Nadchodzą Oscary pora więc pochylić się nad ich muzycznym aspektem. Z piosenkowymi nominacjami w ostatnich latach jest lepiej. Nie dominują już „nucidła” z produkcji dla najmłodszych i kompozycje Randy’ego Newmana, lecz doceniane są autentyczne hity („Happy” Pharella Williamsa), alternatywne kawałki („The Moon Song” Karen O) czy po prostu znakomite piosenki („Skyfall”). W tym roku też nie jest źle, ale wciąż mamy zastrzeżenia. Lady Gaga („Til It Happens to You”), The Weeknd („Earned It”), J. Ralph i Antony Hegarty/Anohni („Manta Ray”), yyyy…. Sam Smith („Writing’s on the Wall”) i… no właśnie… „Simple Song #3” Youth. Przynajmniej jeden z tych utworów mógłby zostać zastąpiony przez inny. Przygotowaliśmy więc zestawienie 10 piosenek, które naszym skromnym zdaniem zasłużyły na nominację Akademii, a jej nie otrzymały.
10. Damien Rice – „Hypnosis” („Kahlil Gibran’s The Prophet”)
Jest coś ujmującego w twórczości Damiena Rice’a. Niby to kolejny chłopak z gitarą, ale jakiś taki lepszy, bardziej szlachetny od innych. To samo jest z piosenką „Hypnosis”. Niby ballada, nieco wzniosła, uduchowiona, jak wiele innych, a jednak z każdą minutą wydaje się bardziej wyjątkowa.
Irlandczyk przygotował kilka piosenek do obrazu „Kahlil Gibran’s The Prophet”, który składa z rozdziałów przygotowanych przez różnych reżyserów. Animacja powstała na podstawie esejów libańskiego pisarza Dżubrana Chalila Dżubrana.
9. N.E.R.D. – „Squeeze Me” („Spongebob: Na suchym lądzie”)
Pharrellowi Williamsowi Oscar należał się za „Happy”, ale niestety nie udało się. „Squeeze Me” oczywiście nie umywa się do tamtego przeboju, ale to nadal fajny, wesoły, kolorowy Pharrell tym razem z pomocą kolegów z N.E.R.D. (Chada Hugo i Shaya Haleya). Za sprawą luzu i rozbujania, trochę przypomina „Blurred Lines”, ale to przecież nic zdrożnego.
„Squeeze Me” pochodzi z filmu o najsłynniejszej gąbce na świecie – „Spongebob: Na suchym lądzie”. Numer, w wersji ocenzurowanej (wycięto słowa A double dutch with Lil’ Wayne/Do it til’ you vomit again) pojawia się w scenie podróży wehikułem czasu oraz na napisach końcowych.
– Nie staraliśmy się myśleć o kreskówce, lecz po prostu stworzyć psychodeliczny numer nie z tego świata – powiedział Hugo. – Coś w stylu The Beatles i „Yellow Submarin”.
8. Jennifer Hudson – „I Run” („Chi-Raq”)
Oszczędna, pełna emocji ballada. Jennifer Hudson co prawda szarżuje głosem, ale w tle mamy tylko delikatne dźwięki i chórkową okrasę. Nie jest to może nadzwyczajna piosenka, ale sugestywna, hollywoodzka.
Numer pochodzi z filmu „Chi-Raq” Spike’a Lee. Akcja obrazu rozgrywa się w Chicago i traktuje o przemocy w mieście. Tytuł to połączenie nazwy miasta z Irakiem. To współczesna wersja „Lizystraty” Arystofanesa, który opowiadał o ateńskich kobietach. Małżonki postanawiają odmówić swym mężom seksu, dopóki nie zakończą wojny peloponeskiej.
Dla Jennifer Hudson, która też zagrała w dramacie, była to szczególnie trudna rola. Przypomnijmy bowiem, że jej matka i brat zostali zastrzeleni w rodzinnym domu w Chicago. Porwano też 7-letniego siostrzeńca laureatki Oscara, którego ciało trzy dni później znaleziono w samochodzie obok domu Jennifer. Za zbrodnie odpowiadał szwagier Hudson. – Miałam wątpliwości, to przecież historia tak bliska memu sercu – opowiadała gwiazda. – Kiedy kręciliśmy, było to bardzo rzeczywiste.
