetnych dźwiękach fortepianu. Nowoczesną klasykę, a przede wszystkim wyraz śliczną i łagodną muzykę proponuje Hania Rani. Zachwycaliśmy się już „Sun” (czytaj: 25 najlepszych polskich piosenek 2019 roku), więc teraz proponujemy zamknąć oczy i posłuchać „Eden”.

Okazuje się, że taka minimalistyczna i subtelna forma również znajduje swoich miłośników i jest potrzebna – opowiadała pianistka w rozmowie z Dziennik.pl. – Nie wiem, czy moja muzyka pasuje do dzisiejszych czasów. Być może tego, czego ja szukam – oderwania od bałaganu, pędu, od tego, kim jesteśmy na co dzień – szukają też inni.

Hania Rani – Eden (Official Video) [Gondwana Records]

Ciekawe jaka muzyka relaksacyjna towarzyszyła Claudii Cardinale
Claudia Cardinale fot. Orlando Suero

6. Agnes Obel – „Familiar”

Piękna, utkana z delikatnych dźwięków piosenka. Niektórym zapewne odruchowo kojarzy się z zimą, śniegiem i krwią, bowiem posłużyła za temat przewodni kanadyjskiego (skądinąd znakomitego) serialu kryminalnego „Cardinal”. Ci, którzy jednak przy pierwszych dźwiękach nie myślą o zabójstwach i mrozie, na pewno będą mogli się przy tej cudownej melodii i kruchym głosie Agnes zrelaksować.

Utwór „Familiar” jest o sekrecie – opowiadała duńska artystka w rozmowie z serwisem JazzSoul.pl. – Chciałam nagrać piosenki o sekretach, bo myślę, że one są ważne i mogą być pomocne dla kreatywnej pracy. Niektóre z tych sekretów mogą być złe i później stać się cieniami w naszym życiu. W numerze „Mary” jest mowa o takim sekrecie, który staje się koszmarem dla podmiotu występującego w tej piosence. Na koniec ten sekret zostaje przed podmiot wypowiedziany. W utworze „Familiar” sekretem jest zauroczenie.

Agnes Obel – Familiar (Official Video)

5. Radiohead – „How To Disappear Completely”

Żeby nie było, że muzyka relaksacyjna to tylko elektronika i pop. Rozumiem, że charakterystyczny głos Thoma Yorke’a nie na wszystkich działa uspokajająco, ale te smyki, ta szybująca elektronika i cudne gitary, ta nieznośna lekkość bytu, to najwspanialsza wspaniałość.

Śniło mi się, że płynąłem po rzece Liffey i nic nie mogłem zrobić – opowiadał Yorke. – Potem szybowałem nad Dublinem. Cała piosenka wyraża więc to doświadczenia.

How To Disappear Completely

4. Cigarettes After Sex – „Falling In Love”

Prawdę mówiąc, cała dotychczasowa twórczość Cigarettes After Sex to muzyka relaksacyjna. Nowa płyta „Cry” jest jednak jeszcze delikatniejsza, bardziej eteryczna i dreampopowa niż imienny debiut. O „Heavenly” już pisaliśmy (10 najlepszych piosenek sierpnia 2019), dlatego proponujemy „Falling In Love”.

Przez dwa lata po głowie chodził mi wers, który później stał się refrenem „Falling In Love” – opowiadał lider formacji, Greg Gonzalez w wywiadzie dla magazynu „Another Man”. – To była najtrudniejsza dla mnie piosenka do napisania. Czegokolwiek nie próbowałem, słowa nie brzmiały szczerze. Wiedziałem, że to się uda tylko wtedy, gdy utwór odzwierciedlać będzie prawdziwe doświadczenie. Dopiero kiedy znów się zakochałem, kiedy płyta była na etapie miksów, poczułem, że mogę dokończyć tę piosenkę.

Falling In Love – Cigarettes After Sex

Relaks w wersji glamour w wykonaniu Rity Hayworth
Rita Hayworth „Life”

3. Cocteau Twins – „Otterley”

Może niektórzy oburzą się, że pełne emocji Cocteau Twins nazywamy zespołem relaksacyjnym, ale „Otterley” to wyjątkowo eteryczna, przestrzenna, „zamglona” kompozycja z szepczącą Elizabeth Frasier.

2. Air – „Playground Love”

Jedyny singiel promujący soundtrack do fantastycznego i chyba także trochę zapomnianego filmu „Przekleństwa niewinności” („The Virgin Suicides”) Sofii Coppoli. Zaczęło się, gdy Sofia dostała książkę od Thurstona Moore’a z Sonic Youth. Właśnie na jej podstawie, w wieku 24 lat, nakręciła swój pierwszy film. Ale my nie o kinie, lecz muzyce. O pomoc przy soundtracku, który miał oddawać klimat lat 70., Sofia poprosiła Briana Reitzella. Brian pomagał jej przy krótkometrażówce, a przy okazji był też perkusistą występującym z Air. A ponieważ Sofia słuchała „Moon Safari”, pracując nad scenariuszem, postanowiła zaprosić Francuzów, by napisali muzykę do jej filmu. W utworze zaśpiewał i zagrał na saksofonie Thomas Mars, lider grupy Phoenix, którego Coppola później poślubiła.

AIR – Playground Love (Official Video)

1. Chroma Key – „Lunar”

Zapewne niewielu zna Chroma Key, a prawdopodobnie jeszcze mniej pamięta. Swoich pięć minut mieli bowiem w co najwyżej w kilku audycjach radiowych. Niektórzy zapewne omijali grupę szerokim łukiem, gdyż założył ją Kevin Moore, znany z Dream Theater. Bez obaw jednak, Chroma Key to nie rock progresywny, lecz raczej ambientowa elektronika w nieco mroczniejszym wydaniu z tylko drobnymi progresywnymi elementami. „Lunar” pochodzi z drugiej płyty „You Go Now”, która zabiera nas w daleką, iście kosmiczną podróż. Przepiękna, „nieważka” kompozycja wzbogacona została samplami z misji Apollo 11.

Muzyka relaksacyjna jest równie piękna jak relaksująca się Marilyn Monroe
Marilyn Monroe fot. Douglas Kirkland
Muzyka relaksacyjna jest równie piękna jak relaksująca się Marilyn Monroe
Marilyn Monroe fot. Douglas Kirkland


Komentarze

Anka Szymla

Mimo młodego wieku Anka Szymla napisała już 7895 recenzji, które ukazywały się m.in. w Onecie i WirtualnejPolsce. Za swoim ulubionym zespołem potrafi pojechać nawet do... Berlina. Nie proście jej o przysługę podczas Australian Open bo jest wtedy mocno niewyspana. Kocha Dave'a Grohla, Roba Zombie, Trenta Reznora i Josha Homme'a. Zapomina o nich szybko gdy Polsat puszcza pierwszą "Szklaną pułapkę", bo najbardziej kocha Bruce'a Willisa z czasów gdy miał jeszcze odrobinę włosów.