7. Leon Bridges – „So Long” („Wstrząs”)
Po ubiegłorocznym Oscarze dla Johna Legenda i Commona (za „Glory” z dramatu „Selma”), w sumie można było przewidzieć, że kolejna soulowa, nasycona gospelowymi śpiewami ballada nie ma szans. Utwór Leona Bridgesa, w typowym dla Teksańczyka stylu, ma nieco niemodne brzmienie a w odróżnieniu od „Glory” jest zdecydowanie bardziej stonowany, oszczędny, akustyczny.
Numer pochodzi z filmu „Wstrząs” („Concussion”) z Willem Smithem. Aktor wciela się w dr. Benneta Omalu, urodzonego w Nigerii neuropatologa, któremu przypisuje się odkrycie przewlekłej traumatycznej encefalopatii (CTE), choroby amerykańskich futbolistów spowodowanej licznymi uderzeniami w głowę. Oczywiście jego okrycie nie spodobało się władzom NFL.
– Cieszę się, że muzyka Leona pojawia się w filmie – opowiadał reżyser Peter Landesman. – Jego piosenki płyną prosto z serca, są pełne uczuć i emocji, a także siły i cierpienia. Idealna rzecz do filmu, bo w ten sam sposób próbowałem opisać dr. Benneta Omalu. To uduchowiona postać sprzeciwiająca się całemu światu z pomocą jedynie swojego umysłu, odwagi i przekonania, że ma rację.
6. Tessa Thompson – „Grip” („Creed: Narodziny legendy”)
Duszny, nowoczesny (dla Akademii pewnie za nowoczesny) numer. Prosty, ale z fajnym klimatem i kobiecą zmysłowością wyczarowaną przez Tessę Thompson.
Aktorka gra w filmie aspirującą wokalistkę i to jedna z jej piosenek. Thompson naprawdę też zajmuje się muzyką. Jest członkinią formacji Caught A Ghost, a także napisała utwory do innego obrazu, w którym grała – „Dear White People”.
„Creed: Narodziny legendy” to sequelo-spin-off popularnej serii „Rocky”. Sylvester Stallone wraca do roli Rocky’ego Balboy (nawet dostał nominację za rolę drugoplanową), ale obraz koncertuje się na młodym bokserze Adonisie (Michael B. Jordan), synu niejakiego Apolla Creeda.
5. Miles Kane – „Johanna” („Bezwstydny Mortdecai”)
Rozumiemy, nie jest to klasyczna oscarowa piosenka, ale jest naprawdę dobra. Niespieszna, niemodna, wysmakowana i… „pustynna” (ta gitara!), trochę przypominająca debiut The Last Shadow Puppets.
Numer powstał we współpracy Milesa Kane’a z Markiem Ronsonem (aranżacje to na pewno jego sprawka i ach, ten saksofon na koniec) oraz kompozytorem Geoffem Zanellim (ci dwaj odpowiadali za cały soundtrack). Już sam fakt, że ktoś chciał nagrać piosenkę do tandetnej komedii „Bezwstydny Mortdecai” zasługuje na Oscara.
Charlie Mortdecai (przereklamowany i jak zwykle przerysowany Johnny Depp) to handlarz dzieł sztuki, który musi odzyskać skradziony obraz, zawierający kod dostępu do konta bankowego pełnego pieniędzy nazistów. Na jego drodze stają wściekli Rosjanie (czy w hollywoodzkich filamch są jacyś inni?), agenci MI5, terroryści i żona (Gwyneth Paltrow).
4. Miley Cyrus – „Hands Of Love” („Freeheld”)
Bardzo ładna, niebanalna ballada. Lekko folkowa, z urokliwie pobrzękującymi tamburynami i przede wszystkim świetnym śpiewem Miley Cyrus. Przez swoje artystyczne wybryki i ekshibicjonizm niegdysiejsza Hannah Montana sprawia, że zapominamy, że ma naprawdę dobry głos o niebanalnej barwie.
Piosenkę napisała Linda Perry (z 4 Non Blondes, autorka przebojów Christiny Aguilery i Pink).
Dramat „Freeheld”, z którego pochodzi numer „Hands Of Love”, opowiada historię Stacie Andree (Ellen Page), pracującej jako mechanik w New Jersey oraz jej partnerki, chorej na raka policjantki Laurel Hester (Julianne Moore). Obie kobiety walczyły o wprowadzenie prawa, które umożliwiłoby pobieranie Stacie renty po śmierci Laurel. Prawdziwa Laurel Hester zmarła w 2006 roku.
– Miley ma naprawdę surowy, wyjątkowy, wspaniały, piękny głos i bardzo pomaga społeczności LGBTQ – skomentowała Ellen Page. – Wiedziałam, że będzie idealnie pasować. Zrobiły z Lindą coś wyjątkowego.
3. Ellie Goulding – „Love Me Like You Do”
Owszem jedna piosenka z soundtracku do „Pięćdziesięciu twarzy Greya” otrzymała nominację („Earned It” The Weeknda), ale w historii Akademii zdarzały się przypadki nominowania utworów z tego samego filmu (w 2006 aż trzy kawałki z „Dreamgirls”). Ellie Goulding na pewno na nią zasługuje nie mniej niż kanadyjski artysta.
Ciekawostka: pełen tytuł – czyli „Love Me Like You Do” – pojawia się 20 razy w czasie refrenu i stanowi 41 procent piosenki.
Przypomnijmy, że ekranizacja powieści E.L. James opowiada o opierającym się głównie na seksie związku między absolwentką uniwersytetu, Anastasią (Dakota Johnson), a biznesmenem Christianem Greyem (Jamie Dornan). Choć arcydziełem kina ciężko to nazwać, sukces kasowy na ubiegłe walentynki był. No i jeśli do kolejnych części też powstaną tak udane soundtracki, to niech już kręcą te sequele;)
Więcej o utworze przeczytaj w tekście „10 najlepszych piosenek z filmu ‚Pięćdziesiąt twarzy Greya'”.
2. Eminem – „Phenomenal” („Do utraty sił”)
Lubimy „Phenomenal” za to, że jest taki… eminemowy. Numer, który warto docenić za filmowy klimat a jednocześnie pewną surowość. Chyba tylko Eminem potrafi nagrywać tak napompowane, rozbuchane, mocarne kawałki, które nie przyprawiają o mdłości. Swoiste, waleczne hymny, wprost stworzone do takich obrazów jak „Do utraty sił”, którego bohaterem jest Billy „The Great” Hope (Jake Gyllenhaal) – bokser wracający na ring po życiowej tragedii (produkcja inspirowana była życiem Eminema).
Czytaj również o numerze w zestawieniu „8 najlepszych piosenek z filmu ‚Do utraty sił'”.
1. Wiz Khalifa feat Charlie Puth – „See You Again” („Szybcy i wściekli 7”)
„See You Again” chyba padło ofiarą niechęci Akademii do męskiej, wysokooktanowej kinowej rozrywki, bo trudno zrozumieć, dlaczego ten hicior nie dostał nominacji. Dobra melodia, nowoczesny a zarazem hollywoodzki aranż i piękne pożegnanie Paula Walkera. Tendencyjne, ale tym bardziej powinno załapać się na oscarowe wymogi.
„Szybcy i wściekli 7” to ostatni film z serii z udziałem Paula Walkera (wcielającego się w Briana O’Connera), który zginął w wypadku samochodowym nim zakończyły się zdjęcia. Niektóre partie dokręcili za niego dwaj bracia. Oczywiście w obsadzie nie zabrakło Vina Diesela, który już szykuje ósmą część.
Nie chcemy się powtarzać, zatem po więcej odsyłamy do tekstu „10 najlepszych piosenek z filmu ‚Szybcy i wściekli 7′”.